Nadmierne chwalenie dzieci: to prosty "przepis" na porażkę w dorosłym życiu

15.11.2019
Aktualizacja: 15.11.2019 16:42
Jak chwalić dziecko?
fot. Shutterstock

Dzieci potrzebują pochwał rodzica – to pewne. Daje im to poczucie, że są ważni, wartościowi i mają podstawy do budowania wiary w swoje umiejętności. Pamiętać należy, że pochwały mogą również niszczyć, uzależniać, kształtować nierzeczywisty obraz siebie. Niebezpieczne są wszelkie skrajności, także, jeśli chodzi o metody wychowawcze, w tym kary i nagrody. Jak zatem chwalić dziecko, aby wyrosło na szczęśliwego człowieka? Jak brzmi prawidłowa pochwała?

Pochwały dziecka, które motywują, ale nie uzależniają 

Dobrą pochwałę można rozpoznać po tym, że dziecko rzeczywiście czuje się zachęcone do podejmowania kolejnych działań. W kontekście motywacji i pochwał najsłynniejsza jest teoria amerykańskiej psycholog Carol Dweck. Wykazała ona w badaniu, że uczniowie chwaleni za inteligencję lub uzdolnienia są mniej zmotywowani do pracy nad sobą i osiągają gorsze wyniki niż ci chwaleni za podjęty wysiłek.

Dweck sugerowała, że chwalenie dzieci za inteligencję może spowodować, że będą postrzegać ją jako stałą cechę o niezmiennej wartości i unikać dalszych wyzwań. Z koli chwalenie ich za wysiłek ułatwia ukształtowanie wiary w to, że nad swoimi możliwościami intelektualnymi można i warto pracować. W książce „Nowa psychologia sukcesu” Dweck radzi: chwal za wysiłek, zachęcaj do treningu intelektualnego.  

Niestety, temat chwalenia niesie wiele sprzeczności. Sama Dweck zwraca uwagę na podstawową kwestię – motywowania i namawiania do wytrwałości. Wyjaśnia, że pomoc polega na przekonanie dzieci do tego, że do osiągnięcia sukcesu potrzebna jest wytrwałość i działanie.

Jak chwalić dziecko? 

Wielu rodziców szuka informacji o tym, jak pomóc dziecku zdobywać umiejętności, motywować, budować pozytywną samoocenę. Jak namawiać do nauki, ale nie obciążać? Jak wychować człowieka, który zna swoją wartość, ale nie jest narcyzem? Na te pytania nieustannie próbują odpowiedzieć też naukowcy, wśród nich brytyjski uczony Gordon Stobard. Od lat przyglądał się dzieciom trenującym sport lub uczącym się gry na instrumencie. Obie te dziedziny mają wiele wspólnego: nauka zaczyna się bardo wcześnie i ma bardzo intensywny charakter. Treningi są wymagające, wymagają zaangażowania, stałego poprawiania techniki. To wszystko, nawet jeżeli przez długi czas nie widać efektów.

Tutaj rola nauczyciela jest kluczowa. Towarzyszy dziecku na każdym kroku, śledzi poczynania, udziela stałej informacji zwrotnej. Dziecko jest w procesie, musi stać się uważne i samoregulujące. Zdrowy dystans to on wyróżnia uczniów w muzyce i w sporcie. Pozwala na nazwanie powodów porażki, aktywne szukanie innych rozwiązań.

Poszukując sposobów na długofalową motywację dzieci i technik chwalenia, które ich nie skrzywdzą, warto odnieść się do przypadków dzieci zdolnych. W szkole wszystko przychodzi im łatwo, z czasem jednak ich zdolności okazują się niewystarczające. Jak to rozumieć? Ta grupa uczniów nie miała okazji do sprawdzenia, jak to jest, gdy z czymś sobie nie poradzą. Nie szukali sposobów, środków zaradczych, nie kształtowali w sobie postaw, bo nie musieli. To dla nich duża strata. Takie osoby, gdy zaczynają ich spotykać porażki, przestają sobie radzić. To dowodzi, że aby dziecko w przyszłości odnosiło sukcesy potrzebne jest zwrócenie uwagi w stronę umiejętności dziecka. Oznacza to, że gdy nasze dziecko przyniesie rysunek, należy chwalić za to, ile wysiłku w niego włożyło. Na późniejszym etapie rozwoju oznacza to pomaganie dziecku w analizowaniu efektów jego działań: co przyczynia się do sukcesu, co zawodzi. Zachęcenie do odkrywania, a zarazem wspierająca postawa może dać poczucie skuteczności.   

Źródło: Psychologia, kwartalnik 4/2019

Przeczytaj: „Jestem babcią i opiekunką”. Syndrom dziadków niewolników to częste zjawisko