Zamknij

Psychiatra zdradza: Chorzy boją się podłączenia do respiratora

26.03.2021
Aktualizacja: 26.03.2021 14:36
Mężczyzna pod respiratorem
fot. Shutterstock

Podczas pandemii koronawirusa coraz więcej osób potrzebuje pomocy psychologicznej. Z jakimi problemami na co dzień w szpitalach mają do czynienia psychologowie i psychiatrzy?

Wsparcie dla pacjentów w ciężkim stanie

– Teraz coraz częściej zdarzają się przypadki osób, które odmawiają wsparcia respiratorowego – opowiada dr  Jacek Koprowicz, psychiatra, kierownik Przychodni Zdrowia Psychicznego w Centralnym Szpitalu MSWiA i dodaje: – Wtedy jestem proszony o pomoc. Przyjeżdżam, wchodzę w specjalnym stroju na salę szpitala tymczasowego i staram się – jak to się mówi – zabezpieczyć psychiatrycznie pacjenta. Najpierw rozmawiam z lekarzami prowadzącymi tych pacjentów, potem słucham chorych, staram się podczas rozmowy zrozumieć emocje, jakie nimi kierują.

To są bardzo trudne sytuacje. Pacjent potrzebuje pomocy, trzeba go szybko podłączyć do aparatury medycznej, ale on się nie zgadza się, bo jest przerażony statystykami zgonów osób leżących pod respiratorami. Tymczasem pacjenci ci umierają między innymi dlatego, że zbyt późno zgłaszają się do lekarza. W takich warunkach nie ma czasu na konsultacje.

Brakuje tzw. normalnego kontaktu

Praca w czasie pandemii jest trudna również dlatego, że nie ma tzw. normalnego kontaktu z pacjentem.

– Trzeba pamiętać, że w szpitalach covidowych, szczególnie tam, na Stadionie Narodowym, panują specyficzne warunki. Do chodzących w specjalnych kombinezonach medyków wszyscy już przywykli. Sam pracuję w takim skafandrze, co przecież jest warunkiem naszego bezpieczeństwa, ale to z kolei powoduje, że nie mamy z pacjentami tzw. normalnego kontaktu – mówił. I dodał: – Zimą było więcej interwencji psychiatrycznych, częściej rozmawiałem z pacjentami, którym trudno się było odnaleźć w tej sytuacji nietypowej. U pacjentów było więcej przypadków depresyjnych związanych z izolacją od bliskich, od świata zewnętrznego.

– W warszawskim szpitalu na stadionie, stworzonym na potrzeby epidemii, dochodzi jeszcze atmosfera miejsca, gdzie nie ma okien, gdzie pory dnia są wyznaczane przez zapalone lub gaszone światła na korytarzach – opisywał lekarz i dodaje: – To może wzbudzać poczucie niepewności, zagrożenia, trochę tak, jak w bunkrze podczas wojny.

Pomagamy uporać się z traumą po śmierci bliskich

Dr Jacek Koprowicz podkreśla, że psychiatrzy mierzą się z trudniejszymi zadaniami niż dotychczas.

– Musimy pomagać rodzinom ludzi zmarłych na COVID-19 – tłumaczy psychiatra i dodał: – Naszym zadaniem jest walka z ich traumą po stracie bliskich. Wśród osób zgłaszających się do nas po pomoc więcej jest kobiet. To one – być może – głębiej przeżywają utratę bliskiej osoby.

– Osoby, które wyjeżdżają do szpitala na oddział covidowy, wyglądają stosunkowo dobrze, wydaje się, że są w relatywnie dobrej kondycji, ale ta choroba, COVID-19, może jednak postępować błyskawicznie – przypomniał psychiatra i dodał, że niektórzy tacy pacjenci już, niestety, do domu nie wracają. Wtedy – jak mówił lekarz – rodzina i przyjaciele nie mogą po prostu uwierzyć w śmierć bliskich. Pojawia się szok i niewyobrażalne przygnębienie.

Pomoc dla chorych po chorobie

Czasem, nawet kiedy choroba ustępuje, także potrzebna jest interwencja psychiatryczna.

– Miałem niedawno taką pacjentkę, która gorączkowała prawie dwa tygodnie. W poważnym stanie przywieziono ją do szpitala na Stadionie Narodowym. Na szczęście objawy ustąpiły, pacjentka fizycznie czuje się już dobrze, ale także musiałem interweniować – wspomina psychiatra i dodaje: – Pojawiła się niestety psychoza, pacjentka ma urojenia.

Zobacz także

Grupy wsparcia dla lekarzy

– Jeśli chodzi o pracowników służby zdrowia, nie trafił do mnie do tej pory na szczęście nikt, kto powiedziałby: "Nie radzę sobie z emocjami, umierają mi ludzie" – podkreślił lekarz. Ale dodał: – Jednak gdy przyjeżdżam do szpitala, kiedy witam się z koleżankami i kolegami, to oni odpowiadają: "Jacek, porozmawiaj najpierw z nami". Jest gigantyczna potrzeba wypowiedzenia tych emocji, które, nam lekarzom, towarzyszą od roku.

W przychodni przy szpitalu MSWiA powstają tzw. grupy wsparcia dla lekarzy.

Źródło: PAP