Co robi z dzieckiem nadmierna troska rodzica?

27.09.2019
Aktualizacja: 27.09.2019 13:50
Co robi z dzieckiem nadmierna troska rodzica?
fot. Shutterstock

Kiedy rodzi się dziecko, pojawia się szczęście, ale też lęk. Młodzi rodzice boją się o zdrowie swojego dziecka oraz prawidłowy rozwój. Jednak czasem ten lęk jest zbyt duży i przeradza się w nadmierną troskę, która jest błędem wychowawczym, a nawet delikatną forma krzywdzenia. Jeśli matka zatrzymuje swoja 5-letnią pociechę, zamiast pozwolić jej pomaszerować przez ulicę nie mówimy o nadmiernej trosce, lecz o roztropności, która jest adekwatna. Dziecko potrzebuje ochrony i przewodnictwa. Jednak jeśli robi tak w przypadku dziecka o 10 lat starszego, które już od dawna doskonale radzi sobie samodzielnie mówimy o przesadnej kontroli.

Przyczyny nadmiernego lęku u rodzica 

Specjaliści mówią o kilku przyczynach wystąpienia u matki nadmiernej troski. Jedną z nich jest wystąpienie depresji poporodowej, w której natrętne myśli koncentrują się na dziecko. Ponadto przesadna troska o dziecko może wynikać z neurotycznej osobowość matki, która sama odczuwa wiele niepokoju związanego z otaczającą jej rzeczywistością. To, jakie przekonania na temat świata i ludzi przekazali nam bliscy, przekazujemy (świadomie bądź nie) swoim dzieciom.

Wielu psychologów uważa, że za nadopiekuńczością matek kryją się też elementy despotyzmu i chęć dominacji. Do nadmiernej troski mogą również przyczynić się trudności prokreacyjne, wcześniejsza utrata dziecka, jedynactwo, a także zaburzone relacje małżeńskie lub samotne macierzyństwo. Często nadopiekuńczość przybiera formę nadużycia emocjonalnego, gdy matka tworzy kokon i sojusz z dzieckiem mówiąc np: „Ojciec odszedł mamy tylko siebie i tylko nasza miłość nas ocali”. Co ciekawe kobiety wychowywane przez nadopiekuńcze matki zwykle negatywnie oceniają ten styl wychowawczy, jednocześnie powielają go we własnej rodzinie. Doznanie poważnego urazu w wyniku np. wypadku na rowerze, złamania nogi na rolkach, może sprawić, że z powodu własnego strachu dorosły będzie ograniczał te aktywności własnym dzieciom.

Gdy dziecko wychowuje nadopiekuńczy rodzić...

Skutki nadopiekuńczości dają o sobie znać już w okresie wczesnego dzieciństwa. Dzieci nadmiernie chronione nie nadążają za rozwojem ruchowym i społecznym rówieśników. Hamowanie ich samodzielności nie pozwala na nabywanie nowych doświadczeń i zakłóca kolejne etapy rozwojowe. Wywołuje u dziecka poczucie zagrożenia, nasila lęk i skłania do nadmiernej koncentracji na własnej osobie.

Nadopiekuńczość to również zagrożenie dla prawidłowego rozwoju odpowiedzialności, która wraz z ponoszeniem konsekwencji za nieodpowiedzialne poczynania kształtuje się od wczesnego dzieciństwa. Takich możliwości rozwojowych pozbawiane jest dziecko wówczas, kiedy za wszystko odpowiada nadopiekuńcza matka. To ona pakuje książki i przybory szkolne, aby dziecko czegoś nie zapomniało, ona pilnuje terminów dodatkowych zajęć.

Co mają o sobie myśleć dzieci, które słyszą, że nie poradzą sobie z posmarowaniem kromki chleba, albo z założeniem butów. Co robią – wycofują się przed startem. Rodzic powinien stanowić wsparcie dla dziecka w nauce jego samodzielności. Jednak żeby tak się stało, musi „oswoić” swój lęk o dziecko. Naturalną potrzebą dzieci jest próbować rozmaitych rzeczy, a przy tym popełniać błędy, ponieważ tylko wtedy zdobywają one bezcenne doświadczenia. Rolą rodzica zaś jest pozwalanie dziecku na kolejne samodzielne próby i towarzyszenie mu w radości ze zdobywanej niezależności. 

