Powstaje pigułka na samotność. Pomoże bardziej niż joga i zioła?

14.08.2019
Aktualizacja: 14.08.2019 16:37
Samotność zabija

Dużo pracujemy, stawiamy przede wszystkim na karierę, osiągnięcia. Rzadziej decydujemy się na małżeństwo, posiadani dzieci. Gdy kupujemy dom lub mieszkanie na kredyt, większość dnia stoi puste. W ten sposób żyjemy i stajemy się samotnymi indywidualistami. Samotność staje się początkiem wielu chorób: depresji, otyłości, zaburzeń nastroju. Naukowcy podjęli się wyzwania - stworzenia tabletki na samotność. Czy będzie to przełom w medycynie? Czy pomoże samotnym? 

Co samotność robi z człowiekiem?

Będę pigułki na samotność... Psychologowie, psychiatrzy, naukowcy od dawna wiedzą, że w nowoczesnej kulturze nie radzimy sobie z samotnością, ale też niechętnie wchodzimy w relacje. Uważa się, że około jedna trzecia ludzi w krajach uprzemysłowionych czuje się samotna, jedna na 12 osób bardzo poważnie, a proporcje ciągle rosną. Sześciu na 10 Brytyjczyków powiedziało niedawno ankieterom, że ich zwierzę jest ich najbliższym towarzyszem. Coraz więcej osób żyje też w jednoosobowych gospodarstwach domowych. Badania pokazują coś jeszcze - samotność jest bardziej szkodliwa dla zdrowia niż otyłość, brak aktywności fizycznej lub zanieczyszczenie powietrza. Samotność przyspiesza choroby, starzenie się i śmierć.

Naukowcy przeprowadzają testy na wolontariuszach z Brain Dynamics Laboratory z University of Chicago, którzy zawsze czuli, że nie mają do kogo się zwrócić, że ich relacje wydały im się powierzchowne i wymuszone, którzy zawsze czuli się samotni, pomijani i izolowani.

Ochotnikom podawano w ciągu ośmiu tygodni albo hormon pregnenolonu albo placebo. Badania nad lekiem mającym ograniczyć lub w ogóle zlikwidować poczucie samotności są dopiero w fazie eksperymentu.

Lek ma zniwelować poczucie samotności. Jak ma działać i czy rzeczywiście wejdzie w życie? - tego jeszcze nie wiemy. 

Samotność a depresja

Rzesze psychologów od lat, próbuje wykazać, że kontakt twarzą w twarz z partnerem - zwłaszcza poziom zażyłości - mogą mieć olbrzymi wpływ na drowie. 

Co może uchronić nas przed samotnością w bardziej naturalny sposób? Okazuje się, że najlepszym systemem wsparcia społecznego jest małżeństwo. Okazuje się nawet, że daje więcej korzyści niż samo bycie w związku nieformalnym. Małżonkowie cieszą się silniejszymi i stabilniejszymi relacjami, a także lepszym zdrowiem psychicznym i fizycznym. Mają znacznie mniejszą skłonność do popadania w alkoholizm i depresję. Ich życie okazuje się dłuższe i szczęśliwsze, nawet kiedy naukowcy porównują je z okresem sprzed ślubu. Dotyczy to niemalże wszystkich krajów rozwiniętych, niezależnie od tego, jak postępowe lub konserwatywne są ich społeczeństwa. 

Badanie opublikowane pod koniec lat 90. wykazało, że w siedemnastu państwach uprzemysłowionych - między innymi w Kanadzie, Wielkiej Brytanii i większości krajów europejskich - ludzie żyjący w związkach małżeńskich są znacznie szczęśliwsi od par, które po prostu mieszkają razem. Z kolei osoby żyjące w związkach nieformalnych są szczęśliwsze niż single i rozwodnicy. Dzięki temu można sądzić, że niezwykle ważne jest, czy para, która decyduje się razem zamieszkać, planuje sformalizować związek. 

Dr William Far, lekarz zatrudniony przez brytyjski urząd stanu cywilnego do rejestrowania narodzin i zgonów, już w połowie XIX wieku odkrył, że osoby żyjące w związkach małżeńskich cieszą się dłuższym życiem niż osoby stanu wolnego. 

“Człowiek samotny jest bardziej narażony na katastrofę w podróży niż osoby, których egzystencje są splecione w węzeł małżeński” 

William Farr

Socjolog Linda Waite osoby, żyjące w tak różnych krajach jak Japonia i Holandia osoby stanu wolnego umierają znacznie wcześniej i szybciej niż żyjące w związkach małżeńskich. 

Małżeństwo - lepsze niż joga i ziółka razem wzięte 

O tym, że niepotrzebnie wyszukujemy innych sposób niż relacje w walce z samotnością, świadczy badanie (2008r.) psycholog Julianne Holt-Lunstad i jej współpracowników. Zespół badawczy założył aparat do mierzenia ciśnienia trzystu dorosłym osobom. Część z nich była stanu wolnego, a część żyła w związkach małżeńskich. Na początku eksperymentu prezentowali podobny stan zdrowia fizycznego i psychicznego. Początkowo naukowcy nie dostrzegali wyraźnych różnic między obiema grupami w poziomie stresu lub przygnębienia. Badani nosili ciśnieniomierze przez całą dobę - pracując, jedząc, chodząc, rozmawiając, odpoczywając, kłócąc się. Urządzenia co jakiś czas dokonywały pomiarów ciśnienia swoich “nosicieli”.

Wyniki pokazały, że osoby żyjące w szczęśliwych związkach małżeńskich miały niższe ciśnienie podczas snu. I chociaż single mieli się lepiej niż osoby trwające w nieszczęśliwych związkach, wyjątkowe działanie ochronne małżeństwa dotyczyło również tych drugich. Mimo że poczucie szczęścia u singli było ściśle związane z towarzystwem przyjaciół i rodziny, to zdaniem badaczy tego typu wsparcie społeczne nie zapewniło podobnego działania ochronnego jak długotrwałe, stabilne małżeństwo. 

Szczęśliwe pożycie małżeńskie oddziałuje również na jakość snu kobiet. Zespół pod kierunkiem Wnedy Troxel, profesor psychiatrii na University of Pittsburg, przeprowadził rozmowy na temat wzorców sny z niemal dwoma tysiącami amerykańskich mężatek w średnim wieku. Naukowcy zauważyli, że kobiety w szczęśliwych związkach miały znacznie mniej problemów ze snem, nawet biorąc pod uwagę takie przyczyny bezsenności, jak problemy finansowe, zmartwienia związane z pracą, chrapanie męża, współżycie płciowe czy spożycie kofeiny. 

Co ciekawe tylko kobiety żyjące w dobrych małżeństwach cieszyły się lepszą jakością snu niż panie otrzymujące mnóstwa wsparcia społecznego od przyjaciół i rodziny.

Źródło: Efekt Wioski, Susan Pinker, The Drudge Report