Zachwyt życiem celebryckim może być niebezpieczny. Zmienia nasze postrzeganie

29.01.2020
Aktualizacja: 29.01.2020 14:29
Podoba ci się ktoś znany
fot. Shutterstock

Kto z nas w dzieciństwie nie miał idola, którego plakat wisiał nad łóżkiem? Kto z nas nie ma znajomego, który szaleje na punkcie jakiegoś znanego aktora, piosenkarki czy sportowca? Kto z nas, choć raz nie pomyślał, że chciałby wyglądać, jak Julia Roberts, Penelope Cruz czy Brad Pitt? Czasami te zabawne stwierdzenia: „Uwielbiam go!”, "Ona jest taka piękna" nic więcej nie znaczą, ale czasami to coś więcej – czysta fascynacja. Podoba ci się aktor, aktorka z filmu? Pragniesz takiego ciała i życia, jak znana blogerka? Uważaj to może być pułapka: przestrzegają psychologowie.  Zobacz, jak fascynacje osobami znanymi, może wpłynąć na ciebie i twój związek.

Zachwyt życiem celebryckim zmienia nasze postrzeganie atrakcyjności i związku 

Zachwycanie się celebrytami jest powszechnie akceptowanym zjawiskiem. Biorąc pod uwagę ich uwodzicielski wygląd, wytrenowane ciała, zadbane buzie i precyzyjnie dobrany styl, byłoby dziwne, gdyby ludzie nie reagowali. Po prostu pragną tego samego - "idealnego" życia. Co więcej, pragną być tacy, jak oni albo wyobrażają sobie spotkanie kogoś podobnego w realnym życiu. 

Antropolog John Caughey zauważył, że ma to też związek z naszymi naturalnymi potrzebami przynależności i poczucia jakiegoś pozytywnego związku z innymi, cenionymi osobami. Jeśli jest to osoba powszechnie znana i podziwiana, możemy być tym bardziej zmotywowani do angażowania się w jej życie. Najprawdopodobniej dlatego obserwujemy ją na Instagramie, czytamy wywiady, śledzimy portale plotkarskie z nazwiskiem tej osoby w tytule, kupujemy podobne ubrania. Chcemy być podobni, choćby w jakimś stopniu. 

Nasuwa się pytanie: gdzie jest granica niewinnego podziwu a daleko idącej fantazji? Jak wpływa to na nasze relacje? Czy nie jest to coś zastępczego dla naszej intymności? Być może utrwala to nierealne oczekiwania wobec życia w związku? Odpowiedź na te pytanie w dużym skrócie brzmi – to zależy.

Na początek warto się zastanowić, co przyciąga nas do konkretnych postaci medialnych? Warto mieć też świadomość, że ta fascynacja czasami doprowadza do zaślepienia. Pozornie wydaje się nam, że ktoś przez nas podziwiany ma cechy, których szukamy u prawdziwych partnerów.

Ostatnie międzynarodowe badanie, które polegało na sprawdzeniu, na jakie cechy partnera na lata, zwracamy szczególną uwagę. Okazało się, że na szczycie listy jest dobro, oprócz atrakcyjności fizycznej i dobrych perspektyw finansowych.

Inne badanie wspomnianego już antropologa ujawniły podobne wnioski. John Caugheya poprosił studentów, aby opisali, dlaczego tak bardzo lubią rozpoznawalne osoby  (w tym czasie Ellen DeGeneres, Tina Fey, George Clooney, Brad Pitt byli jednymi z najpopularniejszych wyborów). Na szczycie listy znalazły się opinie, że ktoś znany wydaje się dobrą osobą (miłą i zorientowaną na innych) i przyziemną (autentyczną, pokorną i otwartą na relacje). To pokazało, że nasze fascynacje celebrami być może nie są tak powierzchowne, jak mogłoby się wydawać.

Co mówi o tym psychologia społeczna? Czy jest w tym element pseudo-romansu? Wydaje się być. Na przykład podniecenie celebrytów może oferować bezpieczne zastępstwa dla romantyzmu wśród nastolatków, w szczególności u tych, którzy poruszają swoje własne młode nadzieje i preferencje dla jeszcze niezrealizowanych związków.

Co więcej, badania John Caugheya wykazały, że samotni studenci z różnymi słabościami relacyjnymi (lęk przywiązania, zwiększona potrzeba przynależności) częściej tworzą intensywne wyobrażone przywiązania do postaci medialnych przeciwnej płci.

W tym okresie może to być łagodna strategia kompensacyjna dla dostrzeganych deficytów emocjonalnych lub społecznych. Jednak zachwyt celebryckim życiem może mieć też drugą, niebezpieczną stronę. Może to powstrzymywać przed wyjściem poza sferę komfortu i stworzenie w swojej głowie nierealistycznych oczekiwań. Może to też doprowadzić do wyidealizowanego postrzegania miłości romantycznej. Od pojęcia „miłość zwycięża wszystko”, a „bratnie dusze” z ideą, że partner jest w stanie doskonale zrozumieć wszystkie myśli i uczucia.

Inne badania są nieco bardziej ponure – Erickson i Dal Cin w 2018 roku poprosili uczestników do relacjonowania zauroczenia celebrytami w okresie swojego dojrzewania. 93% z nich miało młodzieńczą sympatię. Wyobrażali sobie np. jakby to było, poślubić tę osobę. Niepokojące było to, że czerpali poczucie własnej wartości i układali sobie niezdrowe scenariusze relacji miłosnych, np. przekonanie, że kobieta musi być atrakcyjna fizycznie, aby była atrakcyjna romantycznie, seksualnie.

Wreszcie, jak zauważono wcześniej, wyidealizowane przez media standardy atrakcyjności mogą być problematyczne, szczególnie dla tych, którzy lubią fantazjować. Młode kobiety mogą być bardziej skłonne do porównywania się i popadania w depresyjne nastroje, gdy nie czują się tak mądre i piękne, jak ich idole. 

Trzeba mieć świadomość, że media idealizują, wynoszą na piedestał. W fascynacje kimś za ekranem można łatwo się wciągnąć, tak samo, jak samym byciem celebrytą. Stąd wzięło się pojęcie celebrytyzm. Popularność może być tak samo uzależniająca, jak seks, alkohol i inne używki. Od fleszy, ekranu, komentarzy internautów, podziwu publiczności również można pragnąć bezgranicznie, bo wydziela się wtedy dopamina, która napędza. W ten sposób w medialną, gwiazdorską grę wciągają się dwie strony.

Źródło: Psychology Today