Tajemnicza choroba w obozach dla uchodźców. Dotyka tylko dzieci

05.05.2020 14:42
Fotograf Tomasz Kaczor z okładką Dużego Formatu
fot. Jakub Kaminski/East News

To zdjęcie głęboko zapada w pamięć. Duże, piękne oczy, wręcz elektryzujące. Należą do 15-letniej Ormianki, która wraz z rodziną przebywa w ośrodku dla cudzoziemców w Podkowie Leśnej-Dębaku. Tytuł zdjęcia – " Przebudzenie" – nadany przez fotografa Tomasza Kaczora zdradza znacznie więcej. Dziewczynka przebudziła się ze stanu nazwanego syndromem rezygnacji (inaczej zespół rezygnacji).

Czym jest syndrom rezygnacji?

Syndrom rezygnacji (w języku szwedzkim: Uppgivenhetssyndrom) to stan hibernacji przypominający śpiączkę, w który zapadają najczęściej dzieci imigrantów. Charakterystyczne dla tego stanu jest postępujące zanikanie kontaktu z rzeczywistością. Czynnikiem go wywołującym jest brak poczucia bezpieczeństwa, trauma, jaką dzieci doświadczyły w swoim kraju, problem z odnalezieniem się w nowym miejscu, lub szok związany z decyzją służb imigracyjnych dotyczący deportacji.

Takich przypadków jest kilkaset (co roku przybywa 100 nowych pacjentów). Pierwszy zauważono i opisano w Szwecji w 2000 roku. W 2014 roku oficjalnie syndrom rezygnacji uznano za chorobę. Początkowo podejrzewano, że dzieci udają, by wstrzymać np. decyzję o deportacji. Jednak nawet najwięksi sceptycy wycofywali się ze swoich poglądów, gdy mieli okazję zbadać dzieci. Uznano, że nikt, a zwłaszcza one, nie potrafiłyby tak długo udawać. Bo jak długo można wytrzymać bez ruchu, załatwiając się pod siebie? Czy można na tak długo zapanować nad mimiką twarzy, bólem?

Jakie są objawy syndromu rezygnacji?

To powolne, ale postępujące zanikanie kontaktu z rzeczywistością. Dzieci stają się najpierw płaczliwe, a potem apatyczne. Z dnia na dzień coraz mniej mówią, jedzą, piją. W końcu przestają wstawać z łóżka, korzystać z toalety, komunikować się z otoczeniem. Ich stan jest na tyle ciężki, że muszą być karmione sztucznie, przez rurkę. To może trwać kilka miesięcy, rok, a nawet dłużej (jedna dziewczynka jest w takim stanie od 5 lat).

Dzieci boją wrócić się do krajów, gdzie grożą im prześladowania na tle etnicznym lub politycznym. Jeden ze szwedzkich psychiatrów porównał stan, w jakim znajdują się dzieci do zjawiska występującego wśród więźniów obozów koncentracyjnych w czasie drugiej wojny światowej.

Co może być przyczyną syndromu rezygnacji?

Szwedzcy lekarze prowadzą badania, które pozwolą lepiej zrozumieć tę chorobę. Fizycznie te dzieci są zdrowe, szwankuje tylko zdrowie psychiczne. Wiadomo, że dzieci z syndromem rezygnacji doświadczyły okropnych rzeczy. Były świadkami przemocy lub same jej doświadczyły, znosiły trudy ucieczki i gdy z rodzicami wreszcie dotarły do wymarzonego raju – kraju, w którym miały zacząć normalnie żyć, okazywało się, że są tam niechciane. Ich stan najczęściej zaczynał się pogarszać, gdy rodzina otrzymywała decyzję o deportacji.

Co ciekawe, choroba dotyka najczęściej dzieci z Bałkanów, Kaukazu oraz Bliskiego Wschodu. Znacznie rzadziej, choć też są takie przypadki, na chorobę zapadają dzieci z Azji lub Afryki. Chorują znacznie częściej dziewczynki niż chłopcy.

Dzieci z syndromem rezygnacji i ich rodzice

Te trudne doświadczenia odbijały się również na rodzicach dzieci z syndromem rezygnacji. Jeden ze szwedzkich lekarzy napisał w artykule na ten temat, że rodzice wpadali w stan przypominający żałobę. Czy stan psychiczny rodziców mógł mieć wpływ na ich dzieci? Z pewnością tak. Oni również przecież niosą bagaż traum z przeszłości, oni również nie mają poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji. Oni również przecież doświadczają przewlekłego stresu.

Dlatego leczenie obejmuje nie tylko dzieci dotkniętych syndromem rezygnacji, ale również ich rodziny. Ich życie musi wrócić do normalności, do normalnego rytmu. Oczywiście rozmowy o deportacji są zabronione.

Gdy rodzina zaczyna odzyskiwać nadzieję, co może wiążać się z otrzymaniem zezwolenia na pobyt stały, stan dzieci zaczyna się poprawiać. Zwykle wybudzają się one po kilku, kilkunastu tygodniach i powoli wracają do normalnego życia. Najpierw otwierają oczy, raz na tydzień, potem częściej. Zaczynają poruszać rękoma. Zaczynają jeść, karmione przez rodziców. Potem zaczynają mówić, najpierw cicho i niewiele. Potem coraz głośniej i pewniej. To trwa długo, nawet kilka miesięcy.

Czy coś czują, czy coś słyszą, będąc w tym stanie hibernacji? Te, które się wybudziły niewiele chcą o tym mówić, twierdzą, że nic nie słyszały, dopiero gdy się przebudzały, zaczynały docierać do nich jakieś dźwięki.

Poza Szwecją syndrom rezygnacji zaobserwowano tylko w australijskich ośrodkach dla uchodźców. Być może dlatego, że innych krajach nie prowadzono podobnych badań.

Zdjęcie "Przebudzenie" Tomasza Kaczora otrzymało pierwszą nagrodę w kategorii Portret Roku (zdjęcie pojedyncze) w konkursie World Press Photo 2020. Fotografia znalazła się na okładce czerwcowego "Dużego Formatu" i ilustrowała reportaż "Dzieci śpią ze strachu".

Źródło: NYT/ Gazeta Wyborcza, Duży Format