Okiem eksperta: Czy to tylko jesienna chandra czy już depresja?

Aleksandra Supryn
07.12.2015 13:20
Okiem eksperta: Czy to tylko jesienna chandra czy już depresja?
fot. Chandra czy depresja? Jak je rozpoznać i jak sobie z nimi poradzić?

W okresie jesienno-zimowym wielu z nas doświadcza obniżonego nastroju. Dni są coraz krótsze, a my czujemy się przygnębieni. Wciąż dokucza nam zmęczenie i senność, nie mamy na nic ochoty. Jak rozpoznać czy takie samopoczucie to wywołana pogodą chandra czy może już depresja?

Choć wiele osób stawia znak równości między tymi zaburzeniami, to chandra różni się od depresji. Z medycznego punktu widzenia pierwsza z nich jest uciążliwą dolegliwością, która może jednak samoistnie minąć, druga – poważną chorobą, wymagającą interwencji specjalisty.

Szacuje się, że na depresję może cierpieć w ciągu całego życia 5-17 proc. populacji, dotyka ona osób w różnym wieku. Częściej kobiety niż mężczyzn.

Co ciekawe, według polskich badaczy, w trakcie okresu dojrzewania u 27-54 proc. nastolatków pojawiają się objawy depresji.

Chandra czy depresja – jak odróżnić?

Przede wszystkim czasem trwania. Chandra z reguły trwa od kilku do kilkunastu dni, o depresji można zaś mówić, gdy znaczne obniżenie nastroju utrzymuje się bez przerwy przez co najmniej dwa tygodnie. Nieleczone epizody depresji mogą potrwać średnio od 6 do 9 miesięcy, a bywa, że nawet dłużej.

Drugą zasadniczą różnicą jest nasilenie symptomów oraz ich charakter. Podczas chandry nastrój może ulegać zmianie – chociaż jest obniżony, to osoba nią dotknięta miewa też lepsze chwile. Dobra komedia lub spotkania ze znajomymi potrafią ją rozśmieszyć, reaguje na pozytywne bodźce płynące z otoczenia, a smutek i przygnębienie mogą pojawiać się jedynie w określonych porach dnia. Spadek energii i zmęczenie potrafią utrzymywać się przez kilka dni, ale na ogół dość szybko mijają.

W przypadku depresji natomiast nastrój jest znacznie obniżony, utrzymuje się przez cały czas i nie ma szans na rozbawienie osoby chorej, ponieważ jednym z symptomów jest anhedonia (niezdolność do przeżywania radości). Ponadto w depresji (w odróżnieniu od chandry) często pojawiają się myśli samobójcze (u 40-80 proc. chorych), a osoby nią dotknięte opisują życie jako całkowicie pozbawione barw i sensu. Tracą zainteresowanie codziennymi sprawami, nie są w stanie funkcjonować, zaś znaczny spadek energii prowadzi do spowolnienia psychoruchowego, zaburzenia rytmu dobowego oraz zmian apetytu.

Kolejna różnica to obecność czynnika wywołującego obniżony nastrój. W chandrze często możemy go określić: przyczyną bywa zła pogoda, stres, nadmierne zmęczenie i przeciążenie organizmu. Ponadto osoby cierpiące na chandrę często zdają sobie sprawę z tego, że to stan przejściowy, a poprawa nastąpi za jakiś czas.

W depresji często trudno wyodrębnić czynnik, który doprowadził do odczuwania głębokiego smutku. Chorzy coraz bardziej zagłębiają się w świat wypełniony „czernią” i przygnębiającymi myślami. Nie wierzą również w możliwość poprawy, według nich taki stan będzie trwał bez końca. Ponadto osoby te często wstydzą się choroby i nie chcą przyznać, że potrzebują pomocy, bojąc się krytycznej oceny ze strony otoczenia.

Jak poradzić sobie z chandrą?

W okresie jesienno-zimowym chandra najczęściej spowodowana jest pogodą, a konkretnie brakiem słońca. Warto więc korzystać z fototerapii, wybrać się na spacer, zwolnić tempo, często spotykać się ze znajomymi lub wybrać na relaksujący masaż.

Jeśli spadki nastroju zdarzają się jednak często, warto trzymać rękę na pulsie, bo nawet niezbyt groźna chandra, może przekształcić się w depresję.

Gdy rzeczy, które kiedyś nas cieszyły lub bawiły teraz przestały mieć dla nas znaczenie, a świat pomału zaczyna tracić barwy, to sygnał, że należy skonsultować się ze specjalistą. Szybka diagnoza i odpowiednie leczenie pomogą nam najszybciej dojść do siebie.

___

ZdrowoBardzo / Anna Grzeszczyk [psycholog]