Pesymizm obronny tłumaczy, dlaczego boimy się szczęścia

02.10.2019
Aktualizacja: 02.10.2019 13:22
Strach przed życiem i szczęściem.
fot. Shutterstock

Jest w nich ogromny lęk przed poczuciem szczęścia. Boją się, że gdy zaczną się cieszyć w pełni, piękne chwile prysną w sekundę. Wolą zatem utrzymać trzeźwość umysłu i bronić się przed poczuciem szczęścia pesymizmem obronnym, w psychologii nazywanym defensywnym. 

Jaka jest filozofia pesymizmu obronnego (defensywnego)? 

W codziennym życiu nietrudno spotkać osoby, które wykazują lęk przed odczuwaniem szczęścia lub ujawnianiem pragnienia bycia szczęśliwym. Nie mówią głośno o powodzeniu, żeby nie sprowokować złego ducha. Studzą odczuwaną radość, żeby zmniejszyć poczucie rozczarowania, kiedy szczęście się od nich odwróci. Pytanie, czy to jest dobre i co się kryje pod tym lękiem?

Osoby, które mają w sobie lęk przed poczuciem szczęścia, zachowują się tak, jakby go nie chcieli, albo się go bali. Noszą w sobie przekonanie, że ciesząc się, sprowokują pecha. A ponieważ stan zadowolenia, euforii i poczucie zadowolenia trudno przewidzieć lub nad nim zapanować, to na własny użytek tworzą złudzenie kontroli. Wykorzystują cały arsenał mechanizmów obronnych, które mają im „pomóc” w obliczu utraty poczucia dobrostanu. 

Temat poruszyła Irena Pospiszyl w książce „Syndrom Atlasa. O tych, którzy byli silni zbyt długo”. Stworzyła profil psychologiczny osoby, która czuje lęk przed poczuciem szczęścia. Odniosła się w nim do pojęcia pesymizmu defensywnego. Jest to mechanizm obronny, który wiąże się z założeniem, że niektórzy ludzie wolą być przygotowani na porażki, niż zostać nimi zaskoczeni, dlatego na wszelki wypadek raczej obniżają swoje oczekiwania. Częściej nastawiają się na porażkę i niepowodzenia. Rzadko przewidują szczęśliwe zakończenie zdarzeń, w których uczestniczą. 

Irena Pospieszyl tłumaczy to tak: „Wobec tego, jeżeli doznają porażki, to ich to tak nie zaboli, bo będą na nią przygotowani, jeżeli natomiast przewidywania się nie spełnią i los ich zaskoczy pozytywniej, niż się spodziewali, to radość będzie podwójna. [...] Co ciekawe, pesymizm obronny nie podcina ludziom skrzydeł, nie pozbawia ich potrzeby działania, nie obniża motywacji i twórczego podejścia do zadań. Wręcz przeciwnie. Negatywne iluzje, jak się je niekiedy nazywa, przyczyniają się do większej mobilizacji, sprzyjają perfekcjonizmowi, podejmowaniu nowych wyzwań, nierzadko pogoni za sukcesem. Osoby o takim nastawieniu do życia starają się zrobić wszystko, co mogą, aby zmniejszyć ryzyko ewentualnej porażki”. 

Pesymizm defensywny a depresja

Dariusz Doliński, znany i ceniony psycholog, odróżnia ludzi pesymistycznych defensywnie od tych będących w stanie depresji. Podkreśla, że osoby depresyjne przepełnione są poczuciem bezsensowności wszelkich zabiegów, bezsilnością wobec poczucia bezsensowności wszelkich zabiegów, bezsilnością wobec nieuchronności porażki w ostatecznym rozrachunku. 

W ich przekonaniu po prostu nie warto się starać. Inną istotną różnicą w tych podejściach jest brak u defensywnych pesymistów skłonności do izolowania się od ludzi, co jest jedną z bardziej wyrazistych cech u osób depresyjnych. 

Skąd bierze się pesymizm defensywny?

Badania nie potwierdzają dość powszechnego przekonania, że może ona wynikać z własnych negatywnych doświadczeń z przeszłości. Wręcz przeciwnie. Według autorki książki: „Syndrom Atlasa. O tych, którzy byli silni zbyt długo”, można założyć, że skoro to cecha charakterystyczna dla ludzi skłonnych do perfekcjonizmu i niskich oczekiwań, to suma porażek i sukcesów, jakich doświadczyli w przeszłości, przemawia raczej na korzyść tych ostatnich.

Źródło: "Syndrom Atlasa. O tych, którzy byli silni zbyt długo", Irena Pospiszyl