Zamknij

Coraz więcej dzieci próbuje odebrać sobie życie. ''Nie widzą innego rozwiązania oprócz tego, by wziąć leki''

07.10.2021 12:10
Depresja nastolatka
fot. Shutterstock

Tylko w jednym szczecińskim szpitalu specjaliści udzielili w tym roku pomocy ponad 200 młodym pacjentom z zatruciami. Byli to głównie młodzi ludzie, próbujący targnąć się na swoje życie. Specjaliści apelują do opiekunów, by zwracali większą uwagę na nastrój, postępowanie, emocje dzieci. 

Do końca września 2021 roku na oddziale leczenia ostrych zatruć u dzieci w szczecińskich "Zdrojach" hospitalizowano 202 młodych pacjentów. Dla porównania w całym ubiegłym roku było ich 208, a w 2019 roku - 253.

Wśród wszystkich przyjętych pacjentów w 41 przypadkach były to zatrucia przypadkowe (najczęściej u małych dzieci, w wyniku nieuwagi opiekunów i nieodpowiedniego zabezpieczenia leków i substancji trujących), a w 161 – zatrucia celowe, czyli próby samobójcze.

Leki przedawkowują częściej dziewczęta — w tym roku było to 101 pacjentek, co roku tego typu zatruć jest więcej wśród młodych kobiet.

"Każda substancja może być trucizną. To tylko kwestia dawki" 

W ostatnich dniach specjaliści ze szpitala "Zdroje" uratowali życie 17-latka, który połknął 60 tabletek paracetamolu. Po kilku dniach chłopak został skierowany na dalsze leczenie na oddział psychiatrii.

- Przeżył tylko dlatego, że po wzięciu tych tabletek część z nich po prostu zwymiotował i relatywnie szybko trafił do szpitala. Paracetamol wchłania się błyskawicznie, praktycznie po 60 minutach całość dawki jest wchłonięta – powiedział w środę dziennikarzom lekarz kierujący Kliniką Pediatrii, Nefrologii Dziecięcej, Dializoterapii i Leczenia Ostrych Zatruć szpitala "Zdroje" prof. Andrzej Brodkiewicz.

Specjalista wyjaśnia, że młodzi ludzie, którzy przedawkowują ten lek, "nie zdają sobie sprawy, jak by wyglądała ich śmierć".

- Dochodzi do martwicy wątroby, do encefalopatii wątrobowej, do zespołu wątrobowo-nerkowego. Pacjent jest nieprzytomny, krwawi ze wszystkich otworów ciała, to jest jedna wielka masakra. Oni kompletnie nie zdają sobie sprawy, co tak naprawdę mogą sobie zrobić – mówił lekarz.

Paracetamol jako przyczyna zatruć młodzieży obecny jest w statystykach od wielu lat. Jak podkreślił pediatra, "zaczyna to być ogromnym problemem". Dodał, że, lek sam w sobie nie jest groźny, jeśli przyjmowany jest rozsądnie.

"Każda substancja może być trucizną. To tylko kwestia dawki" – stwierdza prof. Brodkiewicz.

''Próba samobójcza jest już apogeum, w którym dziecko woła o pomoc''

Prof. Andrzej Brodkiewicz kierujący Kliniką Pediatrii, Nefrologii Dziecięcej, Dializoterapii i Leczenia Ostrych Zatruć szpitala "Zdroje" wyjaśnił, że gdy pacjent trafia na jego oddział, lekarze nie pytają "dlaczego", najpierw ratują jego życie. Takie pytanie stawiają później specjaliści z oddziału psychiatrii.

- Mamy czasami po trzy przypadki konsultacji dziennie po próbach (samobójczych) przez zatrucie lekami – powiedziała kierująca Oddziałem Psychiatrii Dziecięcej i Młodzieżowej w "Zdrojach" Małgorzata Wyrębska-Rozpara. 

- Próba samobójcza jest już apogeum, w którym dziecko woła o pomoc, a to, co doprowadziło do tej próby, też jest bardzo ważne – podkreśla psychiatra.

Małgorzata Wyrębska-Rozpara wyjaśnia, że bardzo często dorośli bagatelizują problemy dzieci – błaha wydaje im się rozpacz z powodu zakazu wyjścia ze znajomymi, zerwania z chłopakiem lub dziewczyną czy hejtu w szkole, a dla młodych ludzi "to jest koniec świata".

- Dużo jest też zaburzeń depresyjnych. Dzieci nam mówią, że miały dość – sytuacji w domu, alkoholu, przemocy, szkoły, nacisków ze wszystkich stron, że muszą spełniać oczekiwania. One – i to jest dla mnie bardzo smutne – nie widzą często innego rozwiązania oprócz tego, żeby wziąć leki. Dlaczego leki? Bo są dostępne – powiedziała Wyrębska-Rozpara.

Podkreśliła, że niezwykle ważna jest obserwacja dziecka przez rodziców czy opiekunów, zwrócenie uwagi na zmiany w zachowaniu, takie jak zamykanie się w pokoju, izolowanie się od rówieśników, duża drażliwość.

- Ważne jest, żeby rodzice słuchali swoich dzieci. Te często nam mówią, że tak naprawdę nie chciały się zabić, ale chciały, żeby mama poszła z nimi do psychologa czy do lekarza. Dziewczyna mówiła na przykład, że czuje się smutna, jest jej źle, a słyszała ''to nic takiego, przejdzie ci, ucz się, myśl pozytywnie''. W depresji to naprawdę nie pomaga – wyjaśniła psychiatra.

Lekarze apelują, by zwracać uwagę także na dzieci, które są już pod opieką psychiatrów i przyjmują leki. Nie wolno pozwalać, aby same wydzielały sobie dawki – to także często kończy się celowym przedawkowaniem.

Źródło: PAP/Elżbieta Bielecka