Kwarantanna a przemoc domowa: tajemnice czterech ścian

25.03.2020
Aktualizacja: 06.11.2020 01:20
Koronawirus: co dzieje się w czterech ścianach
fot. Shutterstock

Kwarantanna zmusza nas do izolacji i ciągłego przebywania w czterech ścianach. Im dłużej to trwa, tym częściej w rodzinach i związkach, może dochodzić do konfliktów, sprzeczek, nieporozumień i wszelkiego rodzaju napięć. Czy pandemia przyczynia się również do przemocy domowej? Odpowiada Ewelina Necka z Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie Niebieska Linia prowadzonego przez Stowarzyszenie „Niebieska Linia” działającego na zlecenie PARPA.

Wiktoria Dróżka: W związku z zagrożeniem epidemologicznym wzrasta presja społeczna. Irytują nas kolejki do sklepu, zdalna praca, niepewność tego, co będzie. Czy to odbija się na związkach, rodzinach?

Ewelina Necka: To szeroki temat. Osobą, które stosują przemoc towarzyszy bardzo dużo trudnych emocji, jak złość, strach, bezradność, lęk. W związku z tym nie radzą sobie z sytuacjami trudnymi, wtedy wszelkiego rodzaju napięcia wyładowują na osobach bliskich. Myślę, że sytuacja koronawirusa może być obecnie jednym z wielu czynników towarzyszących występowaniu przemocy. Dodatkowo trzeba podkreślić, że osoby są zamknięte w czterech ścianach, więcej czasu przebywają ze sobą i jednocześnie więcej się dzieje.

Wiktoria Dróżka: Obecna sytuacja powoduje też różne przykre stany emocjonalne. Jakie najczęściej stany wstępują w rodzinach, w których jest przemoc?

Ewelina Necka: Na pewno występuje szeroka gama emocji trudnych. W sytuacji obawy o zdrowie swoje i bliskich wszelkie stany emocjonalne się pogłębiają. Człowiek jest na tyle złożoną istotą, że w zależności od tego, jak na ogół radzi sobie w trudnych sytuacjach, jakie ma zasoby zewnętrzne i wewnętrzne, takie emocje będą się pogłębiać. Trudno wymienić, jakie to są emocje, bo mogą być bardzo różne.

Wiktoria Dróżka: Czy na Niebieskiej Linii obserwujecie wzrost problemu przemocy w rodzinach i związkach?

Ewelina Necka: Obecne statystyki nie pokazują wyraźnego wzrostu. Jest ok. 800 telefonów od 12 marca, czyli od ogłoszenia stanu epidemiologicznego. Zmieniają się czynniki towarzyszące tej przemocy.

Wiktoria Dróżka: Jakie formy przemocy na ogół występują w rodzinach i w związkach? Przemoc czy to w obecnej sytuacji czy sprzed epidemii na ogół kojarzy nam się z podniesieniem ręki.

Ewelina Necka: Mamy kilka podstawowych. Rzeczywiście najczęściej słyszymy o przemocy fizycznej, nie dotyczy ona wyłącznie uderzenia, ale też popychania, szarpania, ciągnięcia, czyli zachowań, które naruszają sferę cielesną. Kolejna to przemoc psychiczna, która wpływa na naszą samoocenę, samopoczucie, komfort psychiczny. Przemoc ekonomiczna, dotycząca finansów, ale i kwestii materialnych, np. wyrzucenia z mieszkania, braku dostępu do finansów, wydzielanie finansów. Zaniedbanie, czyli tzw. zaniechanie działania. Mamy też przemoc seksualną, którą dzielimy na przemoc z dotykiem i bez dotyku.

Wiktoria Dróżka: Na czym polega przemoc bez dotyku?

Ewelina Necka: Jest to też szeroka gama zachowań, może być to na przykład prezentowania treści pornograficznych, wyśmiewanie wyglądu. 

Wiktoria Dróżka: Kwarantanna wymusiła naszą ciągła obecność w domach. Czego możemy się poprzez to dowiedzieć o rodzinach, otoczeniu? Czy mogą wyjść na wierzch jakieś niewygodne prawdy o nas?

