Dlaczego niektórym rodzicom tak trudno jest stawiać granice?

06.06.2019
Aktualizacja: 06.06.2019 14:13
Granice w relacji z dzieckiem.

Dziecko rzuca się na ulicę, krzyczy, tupie, bo rodzic nie kupił cukierka. To nie koniec. Matka nie wytrzymuje presji, łamie zasadę i kupuje upragnione słodycze, zrobi wszystko, żeby tylko uspokoić zbuntowanego 5-latka. Obserwowanie rodziców, którzy nie potrafią swojemu dziecku powiedzieć: „nie”, rodzi pytanie o stawianie granic w relacji rodzic-dziecko. 

Granice w relacji z dzieckiem

Rodzicom o dużym poziomie lęku i małym poczucie własnej wartości bardzo trudno stawiać jasne granice. Boją się, że jak to zrobią, to nie będą fajni, zostaną odrzuceni przez dzieci, nie będą przez nich kochani. Dzieci to szybko wyczuwają i wykorzystują w różnych rozgrywkach.

W sytuacji opisanej na początku mogło być tak, że mama bała się kompromitacji, złowrogich spojrzeń przechodniów i opinii innych ludzi, więc zrobiła coś wbrew sobie. Gdyby zdecydowała się na odwagę i konsekwencję, scenariusz mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Mama mogła zareagować spokojnie, nawet jeśli dziecko rzucało się na ulicę. Mogła powiedzieć: „Uspokój się i wstawaj natychmiast”. W psychologii określilibyśmy takiego dorosłego jako „osobę wewnątrzsterowną”. Oznaczałoby to, że ma w sobie poczucie panowania nad sobą i swoim życiem, potrafi skupić się na tym, co chce ona sama, a nie tym, czego chcą inni.

Gdy rodzic reaguje gwałtownie i przejmuje się tym, co myślą o nim inni, w psychologii mówi się o zewnątrzsterowności. Osoba bardziej skupia się na tym, żeby inni byli z niego zadowoleni, nawet jeśli nie jest to zgodne z wewnętrznym głosem samej osoby. Wpadają w panikę, reagują gwałtownie i ostatecznie nie budują żadnych granic.

Przeciwieństwem jest człowiek wewnątrzsterowny, który kieruje swoim zachowaniem samodzielnie. Jest aktywny, niezależny od innych ludzi, zdolny do podejmowania decyzji i brania za nie odpowiedzialności. W skrajnym wydaniu wewnątrzsterowność prowadzi do nieliczenia się z wymaganiami otoczenia i poczuciem alienacji.

Dziecko stawia warunki: co robić?

Częstym problemem wychowawczym rodziców jest nietrzymanie się zasad i nierówny podział, polegający na tym, że jeden rodzic jest policjantem, a drugi sojusznikiem. Co robić, gdy partner/partnerka nie stawia jasno granic? Należy wtedy szczerze o tym porozmawiać, ustalić wspólny front, powiedzieć: „Słuchaj, nie zgadzam się na to, że nie trzymasz się zasad. Nie zgadzam się na to, żeby tak było. W takiej sytuacji to ja robię to za dwie osoby: stawiam granice, wymagam, zakazuje i żądam. Jeszcze raz ustalmy zasady”. Taka rozmowa powinna być przeprowadzona na osobności, bez udziału dziecka.

Ważna informacja

Trójkąt w relacji, nazywany jest Trójkątem Dramatycznym - składa się z trzech ról, w jakie możemy wejść. Każda z ról jest jednym z wierzchołków trójkąta, na dole jest ofiara, na górze rola prześladowcy i wybawiciela. Model służy przyjrzeniu się i zrozumieniu, jak osoby na siebie wpływają i jak można to zmienić.

Jeśli w rodzinie dziecko jest w sojuszu z jednym z rodziców, należy udać się po pomoc do profesjonalisty, bo sygnalizuje to dużo głębsze problemy w relacji.

Jak stawiać granice nastolatkowi?

Wraz z upływem lat stawianie granic jest trudniejsze. Starsze dziecko stawia opór, buntuje się, mówi: „nie” i wychodzi. Czy dzieje się tak, bo rodzice są bardzo zapracowani, nie poradzili sobie z konsekwentnym działaniem już na początku, w efekcie rekompensują swoją nieobecność i niedoskonałość? Ma to swój skutek. Stawianie granic nie oznacza oschłości i surowości, wręcz przeciwnie – podstawą budowania autorytetu jest umiejętność rozmawiania o uczuciach i wyrażania ich.

Jeśli relacja z dzieckiem (nastolatkiem) jest prawdziwa i dojrzała, nie powinniśmy mieć trudności z rozmawianiem o uczuciach trudnych. Działa to w obie strony. W bezpiecznej relacji rodzic potrafi powiedzieć, że ma do dziecka o coś pretensję, ale nie przekreśla to ich miłości. Tak samo dzieci mają prawo do wyrażania takich uczuć w stosunku do nas, dorosłych.

Jeśli potrafimy mówić o tym, co w relacji nam się nie podoba, ale potrafimy też okazywać miłość, dbamy o wspólny komfort. Czasami łudzimy się, że jesteśmy w stanie w rodzinie uniknąć konfliktu, ale to niemożliwe. Istotne jest to, co z kryzysem zrobimy. Jeśli w kłótni ludzie potrafią się nawzajem usłyszeć, jest szansa na odbudowę, porozumienie i wzrost.