Mikroby powodują depresję

Monika Piorun
27.04.2016 16:17
Mikroby powodują depresję
Fot. Depresję mogą powodować mikroby pochodzące z naszej flory jelitowej

Bakterie jelitowe mogą uszkadzać otoczkę mielinową nerwów w mózgu, co doprowadza do wyraźnego spadku nastroju, a nawet depresji.

- Przez żołądek do serca - mawiały nasze babcie. - Przez jelita do depresji - zdają się parafrazować to powiedzenie naukowcy. Specjalistom ze Szkoły Medycznej Mount Sinai w Nowym Jorku udało się odkryć, że bakterie pochodzące z naszego układu trawiennego mogą mieć znaczący wpływ na rozwój depresji.

Po przeprowadzeniu serii eksperymentów naukowych na myszach laboratoryjnych badacze ustalili, że zdrowe zwierzęta, którym przeszczepiono mikroby pochodzące z jelit gryzoni cierpiących na depresję, zaczęły unikać kontaktów w pozostałymi osobnikami, stały się mniej towarzyskie i osowiałe.

Dlaczego tak się dzieje? Naukowcy przekonują, że za ten stan odpowiadają zmiany zachodzące w obrębie błon osłaniających włókna nerwowe (otoczek mielinowych), które mają bezpośredni wpływ na nasze samopoczucie.

Czy to możliwe, żeby bakterie mogły kierować naszymi emocjami?

Okazuje się, że wszystkiemu winna jest substancja zwana krezolem, potrafiąca przenikać przez barierę krew-mózg. To właśnie pod jej wpływem komórki tracą zdolność produkowania mieliny, co doprowadza do wyraźnej zmiany nastroju.

Co ciekawe, podobne objawy towarzyszą osobom chorującym na stwardnienie rozsiane. Zanik otoczki mielinowej to jeden z objawów tego schorzenia, który odpowiedzialny jest za stany depresyjne, na które skarżą się pacjenci.

Depresja przez pleśń

Badacze z Brown School of Medicine w Providence Rhode Island wiążą jednak depresję z jeszcze innym istotnym czynnikiem - pleśnią.

W oparciu o badania Światowej Organizacji Zdrowia w ośmiu miastach Unii Europejskiej udało im się jednoznacznie wykazać, że wśród osób żyjących w zagrzybionych, zawilgoconych pomieszczeniach aż do 44% wzrasta ryzyko zachorowania na depresję.

Osoby żyjące w zawilgoconym otoczeniu są do 44% bardziej narażone na rozwój

depresji niż ludzie, którzy żyją w pozbawionych pleśni domach.

Szczególnie narażone na negatywne skutki działania pleśni są kobiety, a zwłaszcza te panie, które stykają się z nią w pracy. Ryzykują nie tylko obniżeniem nastroju, ale też i poważnymi nowotworami. Zachorowania na raka szyjki macicy zdarzają się wśród nich aż dwa razy częściej niż u reszty populacji.

Jogurt na depresję?

Czy można zatem przypuszczać, że jeśli zmodyfikujemy skład naszej flory bakteryjnej, będziemy mogli skutecznie przeciwdziałać depresji?

Nie można tego wykluczyć. Wyniki eksperymentu naukowego przeprowadzonego przez naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego na 36 kobietach w wieku od 18 do 55 lat wskazują, że picie jogurtu ze starannie wyselekcjonowaną mieszanką bakterii pozytywnie wpłynęło na pracę ich mózgu i doprowadziło do poprawy ich nastroju.

Póki co jogurt na depresję nie jest dostępny w powszechnej sprzedaży, ale pewnie możemy się spodziewać, że w ciągu najbliższych lat znajdzie się na sklepowych półkach.

Jogurt zamiast prozaku? Myślicie, że to dobry pomysł?

___

Redakcja Zdrowo Bardzo/ eMPe