Nastolatkowie w relacji z nadopiekuńczym rodzicem 

Dzieci, które nie zachęca się do podejmowania działań, dokonywania prób, przeprowadzania eksperymentów czy też do ryzykowania porażki, często czują się bezradne i nieprzystosowane. Nadmierna troska ze strony niespokojnych i bojaźliwych rodziców sprawia, że dzieci również boją się i są niepewne. A to niestety powoduje trudności w dorastaniu.  U starszych dzieci coraz wyraźniej widoczna jest postawa roszczeniowa, pojawiają się próby manipulacji otoczeniem, żądają pomocy przy najmniejszych trudnościach. Takie zachowanie nie zyskuje sympatii rówieśników. Utrudnione kontakty koleżeńskie, brak akceptacji w grupie szkolnej pogłębiają samotność, nasilają egocentryzm.

Nie znając skutków nieodpowiedzialnych zachowań, młodzi ludzie beztrosko wchodzą w aspołeczne grupy, dziewczęta zawierają niebezpieczne znajomości. Dwie sprzeczne informacje, których dostarcza życie, pochwały i zachwyty wyrażane przez matkę i nieradzenie sobie z wymaganiami stawianymi przez środowisko zewnętrzne, deformują własny obraz. Rodzi się więc poczucie niesprawiedliwości, a nawet wrogości do otaczającej rzeczywistości. Nie doceniają mnie, zazdroszczą, bo mam wszystko czego zapragnę, to chwilowe niepowodzenia - mama wszystkim się zajmie.

Nadopiekuńcza matka i dorosłość

W dorosłym życiu wiele z osób, które były wychowywane przez nadopiekuńczej matki wciąż ma potrzebę nieustannego odwoływania się do rodzicielskiej rady i kontroli. W rezultacie ich rodzice nigdy nie przestają się wtrącać, manipulować, a często i dominować w ich życiu. Jednym z trudniejszy momentów dla młodego człowieka jest konieczność opuszczenia domu rodzinnego. Wyjazd na studia czy do pracy poza miejscem zamieszkania wywołuje ambiwalentne uczucia. Pojawia się szansa na samodzielność, a jednocześnie obawa, czy sprostam nowej sytuacji, jak sobie poradzę z codziennymi obowiązkami.

Szczególnie u młodych kobiet występuje niepokój, czy swoim wyjazdem nie krzywdzą matki, czy mają prawo dokonywać wyboru korzystnego dla siebie, nie licząc się z przeżyciami mamy. Nierzadko ten dylemat może doprowadzić do rezygnacji z planów życiowych i pozostania w demobilizującej atmosferze domu. Drugim najczęstszym problem przy wkraczaniu w dorosłość jest wybór partnera życiowego. Trudności decyzyjne, tak charakterystyczne dla osób wychowanych przez nadopiekuńcze matki, stanowią wyraźną przeszkodę przy nawiązywaniu kontaktów towarzyskich, tym bardziej, jeżeli w grę wchodzi decyzja o małżeństwie.

Nadopiekuńcze matki nie kryją negatywnych uczuć wobec przyszłej synowej czy zięcia. Jeśli młoda osoba nie zrezygnuje z zawarcia małżeństwa, musi się liczyć z poważnym zagrożeniem jego trwałości. Ingerencja nadopiekuńczej matki w nowy układ rodzinny syna czy córki przybiera często niewyobrażalny zakres: nękanie telefonami, kontrola, wreszcie wkraczanie w intymną sferę małżonków. Synowie nadopiekuńczych matek nieświadomie poszukują partnerki o podobnych cechach psychicznych do matki. To oni czekają na opiekę i wsparcie ze strony żony, nie umieją wziąć odpowiedzialności za rodzinę, z lękiem myślą o potomstwie, bo dziecko będzie wymagało dużo troski. Pełni lęku i niepewni siebie nie stanowią oparcia dla członków rodziny.

Nadopiekuńcza matka to hamulec w rozwoju psychospołecznym dziecka, przeszkoda w pokonywaniu trudności i wyzwań okresu dorastania, twórczyni bezwolnych, egocentrycznych, niezaradnych, niewierzących we własne możliwości osób dorosłych. Dramatyzm sytuacji polega na tym, że intencją tych matek jest dobro dziecka, że oczekują pozytywnych efektów wieloletnich starań i "poświęceń", a przede wszystkim procentów od kapitału swojej lokaty uczuć.