Zamknij

Psychiatra: pandemia jak wojna – ślad po niej zostanie w nas na zawsze

13.07.2021
Aktualizacja: 14.10.2021 21:13
Trauma pandemii koronawirusa
fot. Shutterstock

Są wakacje, odpocznijmy od pandemii, traumy, jaką przyniosły nam fale tej śmiertelnej choroby, które przetoczyły się przez świat – zachęca psychiatra. Choć wszyscy zdajemy sobie sprawę, że to, niestety, tylko chwilowy spokój, to zdrowie psychiczne wymaga, by spróbować żyć jak dawniej, jeśli tylko nie zagraża to naszemu zdrowiu. Bo koronawirus zostanie z nami na dłużej - także w naszej psychice.

  1. Niech ciało i mózg odpoczną przed następną falą
  2. Pandemia może na zawsze zostać w naszej psychice
  3. W najgorszej kondycji psychicznej są medycy
  4. Kto się boi czwartej fali?

Psychiatra Jacek Koprowicz, kierownik Przychodni Zdrowia Psychicznego w Centralnym Szpitalu MSWiA w Warszawie, który był także konsultantem psychiatrycznym w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym, powiedział PAP, że szczególnie teraz, z perspektywy ostatnich kilkunastu miesięcy, trudno wskazać jednoznacznie, jak żyć po kilku falach śmiertelnej choroby, które przetoczyły się przez świat. Warto jednak spróbować sprawić, by nasze ciało i mózg choć trochę odpoczęły od pandemii.

Niech ciało i mózg odpoczną przed następną falą

– Zastosujmy najprostsze rozwiązanie: każdy przecież ma swoje pasje, zainteresowania i rozrywki sprzed pandemii. O ile te aktywności nie wiążą się ze szczególnym ryzykiem dla zdrowia, pielęgnujmy je – zachęcał psychiatra. – Powinniśmy próbować żyć normalnie, aby nasze ciało i mózg odpoczęły od pandemii, od traumy, jaką mieliśmy po masowych zakażeniach koronawirusem i zachorowaniach na COVID-19 – radził i dodawał, że w przezwyciężaniu  pandemicznych lęków na pewno pomagają wakacje. Na szczęście Polacy nie unikają w tym roku wyjazdów, choć większość urlop zamierza spędzić w Polsce.

Pandemia może na zawsze zostać w naszej psychice

Choć może na razie tego nie odczuwamy, pandemia z pewnością zostawi ślad w naszej psychice. Atak koronawirusa można bowiem porównać z innymi wydarzeniami w historii ludzkości. – Ci, którzy przeżyli II wojnę światową, nosili jej piekło do śmierci. Pewne zachowania, pewien sposób myślenia pozostają – zaznaczył psychiatra. – I tak samo będzie z pandemią – podkreślił.

– Pewną część społeczeństwa zasady sanitarne, w tym utrzymywanie dystansu, noszenie maseczki, dezynfekcja, będą długo obowiązywały, kto wie, może na zawsze – ocenił lekarz. Jednocześnie zaznaczył, że spodziewał się większego napływu pacjentów z problemami psychicznymi w momencie, gdy sytuacja epidemiologiczna zaczęła się poprawiać. – Tego na szczęście nie ma. Jest oczywiście spora grupa pacjentów, jednak nie tak duża, jak się wydawało na początku pandemii – wyjaśnił Koprowicz. – Myślę, że wiele osób nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że to, co się z nimi dzieje, to jest po prostu trauma postcovidowa – powiedział.

W najgorszej kondycji psychicznej są medycy

Psychiatra tłumaczył, że „teraz konsultowani są głównie pracownicy systemu ochrony zdrowia. Być może, dlatego, że ich sposób postrzegania rzeczywistości w trakcie epidemii był znacznie bardziej traumatyzujący. – Pierwsza fala pandemii spowodowała w naszym kraju nasilenie lęku przed czymś nowym, nieznanym. Wówczas pojawiały się osoby obawiające się o swoje zdrowie, o zdrowie i życie bliskich, bały się o utrzymanie swoich miejsc pracy. Ten lęk było widać – podkreślił psychiatra. – Potem, mimo że poziom lęku nie obniżył się, zaczęliśmy się przyzwyczajać do tej sytuacji, na przykład do informacji o przerażających  liczbach zachorowań i zgonów – wyjaśniał.

Lekarz dodał, że teraz o epidemii w kraju i na świecie mówi się znacznie mniej i wszyscy potrzebują tego oddechu, choć pandemia trwa. – Nie da się być w „gotowości” do walki z chorobą przez długie miesiące czy lata, bo nasz układ nerwowy nie jest w stanie tego wytrzymać – przekonywał Koprowicz.

Kto się boi czwartej fali?

Psychiatra ocenił też, że lęk przed czwartą falą czują głównie dwie grupy. W pierwszej są osoby, które cały czas czują lęk przed wirusem, zakażeniem, chorobą, śmiercią i to oni wciąż stosują się do restrykcji sanitarnych. Druga grupa to pracownicy ochrony zdrowia, którzy są zawsze gotowi na następny atak koronawirusa. – W nas, pracownikach ochrony zdrowia, jest ciągle ten lęk, jak to będzie wyglądało, czy znowu będzie tak dramatycznie jak podczas trzeciej fali – tłumaczył lekarz.

Do gabinetu doktora Koprowicza trafiają wciąż pracownicy systemu ochrony zdrowia, którzy nie poradzili sobie z emocjami. – Są to m.in. lekarze, ale przede wszystkim pielęgniarki – mówił psychiatra ze szpitala MSWiA w Warszawie. – Stworzyliśmy system wsparcia psychologicznego i psychiatrycznego dla naszych pracowników. Decydujemy o ewentualnym leczeniu farmakologicznym lub o skierowaniu na zwolnienie lekarskie, aby medyk mógł podreperować swoje zdrowie i odpocząć od zawodowego stresu – podsumował Jacek Koprowicz.

Źródło: PAP