Dopalacze już nie są w modzie. Czym odurzają się młodzi ludzie?

11.02.2020
Aktualizacja: 11.02.2020 16:15
Dopalacze i e-papierosy.
fot. Shutterstock

Dopalacze to substancje uzależniające, które mogą być początkiem nałogu. Nie ma bezpiecznych dopalaczy – ich zażywanie grozi utratą zdrowia, może doprowadzić też do śmierci. Swego czasu dopalacze były reklamowane jako produkty naturalne, sugerowano, że są bardziej bezpieczne niż inne substancje psychoaktywne. Dziś na szczęście to się zmienia, po dopalacze sięgamy rzadziej, ale próbujemy je zastąpić czymś innym. Czym obecnie odurzają się młodzi ludzie?

Dlaczego „dopalacze” są niebezpieczne?

Jeszcze w latach 2008−2010 każdy mógł otworzyć sklep z „dopalaczami” w ramach tzw. franczyzy. Interes kwitł, a młodzi ludzie bez skrępowania mogli sięgać po tę substancję odurzającą. Coś mieniło się pod koniec 2010 roku, gdy Główna Inspekcja Sanitarna oraz policja zamknęła sklepy, na mocy zmiany w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii.

Rynek nowych substancji psychoaktywnych stał się, niestety, stałym elementem sceny narkotykowej w Polsce. W 2019 r. liczba zatruć dopalaczami była dwa razy mniejsza niż rok wcześniej - podaje "Dziennik Gazeta Prawna". Liczba zatruć spadła z 4,3 tys. do 2,2 tys. przypadków. 

Rynek substancji psychoaktywnych nieustannie się zmienia, ale ważne jest to, że o zagrożeniach, wynikających z brania, mówi się naprawdę dużo. Problem uzależnień poruszany jest w sieci, na konferencjach, w specjalistycznych poradniach. 

– Mój partner prowadził normalny tryb życia pracował, a co pół roku sięga po dopalacz przy czym nie potrafi się zahamować, wynosił się z domu, dwa razy otarł się o śmierć,  mimo to nie potrafi przestać – pisze na forum o uzależnieniach internautka.

Same szpitale mają obowiązek zgłaszać hospitalizacje związane z używaniem dopalaczy do głównego inspektora sanitarnego. W ten sposób można dowiedzieć się, jaki odsetek osób po dopalacze sięga. Według danych ich liczba spada od 2010 r. Obecny wynik jest najniższy od lat.

Były krajowy konsultant ds. toksykologii klinicznej dr n. med. Piotr Burda uważa, że wiele zmieniły przepisy, zgodnie z którymi osoby sprzedające dopalacze traktowane są tak samo, jak te sprzedające narkotyki. Dziennik dodaje, że do skuteczniejszego ścigania tego rodzaju przestępstw przyczyniła się umowa między GIS, Policją, Prokuraturą, Strażą Graniczną, Krajową Administracją Skarbową i inspektorem farmaceutycznym.

Jednak jest coś, co niepokoi ekspertów. – Ich zdaniem nie da się pominąć tego, że pojawił się nowy trend, który częściowo może zastępować zainteresowanie dopalaczami. To e-papierosy, po które nastolatki sięgają coraz częściej – zaznacza "DGP".

Z badań wynika, że od 2011 r. aż sześciokrotnie wzrosła liczba polskich uczniów, którzy próbowali e-papierosa. W związku z tym od początku tego roku GIS zobowiązał szpitale, żeby podobnie jak w przypadku zatruć dopalaczami zgłaszały sanepidowi przypadki zatruć e-papierosem. Już odnotowano pierwsze takie sygnały.

Zagrożenia wynikające z e-papierosów

E-papierosów lepiej nie traktować, jak nieszkodliwego gadżetu. Badania wykazują, że przyczyniają się m.in. do śmierci komórek nabłonka wyściełającego naczynia krwionośne i różne organy.

Badacze wymieniają jako niebezpieczeństwo wymieniają także stres oksydacyjny, a także aktywację mechanizmów odporności nieswoistej obserwowaną u chorych na COPD, przewlekła obturacyjną chorobę płuc.

Naukowcy w związku z używaniem e-papierosów wykryli zwiększone wydzielanie śluzu, co może świadczyć o rozwijaniu się  zapalenia oskrzeli, rozstrzenia oskrzelowego czy astmy.

Nasze dane wskazują, że e-papierosy wykazują szkodliwe działanie, które jest zarówno podobne, jak i unikalne, co stawia wyzwanie teorii, według której zamiana papierosów na e-papierosy stanowi zdrowsze rozwiązanie – opowiada mówi prof. Kesimer, autor badania.

Źródło: PAP