Do której grupy dołączyć, żeby nie popsuć konwersacji? Policz rozmówców

20.09.2019
Aktualizacja: 20.09.2019 15:46
grupa ludzi

Znasz to uczucie? Wchodzisz na przyjęcie. Masz zaledwie kilka sekund na podjęcie decyzji, do której grupy rozmówców podejść, zanim poczujesz się jak ostatnia gapa. Naukowcy podpowiadają, jak podjąć właściwą decyzję.

Błyskawiczny rzut oka na salę i sprawa jest jasna: nikogo nie znasz. Wokół ciebie grupki pochłoniętych rozmową osób. Trzech rozbawionych mężczyzn. Cztery dziewczyny pogrążone w dyskusji. Żywo gestykulująca grupka przyjaciół. Znikąd pomocy. Do kogo podejść?

Abstrahując od osobistych preferencji, takich jak wiek czy płeć rozmówców, na podstawie liczebności grupy można przewidzieć, czy dana konwersacja się utrzyma. Brytyjski antropolog Robin Dunbar przeprowadził badanie, z którego wynika, że jesteśmy w stanie jednocześnie rozmawiać z zaledwie trzema osobami. Jeśli grupa liczy więcej niż cztery osoby, prawdopodobnie szybko się rozpadnie: ktoś zrezygnuje albo rozmówcy podzielą się na dwie podgrupy. Takie wnioski opublikowano w bestsellerowej książce Grooming, gossip and the evolution of language.

Oznacza to, że dołączając do konwersacji maksymalnie trzech osób, zwiększasz swoje szanse na dyskretne przyłączenie się do grupy, minimalizując ryzyko przerwania rozmowy. Oczywiście może okazać się, że atmosfera w grupie jest drętwa, żarty nieśmieszne, a temat dyskusji nie do przyjęcia, ale o to, jak z klasą zdezerterować, będziesz martwić się później.

Źródło: Kciuki, paluchy, łzy; Chip Walter, Rebis, Poznań 2008