To co jest teraz zagrażające to występowanie czterech ścian. Dzwoniący świadkowie mówią: „Teraz, będąc w domu, zaczęłam różne rzeczy słyszeć”. Pierwszym krokiem przerwania przemocy jest przerwanie tajemnicy rodziny w czterech ścianach.  Dzwoniący mówią też: „Dziecko sąsiadów bardzo często płacze, wcześniej tego nie słyszałem, bo mnie nie było”.

W rodzinach przemocowych istnieje tajemnica czterech ścian, która mówi o tym, że inaczej traktuje się osoby z zewnątrz, a inaczej osoby bliskie. Sytuacja kwarantanny powoduje, że więcej osoby dostrzega te zagrożenia i reaguje. I to jest ogromny plus. Co więcej starsze osoby, które mają np. uzależnionego syna, dzwonią z większą otwartością, bo boją się wpuścić taką osobę i zarazić się koronawirusem. To pokazuje, że jest to jednocześnie jest czynnik, który pomaga reagować.  

Wiktoria Dróżka: Czy docierają do was sygnały, że rodzice, opiekunowie, próbują przerzucać na siebie obowiązek dbania o dzieci? Walczą z sobą, o to, kto powinien więcej, bardziej?

Ewelina Necka: Tak, jak najbardziej. Mamy sygnały, że dzieci są pomiędzy rodzicami, szczególnie wtedy, gdy się rozstają. Kwestia koronawirusa jest takim tematem, który może być również wykorzystywany do zrzucenia z siebie obowiązków rodzicielskich.

Wiktoria Dróżka: Czy pani zdaniem, narodowa kwarantanna, a co za tym idzie izolacja, wpłynie na wzrost przemocy w rodzinach?

Ewelina Necka: Trudno mi przewidzieć, czy tak będzie, głównie dlatego, że zjawisko przemocy jest bardzo złożonym i powszechnym zjawiskiem. Proszę pamiętać, że jest wiele innych czynników, które wywołują przemoc w domach. Nawet jeśli prowadzimy statystyki są one na podstawie zgłoszonych sytuacji, a wiele osób nie sięga po pomoc. Taki  telefon to często pierwszy krok w szukaniu pomocy.

Wiktoria Dróżka: Jakie są pierwsze sygnały, które mogą świadczyć o tym, że osoba zacznie stosować przemoc? Kiedy nerwowość drugiej osoby, z którą przebywamy cały dzień jest niepokojąca?

Ewelina Necka: To zależy od wielu rzeczy. Przemoc jest zjawiskiem, które ma fazy. Pierwsza faza to narastania napięcia, kiedy atmosfera w rodzinie zaczyna się zagęszczać i zaczyna być niepokojąco nerwowo. Później jest faza ostrej przemocy, w której występują zachowania stricte przemocowe. Po tym zdarzeniu jest tzw. miesiąc miodowy, który może potrwać np. godzinę, dzień, miesiąc, pół roku. Wtedy jest inaczej, osoba przeprasza za swoje zachowanie, próbuje łagodzić całą sytuację. To jest też zgubny moment, bo osoba doświadczają przemocy ma nadzieję, że może być inaczej, ale zawsze po miesiącu miodowym, przemoc wraca. Im dłużej przemoc trwa, tym bardziej jest dotkliwa dla ofiary. W pewnym momencie ten „lepszy moment” w ogóle zanika.

Wiktoria Dróżka: Jak poradzić sobie z kryzysem psychicznym, który może być nasilony przez koronawirusa?

Ewelina Necka: Każdy z nas ma czynności, które nam pomagają jakoś rozładować to napięcie. Niektórym w złości pomaga sport, innym rozmowa. To jest też dobry moment, żeby o siebie zadbać w kontakcie ze swoimi stanami, emocjami. Kluczowe jest branie odpowiedzialności za swoje napięcie.

Wiktoria Dróżka: Co chciałaby pani dodać w kontekście Niebieskiej Linii, a tego, co dzieje się na zewnątrz?

Ewelina Necka: W chwili obecnej wszyscy znajdujemy się w trudnej sytuacji, towarzyszą nam dodatkowo emocje, takie jak: niepokój, strach, lęk, frustracja. Należy uświadomić sobie, że należy zadbać w sposób szczególny o swoje bezpieczeństwo. Warto też szukać pomocy, bo każdy z nas ma prawo do życia w domu bez przemocy i szukania pomocy.