Chandra: jak z nią walczyć? 9 prostych, psychologicznych sposobów

13.09.2019 12:33
Sposoby na chandrę.
fot. Shutterstock

Nastrój ma to do siebie, że nieustannie się zmienia. Richard Wenzlaff, psycholog z Uniwersytetu Teksańskiego, który prowadził to badanie, doszedł do wniosku, że osoby przygnębione muszą zdobyć się na znaczny wysiłek, aby zwrócić uwagę na coś pocieszającego i bardzo uważać, by nie wybrać czegoś, co jeszcze bardziej obniży ich nastrój, np. filmu wyciskającego łzy. Jesteśmy w stanie kontrolować nasz nastrój, musimy tylko wiedzieć, jak to robić. Antidotum na smutek według psychologów. 

Sposoby na poprawę samopoczucia psychicznego

Richard Wenzlaff, psycholog z Uniwersytetu Teksańskiego uważa, że myśli łączą się ze sobą w umyśle nie tylko dzięki swej treści, ale też dzięki nastrojowi. Każdy z nas ma coś w rodzaju zbioru myśli złego nastroju, które przychodzą do głosu tym łatwiej, im bardziej jesteśmy przygnębieni. Wenzlaff zauważa coś jeszcze – osoby z depresyjnym nastrojem usuwają ze swych umysłów jeden przygnębiający temat za pomocą drugiego, co tylko wywołuje negatywne emocje. 

Płacz. Według jednej z teorii płacz może być naturalnym sposobem obniżenia poziomu związków chemicznych w mózgu, które powodują uczucia przygnębienia. Płacz obniża napięcie emocjonalne, pozwala wyrwać się z kręgu smutku, może też skłonić do refleksji o zmianie. 

Czytanie, oglądanie filmów, gry, krzyżówki. Richard Wenzlaff podkreśla, że najskuteczniej działają rozrywki, które zmieniają nasz nastrój, czyli ekscytujące wydarzenia sportowe, zabawny film czy podnosząca na duchu książka. Trzeba jednak podkreślić, że te formy rozrywki mogą też zaszkodzić, jeśli są nadużywane. Badania osób namiętnie oglądających telewizję wykazały, że po dłuższym siedzeniu przed telewizorem są one na ogół bardziej przygnębione niż przed rozpoczęciem oglądania. 

Zapewnianie sobie łatwego zwycięstwa albo niewielkiego sukcesu. Dianne Tice – psycholog z Case Western Reserve University udowadnia, że wykonanie jakiejś długo odkładanej pracy w domu albo załatwienie innej, czekającej od dawna sprawy, może podnieść na duchu. Nastrój podnosi też poprawa własnego wizerunku, nawet jeśli przybiera tak skromną formę jak ubranie czy zmiana fryzury. 

Zmiana punktu widzenia. Spojrzenie na problem z pewnego dystansu i przypomnienie sobie, że wszystko może zmienić się na lepsze, może usunąć cierpienie. Nawet porównanie się z kimś, kto jest w gorszej sytuacji, ma zaskakująco silny wpływ na poprawę nastroju. Nagle okazuje się, że to, co wydawało się szczytem nieszczęścia, nie jest wcale tak straszne. 

Przyjemności zmysłowe. Ta propozycja obejmuje różnorodne zajęcia: od gorących kąpieli, technik relaksacyjnych, jedzenia ulubionych potraw aż po słuchanie muzyki i uprawianie seksu. Wśród kobiet popularne jest kupowanie sobie różnych rzeczy. I nawet taka odskocznia może pozytywnie wpłynąć na nastrój. 

Pomaganie innym w potrzebie. Osoby, które zmagają się z depresją czy innymi lżejszymi zaburzeniami nastroju, żywią się przeżywaniem myśli i zaabsorbowaniem własną osobą. Pomaganie innym i okazywanie im współczucia z powodu ich kłopotów i cierpień zmniejsza to zaabsorbowanie, łagodząc jednocześnie depresję. Badania prowadzone przez Dianne Tice wykazały, że jednym z najlepiej usuwającym zły nastrój środków jest poświęcenie się pracy społecznej. Okazuje się, że jest to też jedna z najrzadziej stosowanych sposobów. 

Przeczytaj: Przestań się garbić! Prawidłowa postawa poprawia nastrój 

Aerobic i inne aktywności fizyczne. Ćwiczenia oddziałują dodatnio na nasze samopoczucie dlatego, że zmieniają stan fizjologiczny. Przygnębienie jest bowiem stanem słabego pobudzenia organizmu, natomiast aerobic je zwiększa. Z tej samej przyczyny techniki relaksacji, które obniżają pobudzenie, przynoszą dobre rezultaty w uśmierzaniu niepokoju. 

Snucie fantastycznych planów. Pobudzenie wyobraźni i stworzenie wizji np.: wakacji marzeń daje szansę na odciągnięcie od negatywnego ciągu myśli. 

Szukanie wytchnienia we śnie. Psychologowie proponują też prostą sztukę wytchnienia we śnie. 

Źródło: Inteligencja emocjonalna, Daniel Goleman