Marek Dyjak w NieZŁYM pacjencie: mam gen samobójcy

30.01.2020
Aktualizacja: 30.01.2020 13:29
Marek Dyjak, Robert Mróz oraz Michał Figurski
fot. Radio ZET

– Ja po prostu jaram, palę od chwili, gdy się budzę aż do zaśnięcia (...) Trzy paczki, czyli 60 papierosów, dziennie. Co kwadrans, a zdarza się też, że jeden po drugim (...) Nie palę tylko wtedy, gdy śpię... ale budzę się kilka razy w nocy, żeby zapalić papierosa. Idę do salonu, kładę się na kanapie i palę. Po prostu muszę zapalić papierosa – wyznał w programie Michała Figurskiego "NieZŁY pacjent" Marek Dyjak, muzyk i... nałogowy palacz.

W gabinecie lekarskim u dr. Roberta Mroza, pulmonologa, i gościa tej samej audycji, Marek Dyjak pojawił się z problemami układu oddechowego: krótki oddech, czasem brak tchu, problemy z wysychaniem jamy ustnej, brak kondycji, ciągłe infekcje. Diagnoza: przewlekłe zapalenie oskrzeli. Zalecenie: rzucić palenie. Szansa na wykonanie tego zalecenia: zerowa.

– Lubisz papierosy? – zapytał Marka Dyjaka Michał Figurski.

– Kocham papierosy (...) Palę od 18. roku życia. Najpierw były dobre, potem były pyszne. Dalej są pyszne – odpowiedział szczerze muzyk. – To efekt takiego mojego dziwnego, upartego myślenia o tych papierosach... że są piękne. Oczywiście wiem, że one w rzeczywistości nie są piękne, wręcz bardzo bolesne dla organizmu – dodał szczerze.

– Czy kiedykolwiek próbowałeś je rzucać? – dopytywał prowadzący audycję.

– Nie rzucałem nigdy. Zawsze mi smakowały i smakują nadal (...)  Czasami mam takie zrywy zdrowotne, chciałbym być super zdrowy, wysportowany, ale to trwa bardzo krótko do trzech minut... do kolejnego zapalenia papierosa – odpowiedział muzyk z rozbrajającą szczerością.

Michał Figurski poprosił o komentarz dr Roberta Mroza: – Panie doktorze, czy trzy paczki dziennie to dużo?

– Trzy paczki dziennie to bardzo dużo, tak naprawdę 10 papierosów dziennie to bardzo dużo – odpowiedział lekarz. I wyjaśnia, do czego może prowadzić długotrwałe palenie papierosów. Przede wszystkim do przewlekłego zapalenia oskrzeli, pogrubienia oskrzeli, stanów zapalnych oskrzeli, przez co są one bardzo podatne na wszelkie czynniki z zewnątrz. Może się również pojawić rozedma płuc, czyli pękanie pęcherzyków płucnych, co prowadzi do zmniejszenia ich powierzchni. Serce staje się przeciążone, bo toczy tę samą ilość krwi przez mniejszą liczbę naczyń (wraz z pękającymi pęcherzykami płuc pękają również drobne naczynia płucne, co przyczynia się do nadciśnienia płucnego, niewydolności krążenia). Może się rozwinąć zespół polimetaboliczny, m.in. nadwaga, nadciśnienie tętnicze, cukrzyca. Osłabione mogą być trzustka, wątroba, nerki, żołądek. Nikotyna wpływa na zmniejszenie libido, przyczynia się do nowotworów nie tylko płuc, ale także narządów płciowych. Niszczy naczynia krwionośne, co zwiększa ogromnie ryzyko zawału serca, wylewu krwi do mózgu... Ta lista mogłaby być znacznie dłuższa.

– Czy leczenie takiego pacjenta (nałogowego palacza) w ogóle ma sens? Czy nie szkoda Twojego czasu? – zapytał Michał Figurski dr. Roberta Mroza.

– Warto walczyć o tego pacjenta – odpowiedział pan doktor i dodał: – Moją rolą jest pokazać, że można żyć bez fajek i że one bardzo szkodzą. To rzeczywiście trudny przypadek, bo Marek zaczął palić wcześnie, jako młody chłopak, a miał też inne uzależnienia. Gdy sobie z jednym poradził, to zostało mu to drugie silne – papierosy. Widzę światełko w tunelu. Jestem pewny, że rzuci palenie, skoro poradził sobie z alkoholem. W papierosie jest nikotyna, która działa jak narkotyk, daje uczucie przyjemności, rozluźnienia, uspokojenia, dlatego uzależnia, ciągnie do palenia.

– Papieros to jest, a przynajmniej kiedyś był, rodzajem pewnego stylu życia. Wychowałem się na wierszach Wojaczka, Stachury. Przekaz był taki, że trzeba jarać i umrzeć jak najszybciej – próbował tłumaczyć Marek Dyjak. I dodał: – Ja mam chyba w sobie taki gen samobójcy, taka autodestrukcja towarzyszy mi przez całe życie. Musi jakiś przełom nastąpić, moment, w którym przegnę...

– Dramat, dramat, dramat – mówił Michał Figurski – Marek, u mnie ten "przełom" nazywał się wylew krwi do mózgu. Mam lewostronny niedowład, niesprawną lewą ręką. Nie pojeżdżę na motocyklu, rybek nie połowię, nie zagram na gitarze. Chodzę o lasce. Mam lat 46. Popatrz na mnie. CHCESZ TAK?

– Nie, nie chciałbym nie mieć jednej ręki, czy sparaliżowanego ciała. Wiem, że jeśli się nie zmienię, to mnie to czeka – powiedział Dyjak. I dodał: – Ja zawsze widziałem Dyjaka palącego, nigdy niepalącego... Dopiero teraz w studiu o tym pomyślałem...

– Damy radę ze wszystkim, także z rzuceniem palenia. Ja wiem, że ten "gen destrukcji" u Marka zaczyna się chować – optymistycznie zakończył dr Robert Mróz.

Posłuchaj podcastu