Czy depresję naprawdę można leczyć winem, jak sugerują różne poradniki?

06.05.2020
Aktualizacja: 06.05.2020 14:32
Depresja: rady, które nie powinny znaleźć się w poradniku zdrowia.
fot. Shutterstock

W jednym ze znanych poradników pojawiły się rady pt. „Nie daj się depresji”. Dowiadujemy się z nich, że na stany depresyjne działa np. zimno-ciepły prysznic, zjedzenie czekolady, urodzenie dziecka lub picie wina. Na tekst zareagowali sami czytelnicy, którzy podsyłali go na różne grupy facebookowych, ale też psychologowie i terapeuci, którzy nie mogą uwierzyć, że taki przekaz został opublikowany. 

Takich rad na walkę z depresją nikt się nie spodziewał

Depresja to nie chwilowy „dołek”, spadek nastroju, migrena ani chandra. To poważna choroba. Zacznijmy od tego, że depresja uniemożliwia wykonywanie najprostszych czynności. Nie masz siły wstać z łóżka, zrobić sobie posiłku, umyć się ani tym bardziej pójść do pracy. Wyjście z domu to jak wejście na najwyższy szczyt.

Według danych WHO depresja to najczęściej spotykane zaburzenie psychiczne. Spora część osób próbuje się leczyć na własną rękę, np. pije zioła, szuka naturalnych sposobów i czyta informacje z różnych źródeł. I tu zaczynają się schody. Robimy coś bez kontroli lekarza i terapeuty, specjalistów, którzy jako jedyni mogą pomóc. Choć od lata prowadzone są kampanie psychoedukacyjne, co jakiś czas pojawiają się błędne informacje na temat depresji. A waga sprawy jest najwyższa, bo chodzi o nasze zdrowie, a czasami nawet życie. 

Zobacz też: Tych kilka sygnałów może zwiastować, że bliska osoba chce popełnić samobójstwo

Depresja to choroba, jak nadciśnienie, cukrzyca, a więc potrzebne są leki, hospitalizacja, informacje od lekarza i wsparcie terapeuty. Niestety, mimo szerzenia wiedzy o leczeniu tej ciężkiej choroby, po pomoc w depresji często idziemy, gdy już jest naprawdę źle. Warto uczulać na tego typu samodzielne działanie, bo do ręki wpaść mogą nam porady, takie jak te opublikowane w jednym z poradników, w którym ukazują się informacje na temat zdrowia.

96291848_1567355083424551_5670238669110247424_n

Oto przykłady kilku skandalicznych rad, które zostały zamieszczone w magazynie.

  1. Zastosuj koloroterapie: ubierając się, wybierz z szafy coś energicznego – czerwień, żółć, pomarańcz. Psychologowie udowodnili, że jaskrawe, wesołe kolory stymulują mózg do pracy, zwiększają koncentrację, sprzyjają kreatywności i poprawiają nastrój.
  2. Weź prysznic: najlepiej naprzemienny, czyli zimno-ciepły – pobudzi krążenie i dotleni mózg. Dzięki temu nie tylko umysł, ale i ciało od razu będą w lepszej formie.
  3. Napij się wina: alkohol może pobudzić produkcję endorfin, ale tylko wtedy, gdy spożywamy go w niewielkich ilościach.
  4. Kochaj się: seks to antidotum na depresję. Mózg podczas aktu płciowego przechodzi małą hormonalną rewolucję – uwalnia endorfiny, serotoninę i oksytocynę. To właśnie one, dostarczane w regularnych dawkach, działają na nas jak naturalny antydepresant.
  5. Urodź dziecko: to, że młode mamy mogą czerpać radość z pierwszego kontaktu z dzieckiem, związane jest właśnie z endorfinami – ich wydzielanie zwiększa się bowiem w czasie porodu.
  6. Pochwal się: mówienie o sobie aktywuje obszary mózgu, które odpowiadają za motywację, a także są powiązane z przyjemnością odczuwaną w wyniku jedzenia, uprawiania seksu i zarabiania pieniędzy. Dlatego chwal się lub choćby zamieść zdjęcia ciasta własnej roboty na Facebooku.

Poprosiliśmy o komentarz specjalistki – Katarzyny Kucewicz, psycholożki i terapeutki z Ośrodka Inner Garden w Warszawie.

Sposób, w jaki potraktowano w tym poradniku depresję, jest kpiną. Gdyby nagłówek tego tekstu brzmiał „polepsz sobie humor” to taki przekaz może by nie raził w oczy (choć rada „urodź dziecko” na poprawę nastroju jest absurdalna).

Natomiast tutaj użyta jest nazwa zaburzenia psychicznego. Choroby ciężkiej i trudnej do leczenia. Męczącej, odbierającej chęć do funkcjonowania i w niektórych przypadkach śmiertelnej. Depresja to naprawdę nie są żarty. Choroba ta przysparza ludziom gigantycznego cierpienia, wyłącza z życia na tygodnie a czasem i miesiące. Rady „pochwal się, napij wina, uprawiaj seks” to są rady dla osoby zdrowej, super funkcjonującej, która chwilowo wpadła w dołek, bo na przykład ma awarię internetu w swoim bloku, albo właśnie skończył jej się szampon, jak myła głowę. Ale nie jest to rada dla osób, zmagających się z poważnymi zaburzeniami nastroju!

Współczuje każdej osobie chorującej na zaburzenia nastroju, której wpadło to w ręce. Nie widzieć czemu sporo osób niezwiązanych z medycyną czy psychologią co jakiś czas raczy nas takimi informacjami, które potem są publikowane w mediach. Ludzie niebędący ekspertami publikują liczne bzdury na temat leczenia depresji, które mieszają się z psychologicznym dyskursem i sprawiają, że chorzy już sami nie wiedza co mają robić i skąd brać pomoc. Dlatego uważam takie artykuły za bardzo szkodliwe.

Wracając, do tego tekstu osoba chora, czytając te rady, wie, że nie zdoła raczej żadnej z nich zastosować. W depresji każdy ruch z łóżka to ból i cierpienie. Buzia staje się pozbawiona mimiki, osoba wolniej chodzi, nie ma siły się umyć. Jest nie tylko smutna, ale tez zalękniona a przede wszystkim doświadcza olbrzymiej pustki wewnętrznej. Jeśli pije wino (tak jak sugerują te rady) to pogrąża się jeszcze bardziej w swoim bólu. Dlatego rady tego typu mogą być ogromnie raniące dla chorego. Zatem przypomnę w kilku słowach: depresja jest przewlekłym obniżeniem nastroju, leczonym przeważnie farmakologicznie, lekami przypisywanymi przez lekarza psychiatrę. W leczeniu korzysta się także z psychoterapii prowadzonej wyłącznie przez osoby specjalizujące się w pracy z zaburzeniami tego typu, czyli leczą dyplomowani psychoterapeuci lub psycholodzy kliniczni.

Zobacz także