Zamknij

Stygmatyzacja – kiedy inni przyczepiają „złą” etykietkę

11.12.2020 19:00
smutna kobieta, która padła ofiarą stygmatyzacji
fot. Shutterstock

Stygmatyzacja to nadawanie cech jednostkom, grupom bądź kategoriom społecznym. Oceny i przypisania cech dokonuje się często bez żadnej weryfikacji rzeczywistości. 

Stygmatyzacja to inaczej „etykietowanie” i zawsze ma negatywną grupę odniesienia – przypina się „złą” łatkę. Osoby lub grupy stygmatyzowane są w ten sposób deprecjonowane, a na tej podstawie tworzą się stereotypy, które mają już o wiele szerszy i mocniejszy zasięg niż opinia jednostek czy niewielkich grup.

Skutki stygmatyzacji mogą być opłakane: u wielu jednostek takie etykietowanie stanowi przyczynę depresji, a nierzadko także prób samobójczych. Osoba z przyklejoną, negatywną etykietką, może zostać wykluczona ze społeczności.

Stygmatyzacja – co to jest?

Stygmatyzacja to, najprościej mówiąc, przypisywanie danej jednostce, grupie bądź kategorii społecznej, pewnych cech. Najczęściej bierze się ona z widocznych cech jednostki: wyglądu, sposobu poruszania, zachowania. Stygmatyzacją będzie na przykład nazwanie kogoś złodziejem, chorym psychicznie, gwałcicielem. Nie zawsze określenia te mają realne odzwierciedlenie w rzeczywistości – często etykietki nadawane są niesłusznie, a plotka stale powtarzana, staje się w obiegowej opinii prawdą.

Stygmatyzacja jest najgroźniejsza w małych, hermetycznych środowiskach: na wsi, na osiedlu czy w zakładzie pracy. Pozostali mogą stać się uprzedzeni wobec naznaczonej jednostki i wykluczyć ją ze swojego grona. To często powoduje depresję i myśli samobójcze, u źródeł których leży poczucie bezradności i niemożności przeciwstawienia się temu negatywnemu procesowi.

Zobacz także: Manipulatorzy i ich zachowania. Czy potrafią się zmienić?

Stygmatyzacja społeczna

Stygmatyzacja jest nie tylko źródłem, ale także konsekwencją stereotypów. Na podstawie na przykład przynależności jednostki do jakiejś grupy (religijnej, subkultury, klubu sportowego), automatycznie przypisuje się jej cechy, o których prawdziwości społeczeństwo jest przekonane. Najprostszym przykładem jest stygmatyzacja kierowców BMW: każdy, kto prowadzi taki samochód, automatycznie ma przypisane stereotypowe, negatywne cechy ("no tak, BMW, czego się spodziewać!")

Podobnie jest z różnego rodzaju dewiacjami i innością. Ludzie boją się tego, czego nie znają, dlatego zwykle automatycznie przypisują temu negatywne cechy. Stygmatyzacji podlegają więc przede wszystkim osoby niepełnosprawne (fizycznie i psychicznie), po wypadkach (poparzone, zdeformowane), o innym kolorze skóry czy innego wyznania.

Zobacz także: Skąd się biorą uprzedzenia? Niezwykły eksperyment społeczny

Stygmatyzacja w psychiatrii

Innym źródłem stygmatyzacji może być diagnoza psychologa lub psychiatry. U podstaw negatywnego odbioru danej jednostki może leżeć charakter osoby dokonującej diagnozy, jej wcześniejsze doświadczenia z daną grupą bądź panujące powszechnie stereotypy.

Często dochodzi także do tak zwanej postawy prokuratorskiej – osoby etykietuje się w sposób negatywny, bez analizy i wyjaśnienia przyczyn danego zachowania. To uproszczona, niemal automatyczna forma kategoryzacji, na podstawie powierzchownej oceny, która może mieć charakter zarówno jawny, jak i ukryty.

Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, jak przykro nam jest, kiedy ktoś ocenia nas przez pryzmat jednej cechy lub opinii kogoś innego. Nie mamy nawet szans się wybronić i zmienić czyjeś zdanie na swój temat. Warto dać ludziom możliwość zaprezentowania się - dopiero następnie zabierzmy się za ocenianie. Nie wyciągajmy też pochopnych wniosków, nie stygmatyzujmy. Z kolei stereotypy odłóżmy na bok - nie warto im wierzyć i generalizować. Każdy człowiek jest inny i nie zasługuje na płytką ocenę.