Kolacja ze śmiercią: co warto ustalić na zaś? Krystyna Romanowska u Beaty Tadli

04.11.2019
Aktualizacja: 04.11.2019 15:45
Fot. Elzebieta Sekowska/Shutterstock

- Ze śmiercią siadało się przy stole, można z nią było negocjować, trochę ją oszukać. Teraz tak się jej boimy, że postanowiliśmy udawać, że jej nie ma - mówiła dziennikarka Krystyna Romanowska w Radiu ZET.

Dziennikarka Krystyna Romanowska, autorka wstępu do książki Michaela Hebba "Porozmawiajmy o śmierci przy kolacji", była gościem audycji "To właśnie weekend w Radiu ZET" w Zaduszki. W rozmowie z Beatą Tadlą zdradziła, jak wyglądają takie spotkania i dlaczego warto rozmawiać o śmierci.

- W kulturze ludowej mieliśmy motyw śmierci, który był nam bliski. Ze śmiercią siadało się przy stole i częstowało ją wódką. Można ją było oszukać, trochę z nią negocjować. Teraz tak się jej boimy, że postanowiliśmy udawać, że jej nie ma. To nie jest do końca zdrowe - mówiła Krystyna Romanowska w audycji Beaty Tadli "To właśnie weekend w Radiu ZET".

Krystyna Romanowska tłumaczyła, że stanięcie twarzą w twarz z tym trudnym problemem może być jednorazowym przeżyciem, ale może też pracować w nas miesiącami. "Proces grupowy, który tam zachodzi, jest wyjątkowy. Nawet najbardziej cyniczni ludzie odsłaniają swoją wrażliwość. Wobec śmierci nie ma chojraków. Po jakimś czasie dostaję maile: nie wiedziałem, że biorę udział w jednym z najważniejszych wieczorów mojego życia" - mówiła dziennikarka.

Autorka wstępu do książki Michaela Hebba "Porozmawiajmy o śmierci przy kolacji" zdradziła, że na pytanie o scenariusz własnej śmierci często pada odpowiedź "Jest mi wszystko jedno", ale ostatecznie rzadko kto zostaje przy tym stanowisku. Po wypowiedzeniu tego zdania zaczynają się zastanawiać: może jednak zostawiłbym jakieś wskazówki, żeby bliskim było łatwiej?

- Na początku płaczemy, potem śmiejemy się ze wspomnień. Ludzie odchodzą, ale my cały czas jesteśmy z nimi w relacji. Kiedyś spotykaliśmy się na moście, teraz wychodzimy na molo - spuentowała Krystyna Romanowska.