Niezdolni do życia w związku: czy naprawdę są takie osoby?

20.07.2019
Aktualizacja: 20.07.2019 18:25
Niezdolni do życia w związku: czy naprawdę są takie osoby?

Trzeci rozwód w wieku 35 lat. Czy można sądzić, że taka kobieta nie jest stworzona do związku? Czy osoby, które zostały wychowane w trudnych i chłodnych domach, nie zostały wyposażone w umiejętność bycia z kimś?

Nieumiejętność tworzenia bliskości w relacji: z czego może wynikać?

Przez ostatnie dwadzieścia lat John M. Gottman, amerykański psycholog śledził wzloty i upadki ponad dwustu par małżeńskich, z których część była tuż po ślubie, a część żyła razem od kilkudziesięciu lat. Gottman sporządził tak precyzyjną mapę emocjonalnej ekologii małżeństwa, że w jednym z eksperymentów przewidział z 94% dokładnością, które z par rozwiodą się w ciągu najbliższych trzech lat. Wczesnym sygnałem ostrzegającym, że małżeństwo jest w niebezpieczeństwie są ostre uwagi krytyczne. W zdrowym małżeństwie mąż i żona mogą swobodnie powiedzieć sobie, co im przeszkadza. Nie robią tego pod wpływem, emocji, oskarżająco i złośliwie. 

Eksperyment Gottmana była przełomem, to było coś w rodzaju zdjęcia rentgenowskiego emocji danej pary. Dokładne badanie, które pozwoliło na wykrycie najmniejszych nawet zmian w fizjologii. Kiedy badani małżonkowie rozmawiali ze sobą, czujniki rejestrowały najmniejsze zmiany w ich fizjologii, dokonywano też co sekundę analizę wyrazu ich twarzy. Po zakończeniu rozmowy każde z małżonków przechodziło do laboratorium, oglądało nagranie sesji na taśmie wideo i opowiadało o swoich ukrytych myślach podczas najgorętszych momentów dyskusji. 

Dom, w których jest dużo lęku, wymagań i braku akceptacji, może wykształcić w osobie, że związki są nieosiągalne, trudne i samo wejście w relacje stanowi wyzwanie. Również tam, gdzie jest zbyt dużo nadopiekuńczości, nadskakiwania i spełniania wszelkich zachcianek, może wykształcić egoizm, narcyzm, który utrudni bycie z kimś. W ogóle osoby o narcystycznym i psychopatycznym typie osobowości są w grupie, z którymi najtrudniej stworzyć związki. Bardzo często są to relacje toksyczne, w których rodzina jest tylko po to, żeby “zatkać” pustkę i stworzyć pozory normalności. 

Związek to przecież w pewnym stopniu rezygnacji z części siebie. Musimy ponieść jakieś koszty, żeby być z kimś, choćby czasu. W ogóle wejście w związek to pewnego rodzaju ryzyko. Nie jest w stanie przejść próby ten, kto ma wygórowane oczekiwania i tendencję do krytyki. Oczywiście ona może być efektem braku czystej miłości w domu, ale nie zmienia to faktu, że potępianie wytycza drogę do rozstania.

Rodzina jest w stanie wyposażyć albo bardzo słabo, albo bardzo dobrze w bycie z kimś. Są ludzie tak pokaleczeni skrzywdzeni przez życie, że idą przez życie w roli ofiary. Nie potrafią wyjść z “bezpiecznej” strefy i zacząć budować zdrowy związek. Oczywiście mogłaby iść na terapię, poszukać pomocy, ale ona rzadko widzi winę w sobie. Dostrzega ją w innych. 

Czasem jest też przyzwyczajenie do wygody powiązana z niedojrzałością emocjonalną. Dostrzec ją można w grupie singli, którzy zaczęli żyć po swojemu, czyli zarabiają tylko na siebie, wynajmuję kawalerkę albo pokój z koleżanką, kupują sobie ubrania, wychodzą na miasto, bawią się i rozwijają zawodowo. Choć nie zawsze w tym wszystkim są szczęśliwe, tkwią w tym stanie, bo ciągle mają niedosyt wolności. Niektóre czują się jeszcze niegotowe, nawet jeśli wiek i presja społeczna podpowiadają: “Śpiesz się”. W tym przypadku nie mówiłabym, że osoby te nie są stworzone do związku. Poszukałbym raczej źródła oporów przed związkiem. Czasem po prostu też nie mogą znaleźć odpowiedniej osoby. 

Dla niektórych bycie w związku to odbicie siebie w lustrze, a ten obraz przeraża i to stanowi największą trudność. 

Źródło: Inteligencja emocjonalna, John Gottman