Zamknij

Próby samobójcze podejmują nawet sześciolatki. Psycholog alarmuje

26.09.2022
Aktualizacja: 26.09.2022 12:25

W czasie pandemii liczba prób samobójczych i samobójstw wśród dzieci i młodzieży wzrosła nawet o 80 proc. Dlaczego tak wiele dzieci próbuje sobie odebrać życie?

Smutne dziecko
fot. Shutterstock

Coraz więcej młodych osób popełnia samobójstwa lub próbuje targnąć się na swoje życie. Wśród nich są nawet sześcioletnie dzieci. Jakie są najczęstsze powody prób samobójczych wśród młodych osób? Na to pytanie odpowiada dr Aleksandra Szulman-Wardal, psycholog, pracująca w Szpitalu Specjalistycznym w Kościerzynie.

Psychologowie alarmują, że w czasie pandemii liczba prób samobójczych wśród młodzieży i dzieci Polsce wzrosła o około 80 procent. Wśród nich są nawet sześcioletnie dzieci, które na przykład podbierają rodzicom tabletki. Dlaczego tak małe dzieci próbują popełnić samobójstwo? Zdaniem dr Aleksandry Szulman-Wardal problemy dzieci i młodzieży biorą się z trzech przestrzeni: rodzina, brak komunikacji i szkoła.

Rodzina

– Rodzina to miejsce, gdzie powinno być najbezpieczniej, ale niestety to także przestrzeń, w której zaczynają się pierwsze procesy patologizacyjne – wyjaśnia psycholog i dodaje: – Rodzice nie mają dla dziecka czasu, bo jest praca. Często nie jedna, a dwie. I nie jest to dla zbytku, ale żeby się po prostu utrzymać i zabezpieczyć podstawowe potrzeby. Ale przez brak czasu nie ma przestrzeni na rozmowę, na kontakt, na bycie ze sobą.

Brak komunikacji

– Ten brak komunikacji w rodzinie przenosi się też na brak komunikacji między rówieśnikami. Pogłębia to skok technologiczny – wyjaśnia dr Aleksandra Szulman-Wardal i dodaje: – Jak spojrzymy na szkoły i przerwy między lekcjami, to zobaczymy dzieci siedzące pod ścianą z telefonami w dłoni. Większość z nich ze sobą nie rozmawia. A jeśli już rozmawiają, to w świecie wirtualnym, na portalach. Nie potrafią mówić, komunikować się werbalnie. Nie potrafią również identyfikować emocji, a za tym idzie wewnętrzny crash.

Szkoła

– Psychologowie mówią, że mamy kształcić myślenie kreatywne, dywergencyjne. A nasza szkoła jest przeciwieństwem tego. Kształci myślenie konwergencyjne, odtwórcze. Nie ma możliwości pokazania niepowtarzalności każdego z tych młodych ludzi – tłumaczy psycholog i dodaje: – W szkołach jest presja, wyścig szczurów i "wszystko na czas". W szkołach musimy spełniać pewne standardy, bo jeśli ich nie spełnimy, to odpadamy.

Dzieciom, zwłaszcza bez wsparcia rodziców, bardzo trudno odnaleźć się w tym świecie. To może skutkować problemami emocjonalnymi i próbami samobójczymi. Jak można to zmienić?

Zdaniem pani psycholog, to bardzo trudne, wymagające pracy specjalistów wielu dziedzin, m.in. z resortu oświaty, resortu zdrowia, instytucji, które działają na rzecz dzieci, a nawet policji.

– Powinniśmy już od najmłodszych lat dziecka, czyli od przedszkola, włączyć godzinę zajęć z psychologiem. Nie mam tu na myśli pomocy psychologicznej, tylko psychoedukację, np. komunikację interpersonalną, poznanie siebie – wyjaśnia dr Aleksandra Szulman-Wardal i dodaje: – Tak, żeby każde dziecko umiało identyfikować swoje stany emocjonalne, żeby potrafiło mówić o swoich potrzebach.

Dr Aleksandra Szulman-Wardal jest kierownikiem pracowni psychologicznej z zespołem psychologów, logopedów, psychoterapeutów i terapeutów zajęciowych Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie. Koordynuje Ośrodki Środowiskowej Opieki Psychologiczno-Psychoterapeutycznej i Poziom Referencyjny w Kościerzynie i Dzierżążnie, jest także adiunktem w Zakładzie Psychologii Klinicznej i Zdrowia UG.

Źródło: PAP Piotr Mirowicz