69% osób przyjmujących antydepresanty wcale nie ma depresji

Monika Piorun
25.07.2016 13:18
69% osób przyjmujących antydepresanty wcale nie ma depresji
fot. Dwie trzecie osób przyjmujących antydepresanty wcale nie ma depresji

O depresji zaczęło być na tyle głośno w ostatnich latach, że niemal wszystkim wydaje się, że im dolega. Tymczasem naukowcy ostrzegają, że większość pacjentów przyjmujących przepisywane na receptę leki łagodzące objawy tej dolegliwości, w ogóle nie powinno ich zażywać!

Szybkie tempo życia i wymogi życia w rytmie korporacyjnego wyścigu szczurów wymuszają na nas konieczność dbania nie tylko o własną kondycję fizyczną, ale i nasz stan psychiczny.

Jeśli tylko czujemy się przygnębieni i nie mamy siły stawiać czoła rzeczywistości, próbujemy natychmiast temu zaradzić. Mimo że stajemy się coraz bardziej świadomi konsekwencji długotrwałego obniżenia nastroju, to jednak, jak się okazuje, zbyt często wszelkie objawy pogorszenia naszego samopoczucia wiążemy z depresją.

Przeczytaj: Letnia depresja, czyli wakacje pracoholika

Według danych opublikowanych na łamach Rzeczpospolitej, w 2015 roku Polacy kupili 19 milionów leków przeciwdepresyjnych na receptę. To o 1,1 mln więcej niż w poprzednim okresie i aż o 2,6 mln więcej niż w 2013 roku.

Przeczytaj: Polacy w depresyjnym dołku. Polacy kupują miliony antydepresantów

Zagłosuj

Czy uważasz, że Polacy nadużywają leków na poprawę nastroju?

Liczba głosów:

Modne antydepresanty

polska

fot. East News

Wyniki badań zebranych podczas Epidemiologic Catchment Area (ECA) i opublikowanych na łamach The Journal of Clinical Psychiatry wskazują natomiast, że aż 69% osób zgłaszających lekarzom objawy depresji i zażywających z tego powodu antydepresanty, wcale nie cierpi na kliniczną postać tej choroby, a obniżenie samopoczucia w ich przypadku ma związek z chwilowym obniżeniem nastroju lub nadmiarem stresu w pracy zawodowej lub w życiu prywatnym.

Nie tylko Polacy nadużywają leków przeciwdepresyjnych. Niestety coraz większą popularność tego typu środki zyskują coraz większą popularność wśród młodzieży. W samych Stanach Zjednoczonych aż 1,63 mln osób poniżej 18 roku życia oraz około 100 tys. młodych osób w Wielkiej Brytanii regularnie sięga po przepisywane na receptę preparatu na poprawę nastroju.

Przeczytaj: Dlaczego tabletki są bardziej śmiercionośne niż wojny?

Wyścig po dobry nastrój

EN_01157277_8180

fot. East News

Niezależna organizacja non-profit Nordic Cochrane Centre z Kopenhagi po przeanalizowaniu 70 badań naukowych dotyczących wpływu zażywania przez nieletnich selektywnych inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny (SSRI) oraz inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny i noradrenaliny (SNRI) ogłosiła, że stosujące je młode osoby były aż dwa razy bardziej skłonne do popełnienia samobójstwa oraz napadów agresji niż ich rówieśnicy.

Przedstawiciele duńskiej organizacji winią za to producentów tego typu leków, którzy do ilości zgonów, które mogą mieć związek ze stosowaniem tego typu leków przez młodzież po prostu nie wliczają przypadków samobójstw, co znacząco fałszuje rzeczywisty obraz śmiertelnie niebezpiecznego zagrożenia dla młodych ludzi, zupełnie nie zdających sobie z tego sprawy.

Nie oznacza to jednak, że powinniśmy w ogóle zrezygnować z leczenia tego typu zaburzeń. W przypadku długotrwałego obniżenia nastroju zawsze należy skontaktować się z lekarzem specjalistą, jednak w przypadku osób młodych zaleca się ostrożniejsze podejście do przepisywania im silnych środków antydepresyjnych.

___

Redakcja Radio Zet Zdrowie/π