Zamknij

WHO: mamy do czynienia z globalnym kryzysem psychicznym. Oto przyczyny

04.11.2022 11:14

To, jak wygląda obecnie nasz świat, poważnie zagraża dobrostanowi psychicznemu całych populacji. Niestety, młodzi dorośli bardzo często bagatelizują pierwsze objawy zaburzeń. Co aktualnie najbardziej niszczy naszą równowagę psychiczną? 

Problemy psychiczne to rosnący problem na całym świecie. WHO alarmuje
fot. Shutterstock
  1. Młodzi dorośli szczególnie narażeni na stres
  2. Pandemia COVID-19 zostawiła trwały ślad w naszej psychice
  3. Specjalista: Centra Zdrowia Psychicznego pomogą wcześnie wykrywać choroby

Przedłużające się konflikty, rosnące nierówności społeczne i ekonomiczne, przemoc – to wszystko nie sprzyja naszemu zdrowiu psychicznemu. Boimy się, co będzie jutro, trudno nam myśleć o przyszłości, a wątpliwości te stają się coraz bardziej powszechne. Jak alarmuje WHO, taka sytuacja nie sprzyja postępowi w kierunku poprawy dobrostanu psychicznego. Ostatnie lata były trudnym doświadczeniem dla milionów osób na świecie.

W rozmowie z PAP.PL prof. dr hab. n. med. Robert Pudlo ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego ocenił, że w wyniku pandemii Covid-19, wojny w Ukrainie, inflacji nasze poczucie bezpieczeństwa zostało zaburzone. Specjalista podkreśla, że wszystkie te czynniki mają wpływ na zdrowie psychiczne.

Młodzi dorośli szczególnie narażeni na stres

Jak tłumaczy prof. Pudlo, zaburzenia psychiczne mogą ujawniać się po pewnym czasie. Każdy człowiek posiada odporność, zasoby adaptacyjne, które pomagają mu funkcjonować dobrze mimo przeciwności i przewlekłego stresu. Nasz organizm nie jest jednak niezniszczalny. Po dłuższym czasie trwania stresu, zasoby adaptacyjne się wyczerpują, wówczas pojawiają się pierwsze objawy zaburzeń psychicznych. Choć o chorobach psychicznych często mówimy w kontekście dzieci, młodzieży czy osób starszych, w dyskusji publicznej zapomina się o osobach w wieku produkcyjnym.

– Osoby do 40. roku życia, które na co dzień dobrze funkcjonują zawodowo, mają swego rodzaju poczucie niezniszczalności, często lekceważą zjawiska, które obserwują we własnym organizmie. Są przekonani, że muszą wytrzymać, że muszą sami ze wszystkim sobie poradzić. Ich możliwości adaptacyjne są co prawda większe, ale nie nieograniczone – powiedział prof. Robert Pudlo ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jak dodał, pokolenie osób przed 40. rokiem życia zostało wychowane w świecie względnie bezpiecznym i stabilnym; nie doświadczyło komunizmu, nie pamięta perturbacji związanych z hiperinflacją.

– Wiek do 40. roku życia to okres, w którym zgodnie ze społecznymi normami i oczekiwaniami, należy się dorobić, ustatkować, założyć rodzinę, zapewnić jej poczucie stabilizacji. Osoby w tym wieku są motywowane poczuciem odpowiedzialności. Stres i odczuwalna presja często powoduje, że u osób w tym wieku też mogą się pojawić różne zaburzenia psychiczne – powiedział prof. Pudlo.

Dorośli przed czterdziestką są bardzo aktywni, biorą kredyty, dużo pracują. Często świadomie bagatelizują objawy i odwlekają wizytę u specjalisty. Inaczej jest z seniorami. Odnosząc się do osób powyżej 60. roku życia, profesor wskazał, że mają oni z kolei mniejsze poczucie "niezniszczalności", dają sobie prawo, by chorować i tę chorobę dostrzec.

Pandemia COVID-19 zostawiła trwały ślad w naszej psychice

Już w 2018 roku jedna na osiem osób na świecie żyła z zaburzeniami psychicznymi. Pandemia pogłębiła ten stan, doprowadzając do globalnego kryzysu zdrowia psychicznego, czego skutkiem są krótko i długoterminowe zaburzenia psychiczne, z którymi zmagają się miliony ludzi na całym świecie. W pierwszym roku pandemii nastąpił wzrost zarówno zaburzeń lękowych, jak i depresyjnych o ponad 25 procent.

– Ograniczenia, poczucie niestabilności, poczucie lęku przed chorobą, inwalidztwem, śmiercią towarzyszyły nam na początku pandemii i w trakcie tych najbardziej niebezpiecznych fal zakażeń. Teraz zauważalny jest bardzo duży odsetek osób, które cierpią z powodu długotrwałych skutków Covid-19. Dotyczy to także sfery psychicznej, a zaburzenia, które obserwowaliśmy wcześniej, tj. zaburzenia snu, problemy z koncentracją, spowolnienie tempa procesów poznawczych, mają tendencję do 'przewlekania się – mówił prof. Pudlo.

Specjalista: Centra Zdrowia Psychicznego pomogą wcześnie wykrywać choroby

Prof. Pudlo odniósł się do działalności Centrów Zdrowia Psychicznego. Ich założeniem jest przesunięcie ciężaru leczenia z dużych placówek psychiatrycznych na mniejsze ośrodki. Reforma powinna się jednak odbyć stopniowo, bez nagłego redukowania miejsc w szpitalach dla pacjentów.

–  Inwestujmy w Centra Zdrowia Psychicznego, obserwujmy ich rozwój i poczekajmy, czy i kiedy zapotrzebowanie na miejsca szpitalne się zmniejszy. Redukcję miejsc szpitalnych rozłóżmy na lata, pozwólmy, aby działo się w sposób naturalny, samoczynnypowi –  mówił profesor.

Obecnie ogromnym problemem jest zbyt późne lub nieprawidłowe diagnozowanie wielu zaburzeń. Pomóc w ich wykryciu mogą właśnie Centra Zdrowia Psychicznego. Istnieje szansa, że przy prawidłowej opiece środowiskowej wzrośnie liczba diagnozowanych i leczonych zaburzeń psychicznych. W ocenie profesora należy informować ludzi o funkcjonowaniu centrów, uświadamiać, że ośrodki nie zwlekają z pomocą, działają kompleksowo i skutecznie, jednak na konkretne efekty działania centrów trzeba poczekać.

– Każdy proces potrzebuje czasu, a chorzy, którzy wymagają hospitalizacji, powinni niezwłocznie ją otrzymywać –  powiedział.

Czy czeka nas w Polsce wielki kryzys związany z zaburzeniami psychicznymi? Prof. Pudlo wskazał, że choć na oceny jest za wcześnie, powinniśmy się z tym liczyć.