Zamknij

Czy depresję można odziedziczyć? Chodzi raczej o sposób wychowania

21.10.2022 12:58

To, jak rodzice wychowują dzieci, może pozostawiać trwały ślad w ich genach. Według najnowszego badania surowe wychowanie to czynnik, który znacznie zwiększa ryzyko depresji. Kto jest najbardziej narażony?

Surowe wychowanie zwiększa ryzyko depresji
fot. Shutterstock

Dotychczasowe badania wskazują, że ryzyko zachorowania na depresję jest wyższe w przypadku krewnych pierwszego stopnia. Oznacza, to, że jeśli ojciec lub matka chorowali na depresję, całkiem możliwe, że i dziecko będzie miało taki problem w przyszłości. Na wyższe ryzyko mogą jednak składać się różne czynniki, w tym codzienne konsekwencje choroby rodzica, np. zaniedbywanie dziecka czy obowiązków zawodowych. Według naukowców z Uniwersytetu w Lowanium najważniejsze jest to, w jaki sposób wychowywane są dzieci. Ich badanie potwierdziło, że surowe rodzicielstwo wpisuje depresję w geny dorastających dzieci. Jak to możliwe?

Te zachowania predysponują dziecko do depresji

Badacze wskazują, że fizyczna przemoc i psychiczne manipulacje stosowane przez rodziców mogą wpływać na aktywność genów dzieci tak, że rośnie u nich zagrożenie depresją. W ten sposób mogą działać także inne źródła silnego stresu.

– Odkryliśmy, że wychowanie dzieci postrzegane przez nie jako surowe, z cielesnymi karami i psychologicznymi manipulacjami, może wprowadzić do genomu dodatkowe instrukcje odnośnie tego, w jaki sposób różne geny są odczytywane. Zauważyliśmy wskazówki mówiące, że zmiany te mogą predysponować dziecko do depresji. Nie widać tego w takim stopniu u dzieci wychowujących się w rodzinach pełnych wsparcia – mówi dr Evelien Van Assche, współautorka badania zaprezentowanego w trakcie 35th Congress of the European College of Neuropsychopharmacology (ECNP).

Naukowcy przeanalizowali aktywność genów u 21 nastolatków w wieku 12-16 lat, którzy doświadczają w domu wsparcia oraz 23 nastolatków, którzy dorastają w środowisku przemocowym. W drugiej grupie część osób wykazywała już pierwsze objawy depresji. Badanie pokazało, że w wielu ze sprawdzonych 450 tys. lokalizacjach w genomie, surowo wychowywane nastolatki miały wyraźnie silniejszą metylację. Oznacza to obecność chemicznych zmian, które nie zmieniają samych genów, ale wpływają na ich aktywność. Nasiloną metylację powiązano już tymczasem z podniesionym ryzykiem depresji.

– Nasze podejście oparliśmy na wcześniejszych badaniach z udziałem identycznych bliźniąt. Dwie niezależne grupy naukowców odkryły, że u bliźniaków ze zdiagnozowaną ciężką depresją można wykryć silniejszą metylację DNA w tych setkach tysięcy badanych punktów, w porównaniu do bliźniaków zdrowych – dodaje naukowiec.

To pierwszy krok do wczesnej identyfikacji zagrożenia

Odkrycie wskazuje, jak szkodliwe mogą być raniące praktyki rodzicielskie, ale również otwiera też drogę do wczesnego wykrywania zagrożenia z pomocą genetycznych analiz. Badacze podkreślają jednak,  że nie tylko toksyczne zachowanie rodziny może nieść opisany skutek.

– W badaniu tym sprawdziliśmy rolę surowego rodzicielstwa, ale prawdopodobnie, każdy znaczący stres będzie prowadził do tego typu zmian w metylacji DNA. Oznacza to, że ogólnie patrząc, pełne stresu dzieciństwo może prowadzić do predyspozycji do rozwoju depresji w późniejszym życiu poprzez zmiany w odczytywaniu DNA. Wyniki te jednak będą jeszcze musiały zostać potwierdzone na większej próbie – podkreśla dr Van Assche.

Żródło: PAP