Trauma po wypadku autobusu. Psycholog: "Problem zaczyna się po miesiącu"

03.07.2020
Aktualizacja: 03.07.2020 12:52
Wypadek autobusu w Warszawie/fot. Tomasz Jastrzebowski REPORTER
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Rozpędzony autobus nagle skręca, przebija bariery ochronne i spada z wiaduktu. Sam film z tego zdarzenia może przyprawić o szybsze bicie serca. A uczestnictwo w takim wypadku? Pytamy psycholog Paulinę Mikołajczyk z Centrum Medycznego Damiana.

Pasażerowie autobusu, który spadł z wiaduktu w Warszawie mają "znamiona głębokiego stresu". Czy to zespół stresu pourazowego?

Kryterium rozpoznania zespołu stresu pourazowego to 1 miesiąc. Miesiąc uporczywego wracania myślami do danej sytuacji, odtwarzania jej w głowie, zaburzeń snu. Sytuacja wraca w postaci koszmarów. Towarzyszą nam negatywne emocje: obniżenie nastroju, wzmożona czujność, lęk. Boimy się jeździć autobusem, unikamy sytuacji, które nam o tym przypominają, staramy się nie myśleć o wypadku, ale jest to od nas silniejsze. Cały czas jesteśmy w trybie "stand by". Kortyzol, zwany hormonem stresu, działa.

Rozmowa z psychologiem w pierwszych dniach może zapobiec rozwojowi PTSD?

Tak. Coraz więcej się mówi o tzw. interwencjach kryzysowych. Staramy się zaopiekować emocjonalnie. Ważne, żeby ktoś wiedział, że ma prawo odczuwać trudne emocje. Jestem tu po to, żeby ci pomóc przez to przejść, bo na pewno sobie poradzisz.

W pierwszych tygodniach lepiej odtwarzać w głowie obrazy, żeby przetrawić, czy raczej próbować zapomnieć?

Na pewno lepiej to z siebie wyrzucić, jeśli trzymanie w sobie powoduje napięcie. Natomiast wracanie w kółko do tej sytuacji nie jest dobre. Jeśli trwa to powyżej miesiąca, to może rozwinąć się PTSD.

Komu grozi PTSD?

W grupie ryzyka na pewno są osoby, które mają stany lękowe, epizody depresyjne w wywiadzie. Natomiast warto wiedzieć, że PTSD może dotyczyć nas bezpośrednio, bo uczestniczyliśmy w danym zdarzeniu, ale może też rozwinąć się u bliskich.

Jakie objawy powinny nas zaniepokoić u kogoś?

Nerwowość, drażliwość, apatia. Unikanie sytuacji, które mogą przypominać o tej sytuacji. Po bliskich przeważnie widzimy zmianę zachowania.

Jak się zachowywać w stosunku do uczestnika wypadku? Dzwonić, pytać o samopoczucie, czy raczej dać odpocząć, ryzykując, że dana osoba poczuje się osamotniona?

Kontakt nienarzucający się jest w porządku. Napisać smsa: "Cieszę się, że wyszedłeś z tego cało. Jeśli mogę jakoś pomóc, to daj znać". I zostawiamy otwartą furtkę. Niektórym pomaga, jak wyrzucą z siebie taką historię, natomiast opowiadanie w kółko o problemie, nie wszystkim służy. Takie rzeczy są zalecane, ale pod okiem psychoterapeuty, w bezpiecznych warunkach.

W bezpiecznych, czyli jakich?

Psychoterapeuta jest osobą, która nie będzie brnęła, ma wyczucie. Daje też metody, jak sobie z tym problemem poradzić. Przeprowadza za rękę. Bliska osoba rozdrapie, ale nie do końca wiadomo, co z tym potem zrobić. Zostawiamy potem taką osobę z emocjami samą.

Uczestnik wypadku upiera się, żeby się przeprowadzić, bo nie chce codziennie jeździć tą trasą do pracy. To dobry pomysł?

Jako psycholog wychodzę z założenia, że ze swoimi lękami powinniśmy walczyć. Zaakceptować ten lęk, ale też próbować coś z tym robić. Oczywiście możemy zmienić miejsce zamieszkania, ale pytanie, czy to nie pogłębi problemu. Może się okazać, że w nowym miejscu też będziemy wracali myślami do tej sytuacji. Lepiej podjąć środki terapeutyczne.

Jak się leczy PTSD?

Najlepsze efekty daje psychoterapia poznawczo-behawioralna i farmakoterapia.

A czym grozi nieleczony zespół stresu pourazowego?

Może rozwinąć się depresja i wiele innych zaburzeń.