Tęsknią za bliskością, ale nie są w stanie nikomu zaufać. Jak zrozumieć lęk przed odrzuceniem?

01.10.2019 15:14
Lęk przed odrzuceniem - psychoterapia
fot. Shutterstock

Pozostają sami, nie dlatego, że tak chcą - inaczej nie potrafią. Ucieczka przed zaangażowaniem nie jest ich wyborem, a nieświadomym działaniem po doświadczeniu trudności w przeszłości. Jeżeli już decydują się na związek ma on charakter toksycznej relacji zależnościowej, czyli charakteryzuje się cierpieniem i brakiem elastyczności. Najczęściej dotyczy to osób po tzw. przejściach, na przykład dorosłych dzieci alkoholików, ofiar przemocy, osób mających za sobą trudne nieudane związki czy odrzuconych, niechcianych dzieci. Wielu psychologów wskazuje, że chroniczne unikanie wejścia w satysfakcjonujący związek jest w gruncie rzeczy brakiem gotowości lub niezdolności do zmierzenia się własnymi problemami. 

Lęk przed odrzuceniem: zachowania

Irena Pospiszyl, polska pedagog resocjalizacyjna i patolog społeczny w swojej najnowszej książce: "Syndrom Atlasa. O tych, którzy byli silni zbyt długo", poruszyła bardzo ważny temat - lęk przed odrzuceniem. Problem trwałości nieudanych związków lub lękiem przed zbudowaniem zdrowej relacji okazuje się złożony, sięga do mechanizmów obronnych jednostki. Istnieje wiele hipotez wyjaśniających przyczyny kompulsywnego lęku przed odrzuceniem.

Osoby te w głębi duszy żywią przekonanie, że nie ma żadnych gwarancji, że intymne więzi da się zachować. Autorka książki zauważa, że próbują one za wszelką cenę utrzymać związek, mając jednocześnie poczucie, że im się to wymyka. Tęsknią za bliskością, ale nie są w stanie nikomu zaufać. 

Susan Forward, psycholożka, która również zajmuje się toksycznymi relacjami, analizowała przypadek Glenna, mężczyzny wychowanego w toksycznej rodzinie. Zwróciła uwagę na fakt, że ten dorosły człowiek, pozostawała w związku małżeńskim, chorobliwie obawiał się porzuceniem, a jednocześnie nie opuszczało go poczucie, że i tak jest sam. 

Podczas terapii wyraził to w następujący sposób: "Zawsze bałem się, kiedy moja żona chciała coś zrobić beze mnie - nawet po prostu wyjść z koleżankami na obiad. Obawiałem się, że mnie zostawi. Po prostu nie ufałem jej". 

Według specjalistów, analizując losy życiowe osób pozostających w toksycznych związkach, dość często można zauważyć, że w gruncie rzeczy odtwarzają one swoje poprzednie doświadczenia. Jest w nich przekonanie, że nie można być kochanym bezinteresownie. Osoby zdominowane lękiem przed odrzuceniem starają się obronić swoje słabe ego. Warno zaznaczyć, że podstawą rozwoju zdrowego i silnego ego jest właściwe zaspokojenie wrodzonych potrzeb człowieka: poczucie własnej wspaniałości, mocy, wielkości oraz wyobrażeniowej idealizacji człowieka. 

Można pokusić się o stwierdzenie, że wadliwe zachowania opiekunów wobec dziecka decydują o jego dalszym życia - jest najważniejsza dla rozwoju ego młodego człowieka. Co może wpłynąć na wykształcenie się niewłaściwych postaw? 

  • Odrzucenie dziecka lub chroniczna deprywacja jego potrzeb. 
  • Niekonsekwentne zachowanie opiekunów powodujące, że dziecko nie jest w stanie wykształcić w swoim umyśle poczucia związku między własnymi potrzebami a ich zaspokojeniem (najpierw przez ich opiekunów). 
  • Nadopiekuńczość wobec dziecka, powodująca, że nie jest ona w stanie zidentyfikować własnych potrzeb, bo zostają one zaspokojone, zanim się wykrystalizują.

Irena Pospiszyl zauważa coś jeszcze. Niezależnie od sposobu, w jaki jednostka próbuje uporać się z niewiarą w to, że jest osobą wartościową, samodzielną, niepowtarzalną, godną miłości i zdolną zadbać o własny dobrostan, zawsze gdzieś na "dnie" jej psychiki pozostanie uczucie samotności i opuszczenia oraz pragnienie znalezienia bezpiecznego związku, prawdziwej miłości, która pozwoli jej uwierzyć, że na nią zasługuje. 

Artykuł napisany na podstawie książki: "Syndrom Atlasa. O tych, którzy byli silni zbyt długo" Irena Pospiszyl.