Zamknij

Jesienna depresja: czy można oszukać ją za pomocą... lampy? Pytamy psychiatrę

21.10.2022
Aktualizacja: 21.10.2022 11:21

Fatalnie znoszę jesień. Na widok spadających liści, wełnianych skarpet i blasku płomieni w kominku przechodzą mnie ciarki. I bynajmniej nie jest to dreszcz ekscytacji. W tym roku postanowiłam "oszukać jesień" i kupiłam sobie lampę do fototerapii w sezonowym zaburzeniu afektywnym. Czy to dobry pomysł? - zapytałam psychiatrę dr. Łukasza Mokrosa.

Fototerapia w jesiennej depresji
fot. Shutterstock

Panie Doktorze, kupiłam lampę do fototerapii o zakresie 2,5-10 tys. luksów. Mało, dużo, w sam raz?

Lampę do fototerapii należy stosować zgodnie ze wskazaniami. Te wskazania to: sezonowe zaburzenia nastroju, zaburzenia rytmu okołodobowego, czyli opóźniona faza snu, przyspieszona faza snu, jet lag, praca zmianowa. Przede wszystkim stosuje się dwa natężenia: 2,5 tys. luksów przez godzinę lub 10 tys. luksów przez 20-30 minut.

Przed pierwszym użyciem producent zaleca przeprowadzenie "testu zgodności", czyli sesję 10 tys. luksów przez 10 minut, żeby sprawdzić, jak silne światło działa na użytkownika. Jakie sygnały wskazują na to, że lampa jest nie dla nas?

Pieczenie oczu, ból głowy, może też pojawić się drażliwość albo, paradoksalnie, zmęczenie. "Testy zgodności" mają określone parametry dla poszczególnych urządzeń. Jeśli wystąpią nieprzyjemne objawy, to trzeba odstąpić od używania lampy. Można też ostrożnie spróbować zmniejszyć natężenie światła, odpowiednio wydłużając sesję.

Jedni zalecają, żeby patrzeć bezpośrednio w lampę, inni - żeby absolutnie tego nie robić.

Moim zdaniem nie należy patrzeć bezpośrednio w lampę. Siatkówka i tak rejestruje światło. Zalecane jest, żeby siedzieć blisko lampy, w odległości około 50 cm. Lampa powinna być skierowana na twarz pod kątem 30 stopni.

Kiedy zacząć naświetlanie? Niektórzy naświetlają się już od połowy sierpnia, inni piszą, że na dwa tygodnie przed zmianą czasu na zimowy.

Skuteczność terapii w zaburzeniach sezonowych afektywnych została wykazana, gdy objawy już są obecne. Możemy spróbować ubiec objawy i zacząć naświetlanie wcześniej, aczkolwiek skuteczność fototerapii w zapobieganiu sezonowych zaburzeń afektywnych nie jest potwierdzona.

Jak wygląda modelowa sesja?

W zaburzeniach afektywnych sezonowych chodzi o naśladowanie naturalnej ekspozycji na światło w godzinach porannych. Służy to synchronizacji naszego zegara biologicznego. Jedna sesja trwa 20-30 minut z natężeniem 10 tys. luksów, albo - jeśli mamy czas lub źle tolerujemy duże natężenie światła - może to być godzinna sesja z natężeniem 2,5 tys. luksów.

Przez dwa tygodnie? Taki okres najczęściej powtarza się w różnych źródłach.

W ciągu dwóch tygodni powinno dojść do wycofania się objawów depresyjnych. Ale raczej powinno się ją stosować dłużej, nawet przez cały okres jesienno-zimowy. To tak jakby nagle przerwać stosowanie środków antydepresyjnych. Objawy mogą wrócić.

Jak stosować lampę w innych sytuacjach? Opóźniona faza zasypiania, przyspieszona faza zasypiania, praca zmianowa, jet lag?

W przypadku opóźnionej fazy zasypiania, gdy doznajemy zaburzenia funkcjonowania, czyli ciężko nam dobudzić się do 10 rano, a na 8 musimy być rześcy w pracy, schemat będzie taki sam, jak w sezonowych zaburzeniach afektywnych, czyli jedna sesja poranna. W przypadku przyspieszonej fazy zasypiania - zalecana jest sesja wieczorna. W przypadku pracy zmianowej warto rozpisać schemat ze specjalistą. W tym wypadku zaleca się zresztą raczej suplementację melatoniną. Natomiast jeśli chodzi o jet lag, to zależy, w jakim kierunku lecimy. Jeśli na wschód - to wieczorem, jeśli na zachód - to rano, a naświetlania warto zacząć na kilka dni przed planowaną podróżą i skończyć w ciągu tygodnia po podróży. Dobrze jest wcześniej zasięgnąć porady specjalisty.

Czy można przedawkować światło?

Lampy do fototerapii wyposażone są w filtry UV. Uważać powinny osoby z potwierdzoną nadwrażliwością na światło, chorobami okulistycznymi typu jaskra, stosujące leki, które powodują nadwrażliwość na światło - niektóre antybiotyki czy leki psychiatryczne. Natomiast jeśli przypływ energii jest zbyt duży, nasz nastrój aż za dobry, pojawiają się jakieś duże zakupy, ryzykowne zachowania, zaczyna zwracać to uwagę bliskich, to należy zgłosić się do specjalisty.

Jakie jest biologiczne podłoże sezonowych zaburzeń afektywnych?

Każdy z nas ma zegar biologiczny, który ma swój rytm, ale podlega też dostrajaniu przez czynniki zewnętrzne. Naczelny zegarmistrz naszego organizmu znajduje się w podwzgórzu. Najważniejszym zewnętrznym regulatorem naszego rytmu okołodobowego, ale też rytmu w ciągu roku, jest światło, odbierane jako bodziec na siatkówce. Rytm okołodobowy i okołoroczny dotyczy między innymi naszego samopoczucia, czy aktywności i poziomów energii. Niektórzy z nas są wrażliwi na to kiedy tego światła jest mniej i u nich w miesiącach jesienno-zimowych dochodzi do zaburzenia w działaniu i powstawaniu serotoniny, neuroprzekaźnika, który kojarzymy chociażby z regulacją nastroju. Predyspozycja do zachorowania na sezonowe zaburzenia afektywne jest dziedziczna.

Panie doktorze, ostatnie badania, jakie znalazłam na ten temat, pochodzą sprzed 10 lat... Czy to na pewno działa?

Psychiatrzy wiedzą o tej metodzie, choć nie jest to metoda pierwszego wyboru. W codziennej praktyce rzadko się zdarza, że objawy depresyjne dotyczą tylko okresu jesienno-zimowego. Jednak nie jest tak, że badania zakończyły się 10 lat temu. Cały czas trwają, pojawiają się też próby rozszerzenia wskazań. Najlepszym dowodem na to, że nie jest to metoda zarzucona, jest fakt, że fototerapia znajduje się w rekomendacjach i standardach leczenia zaburzeń rytmu okołodobowego oraz sezonowych zaburzeń afektywnych, wydanych również przez Polskie Towarzystwo Psychiatryczne.

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.
loader

MOJĄ PRZYGODĘ Z LAMPĄ ŚLEDZIĆ MOŻESZ TUTAJ: