"Kocham cię" mówią raz na kilka lat: zahamowanie emocjonalne

20.05.2019
Aktualizacja: 20.05.2019 16:25
Skąd bierze się trudność w okazywaniu uczuć?

Spontaniczność i wyrażanie emocji są dla nich czymś niebezpiecznym, niewłaściwym, dziwnym. Swoje reakcja, myśli, uczucia wolą zwalczać i blokować  niż wyrażać i przeżywać. Analfabetyzm emocjonalny zamyka przed głębszą relacją, bo wiąże się z trudnościami w okazywaniu bliskości, troski i ciepłych uczuć. 

"Porozmawiaj z nim".

Próbowałaś setki razy z nim porozmawiać, ale to dla niego katorga. Za każdym razem słyszałaś: "o co ci znowu chodzi?". To nie tylko schemat męskich zachowań, to bardziej skomplikowany mechanizm, który występuje u osób wychowanych w tzw. trudnych domach. Żyją w przekonaniu, że rozmowa służy przekazaniu więzi, nie zaś podtrzymaniu relacji, zbudowaniu więzi. Dla wielu osób z zahamowaniem emocjonalnym kontrola emocjonalna jest ważniejsza od bliskości. 

Człowiek, który nie potrafi powiedzieć, co czuje i nie jest w stanie nazwać swoich emocji, nazywany jest aleksytymikiem. Mógł nabyć schemat zahamowania emocjonalnego wychowując się  w rodzinie, w której komunikowanie było bardzo ograniczone. Dziecko mogło zbyt często słyszeć: "bądź grzeczny!", co hamowało spontaniczność i ekspresję emocji. Było to zbyt represyjnie zabierania prawa dziecka do bycia sobą. Sami rodzice najczęściej sami też tłumili emocje. Wtedy dziecko obserwując rodzina przyswaja ich model zachowania i sposób bycia.

Schemat zahamowania emocjonalnego rozwija się również wtedy, gdy dziecko jest zawstydzone lub karcone za wyrażanie emocji. Gdy słyszy: "beksa", "płaczesz jak baba", tłumienie staje się sposobem ochrony siebie. W naszej kulturze dotyczy to szczególnie chłopców. Zahamowanie emocjonalne rozwija się również w rodzinach patologicznych, w których spontaniczność może być skarcona. Zbyt głośna zabawa, krzyk, płacz, śmiech może przyciągnąć uwagę sprawcy. Dziecko uczy się, że lepiej być cicho, lepiej nie denerwować dorosłych. 

Ważna informacja

Aleksytymia – niezdolność do rozumienia lub identyfikowania emocji oraz ich nazywania i wyrażania. Doprowadza to do braku rozładowania napięć i niepokoju. Aleksytymicy nie potrafią odróżniać pobudzenia emocjonalnego od fizjologicznego, skupiają się na fizjologicznych objawach towarzyszących przeżywaniu emocji i przypisują im zewnętrzne źródła (np. dreszcz wywołany podnieceniem jako efekt przeciągu). Nie rozumieją, że odczuwane przez nich doznania fizjologiczne są przejawem doznawanych przez nich emocji.

Aleksytymia to nie choroba, lecz zaburzenie, rodzaj analfabetyzmu emocjonalnego. Nieumiejętność odczytywania stanów emocjonalnych nakazuje szukać mu przyczyn gdzieś na zewnątrz, np.: w zachowaniu innych. Jeśli w dzieciństwie wydarzy się coś ciężkiego czy traumatycznego np. rozwód rodziców, przemoc albo po prostu jesteśmy zaniedbywani emocjonalnie, sfrustrowani, wtedy mały człowiek uczy się, że lepiej nic nie odczuwać, bo mniej boli. Taki sposób “radzenia sobie” z życiem zostaje na zawsze. Z badań wynika, że aleksytymicy częściej popadają w nałogi. Napięcie nie ma ujścia, więc rozwiązaniem są: alkohol, narkotyki, gra komputerowa, szybki seks lub cyberseks.

Cena jaką płaci się za zahamowanie emocjonalne jest wysoka. Osoby te żyją w ciągłym napięciu, co powoduje wytwarzanie kortyzolu - tzw. hormonu stresu, który rozwala nas od środka. Aleksytymicy częściej niż inni cierpią na bezsenność, choroby serca, nadciśnienie tętnicze, wrzody żołądka, zespół nadwrażliwego jelita, depresja.

Czy potrafisz swobodnie rozmawiać o swoich emocjach? Odsłaniać się przed innymi? Jak czujesz się w sytuacjach, w których ludzie okazują tobie uczucia? Dostrzegasz w sobie zahamowanie emocjonalne – i co teraz?

Po pierwsze: zacznij to dostrzegać. 

Po drugie: zrób dla siebie bilans zysków i strat związanych z zahamowaniem emocjonalnym.

Po trzecie: naucz się rozpoznawać własne emocje i rozmawiać o nich.

Po czwarte: eksperymentuj ze spontanicznością. Jeśli spontaniczność jest dla ciebie problemem, spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego?