Zamknij

Łódź. Dzieci molestowane w prywatnym przedszkolu. Głos psychologa

19.02.2021
Aktualizacja: 19.02.2021 14:06
Molestowanie w przedszkolu
fot. Shutterstock

W programie TVN „Uwaga” wyemitowano wstrząsający materiał, w którym rodzice relacjonują, co działo się w prywatnym przedszkolu pod Łodzią. Dzieci były krzywdzone przez 16-letniego syna właścicielki, najprawdopodobniej również jej męża i jego ojca. Każdy chce uchronić swoje dziecko przed taką krzywdą, dlaczego więc takie rzeczy ujawniane są po dłuższym czasie?

Dzieci molestowane w prywatnym przedszkolu

- Wabików było dużo… skrytka ze słodyczami, konsola. Wybierał dziecko i brał je na górę. Był jak lis w kurniku – mówią rodzice dzieci, które miały być krzywdzone w jednym z prywatnych punktów przedszkolnych. Relacje przedszkolaków są wstrząsające.

Punkt przedszkolny działa w małej miejscowości pod Łodzią, w jednym z prywatnych domów. - Na samym początku pani dyrektor była bardzo miła. Zawsze z uśmiechem na ustach, mówiła, że wszystko jest w porządku – wspomina jedna z matek. - Usłyszeliśmy, że jest tam bardzo dobra opieka, że są domowe warunki, że to rodzinne przedszkole. [Dyrektorka – red.] mówiła, że jej mąż jest fotografem. I jest tutaj dziadek, który opiekuje się dziećmi i jej najstarszy syn – dodaje jeden z ojców.

Po pewnym czasie rodzice zauważyli dziwne zachowania u swoich dzieci. – Syn nigdy nie umiał powiedzieć, co się dzieje w przedszkolu. Zawsze unikał tematu – mówi jedna z matek. - Nie chciał w ogóle chodzić do tego przedszkola bez karabinu, pistoletu, jakiejś takiej zabawki. Jak wszystko wyszło na jaw, pani psycholog powiedziała, skąd się to wzięło: syn chciał się przed nim bronić – dodaje ojciec dziecka.

Wyjaśnienie dziwnych zachowań okazało się dla rodziców szokujące. Sześcioletni chłopiec powiedział w domu, że nastoletni syn właścicielki przedszkola masturbował się w jego obecności.

- Synek zapytał w pewnym momencie: „Tato, ale nie będziesz krzyczał?”. Mówię: „Ale czemu mam krzyczeć? – No, bo to chodzi o przedszkole”. Zapytałem, co się stało. „- … mnie rozbierał”. Nastoletni syn pani dyrektor. Zabierał go do sypialni… I syn wszystko zaczął nam opowiadać.

- Zabierał go do swojego pokoju. Powiedział, że kazał mu się całować. Wtykał mu język w usta – dodaje matka dziecka.

Nastoletni syn dyrektorki placówki miał się obnażyć i kazać dotykać jego miejsc intymnych. - To był taki szok, jakby ktoś uderzył mnie młotem w głowę – przyznaje ojciec sześciolatka.

Detektyw, badający sprawę na zlecenie rodziców skrzywdzonych dzieci, wskazuje, że osoby z najbliższej rodziny dyrektorki często przebywały w przedszkolu jako osoby nieuprawnione. Dodatkowo w środku budynku funkcjonowało przejście pomiędzy częścią przedszkolną a częścią prywatną.

- Poza dyrektorką przedszkola mamy tam jej męża. Dwójka dzieci, jedna dorosła córka, do tego sprawca i dwójka małoletnich dzieci. Jest jeszcze jedna osoba, to ojciec ojczyma syna pani dyrektor, rodzice pokrzywdzonych nazywają go „dziadkiem”. (…) Wewnętrznym przejściem między punktem przedszkolnym a posesją prywatną dzieci miały być zabierane na górę do pokoju 16-latka, który jest synem pani dyrektor – wskazuje Dariusz Korganowski z biura detektywistycznego Top Detektyw.

Do matki pięcioletniego chłopca, który już od ponad roku nie chodził do tego przedszkola, przyszło wezwanie na przesłuchanie.

- Zadzwoniłam na komendę, bo nie wiedziałam dokładnie, o co chodzi. Tam pani, która odebrała telefon, powiedziała, że wyszła taka sytuacja, tj. molestowanie przez nastoletniego syna pani dyrektor dzieci w tym przedszkolu. Pomyślałam: „Boże, oby to nie była prawda” – opowiada jedna z matek.

Wypowiedź eksperta

Ta sprawa jest wstrząsająca

Materiał mną wstrząsnął z kilku powodów. Mamy tu do czynienia z podwójnym dramatem. Z jednej strony biedne, niewinne dzieci z delikatną psychiką i ich rodzice, z drugiej 16-letni chłopak dopuszcza się przestępstwa wobec podopiecznych. Najprawdopodobniej sam mógł doświadczać przemocy seksualnej, będąc dzieckiem ze strony np. ojca, dziadka. Cała historia jest druzgocąca, ale rodzi też wiele pytań, np. jak funkcjonują prywatne przedszkola, czy ktoś kontroluje warunki, dlaczego w placówce nie było na stałe psychologa. Proszę zauważyć, jak łatwo uciszyć czujność rodzica – wystarczył uśmiech właścicielki i zapewnienie, że wszystko jest w porządku. Pragnę tu uczulić, jeśli widzimy, że nasze dziecko się wycofuje z kontaktu, chodzi przygnębione, smutne, albo przeciwnie – jest nadpobudliwe, to jest to powód do niepokoju. Każda zmiana w zachowaniu dziecka powinna zastanowić dorosłego. Najmłodsi zazwyczaj bardzo wstydzą się tego, że doszło do sytuacji, w której oglądali pornografię, dotykali narządów płciowych. Bardzo trudno powiedzieć im o tym rodzicom, dlatego należy zapewnić wsparcie, delikatność, uświadomić, że to „nie dziecka wina”. Jeśli dziecko będzie miało dobrą relację z rodzicem, możliwość porozmawiania na każdy temat, bez nacisku, taka sprawa wyjdzie. Problemy dzieci biorą się albo z domu, albo z przedszkola czy szkoły. W tych środowiskach po prostu przebywają najczęściej. Natomiast trudno jest się pogodzić z faktem, że to przedszkole jest wciąż otwarte.

Źródło: uwaga.tvn.pl