Mąż mówi, że to tylko koleżanka z pracy. Co świadczy o tym, że to już zdrada?

04.07.2019
Aktualizacja: 05.07.2019 10:28
Mąż mówi, że to tylko koleżanka z pracy. Co świadczy o tym, że to już zdrada?

Pisze do męża na Messengerze w kwestiach prywatnych, w pracy jedzą razem obiady, śmieją się, często rozmawiają. Wymieniają się opiniami, opowiadają sobie o obejrzanych filmach, przeczytanych książkach, aż w końcu żona czuje się zagrożona. Od pewnego momentu to jej poświęca mniej czasu w domu. Czy przesadzają kobiety, które są zazdrosne o koleżanki z pracy? Gdzie jest granica między znajomością a zdradą? Okazuje się, że między mikro a makro zdradą taka granica może być znikoma. 

Gdzie zaczyna się zdrada?

Niewinne spojrzenia, rozmowy, zaczepki, wspólna kawa w kuchni, podwiezienie do pracy. Zdrady zwykle zaczynają się niewinnie: rzucone cześć na początek i koniec dnia, uśmiech, pogawędka przy kawie. Nawet nie wiemy, kiedy koleżanka z pracy stała się tak bliską dla nas osobą. Dodanie do znajomych, polubienie zdjęcia, rozmowy na Messengerze sygnalizują, że znajomość przeszła w dalszą fazę zaangażowania. Jeśli partner wyczuje, że coś jest nie tak, druga strona na ogół reaguje zaprzeczeniem: “Przecież to nie zdrada, bez przesady”, zapominając, że to bardzo grząski grunt. Wydaje się nam, że wszystko gra, w związku jest dobrze, a relacja w pracy, po prostu poprawia humor. Nagle okazuje się, że wkradły się małe kłamstewka, boom i związek zaczyna przeżywać kryzys.

Wielu nie wie, że zdrada zaczyna się dużo wcześniej. Nie dopuszcza do myśli tego, że nie zawsze musi dojść do kontaktu fizycznego, aby druga strona czuła, że jej zaufanie została nadużyte. Mikro zdrady, czyli zdrady emocjonalne, potrafią boleć jeszcze mocniej z wielu powodów. Przede wszystkim wykradają intymność ze związku. Wystarczy, że zaangażujesz się w relację z drugą osobą, złapiesz z nią bliższy kontakt. Wtedy, chcąc nie chcąc, oddalamy się od partnerki. Jeśli to jest problem dla twojego partnera, to jest to problem dla twojego związku.

Temat zdrad przewija się tak samo często w męskim, jak i w żeńskim gronie. Kobiety czują się bardziej zagrożone z wielu powodów. Najbardziej boją się tego, że koleżanka odbije męża i zburzy wszystko, co jest dla nich najważniejsze: “Mnie bolałaby bardziej zdrada emocjonalna, bo to trudniej uciąć. Dwoje ludzi nawiązało w pracy jakiś kontakt, może i nawet więź, zaplątali się w swoje światy. Fizyczna zdrada oznaczałaby, że to tylko taki “skok w bok”, w miko zdradzie nie wiadomo, czy to nie jest taki etap fascynacji drugą osobą i zdobywania" - mówiła mi jedna z kobiet,  z którą podjęłam ten temat. 

Należy zauważyć, że praca jest takim miejscem, w którym o romans nietrudno – wspólne projekty, codziennie spędzony czas, wzrokowe bodźce z wielu stron, czasami wyjazdy i imprezy integracyjne... Jeśli osoby nie będą pilnowały granic, sytuacja szybko może się wymknąć spod kontroli. Wtedy dla otrzeźwienia warto zadać sobie pytanie, czy też bym chciał/a, aby mój partner miał tak bliski kontakt z kimś w pracy? I jeszcze jedno, czy zdanie: “Czepiasz się, to tylko znajoma",  nie jest zbyciem, ucięciem tematu. Dla różnych ludzi ta granica leży w różnych miejscach.

"Jak to, przecież nic nie zrobiłem, tylko lajkowałem jej zdjęcia!" – nieważne, że wszystkie. Przeglądanie Tindera dla zabawy, wysyłanie zdjęć z wakacji koleżance z pracy, też jest niewinną zabawą?

Nawet jeśli osoba nie czuje, że przekroczył jakąś granicę, mogła przekroczyć granicę drugiej połówki. Wtedy nie ma nic dziwnego w tym, że oddalają się od siebie osoby w związku, żona nie chce zbliżenia i czuje się niekomfortowo, gdy kolejny raz przychodzi powiadomienie w telefonie męża. Przekroczone granice emocjonalne, nadwyrężają zaufanie partnera.

Życie po zdradzie emocjonalnej

Z problemem zmaga się wiele kobiet. Szukają porad w rozmowach z koleżankami, w pracy, czasami zgłaszają się z problemem do terapeuty, albo po prostu piszą anonimowo na forum w sieci. Pod jednym z takich wpisów: Koleżanka męża: czy mam się zacząć martwić, czy przesadzam?, dzieliły się tym, jak poradziły sobie z problemem.

Miałam podobną sytuację. I wtedy jeszcze mi się udało. Mój facet podwoził do pracy pewną kobietą. Zaprzyjaźnili się, w ukryciu chodzili razem na siłownię itp. (w ukryciu przede mną). Mówiłam mu wtedy, w kółko: ta relacja jest niebezpieczna. Możesz w nią wejść na własne ryzyko, biorąc pod uwagę, że nasz związek może się rozpaść. Z nią nie łączy cię nic, co może powodować konflikty i będzie Ci się wydawała bardziej odpowiednia. To złudzenie Rób jak uważasz. Ryzyko już znasz. Powtarzałam to często. I relacja powolutku cichła - on się od niej sam odsuwał. To była jego decyzja. Nie wyszarpał go jej, nie walczyłam. Dałam mu powód, żeby powalczył sam ze sobą. Zadziałało, dlatego polecam to rozwiązanie. To, że potem poległam na całej linii to już inna historia.

Chociaż to wszystko może być tylko flirtem, podbudowującym jego męskiego ego. Ale osobiście uważam, że to okazja czyni złodzieja. Trzymaj więc rękę na pulsie. Pogadaj z mężem o swoich obawach. Jeśli to rozsądny facet, to powinien trochę ukrócić ich zażyłość. Z drugiej strony - pracują biurko w biurko, więc....

Dobrze, że kobiety szukają pomocy, podpowiedzi. Ale warto też szczerze porozmawiać o tym z partnerem, wychodząc od pytania, dlaczego do tego w ogóle doszło? Pewna terapeutka Lindsey Hoskins podpowiada jak to zrobić. Najlepiej byłoby powstrzymać się od oceniania i zapytać: “Ok, co było w tym pociągającego? Co czułeś podczas tego zachowania lub interakcji? Jeśli to wiązało się z potrzebą, którą odczuwasz, a której nasz związek nie zaspokaja, możemy się na niej skupić? Może popracujemy nad tym, żeby dodać ten rodzaj dynamiki do naszej relacji?" – radzi.