Myślisz, że fajka wodna to „mniejsze zło”? Ona też jest szkodliwa

06.06.2019
Aktualizacja: 06.06.2019 14:18
Niebezpieczne palenie fajki wodnej
fot. Shutterstock

Fajka wodna uznawana jest za mniejsze zło. Pali ją wiele osób i nie każda z nich pali na co dzień papierosy. Przyjemny, pachnący owocowo dym, bulgotanie wody, sielska atmosfera, to wszystko sprawia, że zapominamy o tym, że wciąż palimy tytoń i to w dosyć niebezpiecznej formie. 

Fajka wodna, znana również jako szisza, hookah, to rodzaj fajki, przez którą wciągany jest dym przechodzący przez wodny filtr, który przez wiele osób uważany jest za gwarancję bezpieczeństwa. Tymczasem, jak pokazują wyniki badań prowadzonych na całym świecie, fajka wodna wcale nie jest zdrowszą alternatywą dla papierosów. To tak samo szkodliwy sposób spędzania czasu (a w wielu przypadkach również nałóg), choć ukryty pod płaszczykiem owocowego smaku i zapachu.

Szisza jest znacznie atrakcyjniejsza od papierosów, bo pozwala na jednoczesny udział grupie osób we wspólnej sesji palenia. To forma spędzania czasu, szczególnie gdy znajomi spotykają się na wspólne palenie w orientalnych kafejkach i barach. 

Fajki wodne mogą się od siebie różnić wyglądem, rodzajem, ale wszystkie służą do spalania tytoniu w dosyć charakterystyczny sposób. Zazwyczaj nasączony melasą, syropami owocowymi czy olejkami eterycznymi tytoń spala się obok kawałka rozgrzanego węgla drzewnego. Powstający dym przechodzi przez zbiornik z wodą, gdzie do pewnego stopnia ulega oczyszczeniu i schłodzeniu.

Palenie fajki wodnej jest szkodliwe dla zdrowia

Każdy dym tytoniowy jest szkodliwy i każdy dym tytoniowy zawiera szkodliwe substancje. Podkreśla to American Heart Association, które zaleca unikanie dymu tytoniowego w jakiejkolwiek postaci. Nie ma dowodów na to, że ze względu na wodny filtr palenie tytoniu jest mniej szkodliwe niż palenie papierosów. Palenie fajki może natomiast uzależniać tak samo, jak uzależniają papierosy.

Jednak nie tylko potencjalne uzależnienie działa na niekorzyść fajki wodnej. Prof. Aruni Bhatnagarz z Uniwersytetu w Louisville przeprowadził badanie, które pokazało, że jedna ok. 30-minutowa sesja palenia fajki wodnej wiąże się z przyjęciem większej dawki upośledzającego krążenie tlenku węgla (czadu) niż wypalenie jednego papierosa.

W dymie z fajki wodnej, w niebezpiecznych stężeniach naukowcy wykryli też inne uszkadzające układ krążenia substancje oraz groźne metale ciężkie. Niepokojące wyniki badań otrzymał również zespół z Uniwersytetu w Pittsburghu, który przeanalizował dostępne badania pod kątem szkodliwości fajek wodnych. Analiza wykazała, że jedna sesja palenia oznacza wciągnięcie 125 razy większej ilości dymu niż wypalenie jednego papierosa, 25 razy większej dawki substancji smolistych, 2,5 raza większej ilości nikotyny i 10 razy większej ilości tlenku węgla.

Eksperymenty przeprowadzone na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles pokazały, że pół godziny palenia fajki wodnej powoduje średni wzrost tętna o 16 uderzeń na minutę, a także podniesienie ciśnienia krwi i większą sztywność naczyń krwionośnych, co jest jednym z głównych czynników prowadzących do chorób układu krążenia.

Badacze z Mashhad University of Medical Sciences odkryli natomiast, że osoby używające fajek wodnych mają podobne kłopoty z układem oddechowym, jak palacze papierosów, którzy w dodatku mają nawyk głębokiego zaciągania się dymem. Zmagają się ze świszczącym oddechem, uciskiem w klatce piersiowej i męczącym kaszlem. 

Nowoczesne fajki nie są bezpieczniejsze

Kupić już można nowoczesne, rzekomo bardziej bezpieczne fajki wodne, w których tytoń, zamiast węglem drzewnym, podgrzewany jest elektrycznie. Naukowcy Uniwersytetu Amerykańskiego w Bejrucie wzięli jednak „na warsztat” te nowoczesne urządzenia i po przeprowadzeniu badań stwierdzili, że faktycznie ilość emitowanego tlenku węgla była aż o 90 proc. niższa niż w przypadku spalania tytoniu w tradycyjnej fajce, a stężenie policyklicznych węglowodorów aromatycznych o 80 proc. niższe. Jednak znacznie wzrosło stężenie akroleiny – związku, który nie tylko przyczynia się do rozwoju raka płuc u palaczy, ale także w największym stopniu odpowiada za występujące w tej grupie osób inne niż nowotwory choroby układu oddechowego. Wyższe było również stężenie niektórych aldehydów, ale w podobnych ilościach co w dymie ze zwykłej fajki, obecna była nikotyna i cząstki stałe.

Badania potwierdziły zatem, że nowoczesne fajki nie mają nic wspólnego ze zdrowiem. Palenie tytoniu jest szkodliwe w każdej postaci, a jedyny sposób na uniknięcie konsekwencji zdrowotnych palenia, to po prostu unikanie dymu – zarówno poprzez palenie papierosów i fajki, jak i bierne palenie.

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.

Źródło: zdrowie.pap.pl