Razem, ale jednak osobno. Jak wspólne mieszkanie może wpłynąć na związek?

03.09.2020 13:35
Mieszkanie razem przed ślubem: czy to dobry pomysł?
fot. Shutterstock

Mieszkanie razem przed ślubem: czy to dobry pomysł? – zapytała nas w liście czytelniczka. Coraz więcej par decyduje się na ten krok na wczesnym etapie związku. Mówi się, że to coś w rodzaju testowania, czy potrafimy funkcjonować ze sobą razem w codzienności. Jak może to wpłynąć na przyszłość związku? Odpowiada psycholog Wiktoria Dróżka.

Przybywa par, które decydują się na wspólne zamieszkanie razem bez ślubu. Ta grupa wychodzi założenia, że należy zobaczyć, jak jest im razem pod jednym dachem. Mówią: „To szaleństwo poślubić kogoś bez wcześniejszego mieszkania z nim. Musisz przetestować związek!”. Ale jest jeszcze druga grupa, która mówi: „Jeśli chcesz wziąć z nim ślub, nawet nie myśl o przeprowadzce. Nie będzie miał powodu się oświadczyć!”. I jak tu znaleźć złoty środek?

W tym temacie jest tak samo dużo głosów „za”, jak i „przeciw”. Nic dziwnego, decyzja ta sprawia, że związek przeskakuje na inne tory. O swoim dylemacie dotyczącym wspólnego zamieszkania razem przed ślubem napisała nasza czytelniczka w liście do redakcji.

Jestem ze swoich chłopakiem od ponad roku, dobrze nam razem: dogadujemy się, jesteśmy dla siebie ważni, krok po kroku planujemy wspólną przyszłość. Oboje jesteśmy po 30. Zaczęły pojawiać się pomysły o wspólnym zamieszkaniu. Pytają też o to nasi znajomi: czy mieszkamy już razem? Do tej pory spotykaliśmy się w weekendy, czasami w tygodniu. Każdy miał swój kąt, do którego wracał. Z perspektywy mojego chłopaka – mieszkanie razem to test dla uczucia. Dla mnie mieszkanie razem przed ślubem to okradanie związku z romantyzmu. Mam wrażenie, że to jak bycie małżeństwem, gdy jeszcze nim nie jesteśmy. Po głowie chodzi mi tylko jeden racjonalny argument – oszczędności. Wspólne mieszkanie pozwoliłoby na odłożenie pieniędzy na wspólne życie. Jeśli chodzi o poznawanie siebie, mam wrażenie, że lepiej, jeśli następuje to podczas wspólnych wyjazdów, spotkań we dwoje lub z przyjaciółmi. Świat zmienia podejście do wspólnego mieszkania, ale czy warto odważyć się na taki krok? Może przez to stracimy wiele cennych chwil, których nie da się odzyskać. 

Badania pokazują, że coraz więcej dorosłych opóźnia małżeństwo – a nawet całkowicie z niego rezygnuje. Rośnie liczba osób, które mieszkały z partnerem bez ślubu. Jedno z większych badań na ten temat sprawdza, jak osoby, które są w związku małżeńskim i osoby mieszkające z partnerem, doświadczają swoich związków. Okazuje się, że dorośli będący w związkach małżeńskich są bardziej zadowoleni i bardziej ufają swoim partnerom niż osoby mieszkające razem. Oczywiście chodzi tu przede wszystkim o poczucie bezpieczeństwa, wyższy poziom zaufania do drugiej osoby i poczucie, że pracujemy na wspólne dobro.

Pierwsze 3 lata związku to bardzo intensywny czas, w pewnym momencie poziom namiętności maleje i pojawia się pytanie: „I co z nami dalej?”. Decyzja o wejściu w fazę zaangażowania (zobacz więcej: fazy związku) ukierunkuje relację. Jak rozumiem, związek autorki listu jest właśnie na takim etapie. Wciąż przeżywane jest zauroczenie, ale pojawiają się też rozmowy, co dalej z tym uczuciem zrobić.

Każdy, kto chce budować zdrowy związek, musi wiedzieć, że wspólne mieszkanie przed ślubem nie daje żadnej gwarancji udanej relacji na przyszłość. Dobrych relacji nie buduje się też z dnia na dzień, to trwa wiele lat.

Zobacz też: Jak zbudować długotrwały związek? 12 sposobów

Rozróżniłabym też bycie w związku partnerskim, czyli relacji bez ślubu oraz byciem czyimś mężem lub żoną. Martwi mnie zawsze stwierdzenie pary, gdy po ślubie mówią – w sumie nic się nie zmieniło, tylko teraz mamy na placu obrączki. Szkoda, bo jednak coś powinno się zmienić. Wejście w związek małżeński jest wejściem o szczebel wyżej, przecież coś ważnego się zadziało – para przysięga sobie coś ważnego – „na dobre i na złe” w obecności bliskich osób. Czasami trudno to dostrzec i docenić, gdy młodzi mieszkali już razem jakiś czas.

Spotkam się z różnymi opiniami na temat mieszkania razem przed ślubem, również innych terapeutów par. Jedni mówią o tym, że mieszkanie razem okrada związek z tajemniczości, namiętności. Inni mówią, że to świetny sposób na sprawdzenie siebie, zanim podejmie się poważną decyzję o ślubie. Mi jakoś bliższe jest twierdzenie, że najlepiej poznajemy drugą osobę w spontanicznych, nowych sytuacjach, w grupie osób, czyli zachęcam do wspólnego podróżowania, wychodzenia do ludzi, zapisanie się na kurs tańca, wspinaczki. Poobserwowania siebie i partnera z pewnego dystansu. Myślę, że tu jest więcej możliwości sprawdzenia, jak partner się zachowa, jeśli mowa o „testowaniu”. Choć to słowo bardzo niewdzięczne brzmi w kontekście uczucia.

Odnoszę też wrażenie, że najszczęśliwsze są pary, które od początku wiedziały, że dążą do ślubu i podjęły taką decyzję od 2 do 3 lat po zapoznaniu się. Czasami można związek przechodzić, mieszkać ze sobą, ale się nie rozwijać, czyli uśpić uczucie. A na koniec stwierdzić, że już wszystko, co dobre się wypaliło. To dość ryzykowne.

Przeczytaj: Jak rozpoznać, że związek się rozpada?

Oczywiście są też pewne plusy z mieszkania razem przed ślubem, choćby możliwość oszczędzenia pieniędzy na wspólną przyszłość – o czym wspomniała autorka listu. Daje to pewną możliwość na przygotowanie się na dalsze etapy przyszłego życia.

Chcę też podkreślić, że trudniej mają osoby, które z natury są nieufne, wycofane, one gdzieś ciągle będą sprawdzać drugą osobę, nie dowierzać i może im się wydawać, że wcześniejsze zamieszkanie może dać więcej kontroli nad tym, co się dzieje.

Najważniejsze, aby dopasować decyzję do siebie i partnera. Nie robić nic na siłę, nie poddawać się presji otoczenia. Pomocne może być zrobienie listy plusów i minusów. Takie głębsze zastanowienie może przynieść najlepszą odpowiedź.