Przemoc domowa w czasie epidemii: „Od 11 lat nie mieliśmy tylu interwencji”

08.04.2020
Aktualizacja: 05.11.2020 23:52
Przemoc domowa w czasie epidemii: „Od 11 lat nie mieliśmy tylu interwencji”
fot. ---

Izolacja, strach i brak poczucia kontroli, pogorszenie sytuacji materialnej, izolacja i przebywanie wszystkich domowników na jednej powierzchni przez 24 h na dobę to ekstremalna sytuacja. To też prawdziwy test dla naszych relacji i moment, gdy przemoc rozwija się w gwałtownym tempie. Oliwia Pogodzińska, psycholożka z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, opowiada, co dzieje się w czterech ścianach w czasie epidemii koronawirusa.

Wiktoria Dróżka: Pojawia się wiele alarmujących informacji o tym, że epidemia koronawirusa powoduje znaczący wzrost ofiar przemocy domowej. Czy zgodzi się z tym pani?

Oliwia Pogodzińska z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę: Biorąc pod uwagę częstotliwość, z jaką w rozmowach  pojawia się temat przemocy, szczególnie temat przemocy psychicznej, ale też długotrwałych kłótni z rodzicami, to można przypuszczać, że rzeczywiście problem przemocy się nasilił. Trudno też się temu dziwić, biorąc pod uwagę, że przebywamy cały czas ze sobą w tej samej przestrzeni. To dla nas bardzo stresujący czas, zarówno dla dorosłych, jak i dzieci - i przechodzimy go w różny sposób. Słyszymy od dzieci, że napięcie, które narasta we wszystkich, oddziałuje na relacje rodzinne i też na sposób reagowania dorosłych. Niestety ten sposób reagowania jest coraz częściej przemocowy.

Czy jest tak źle w polskich domach, że dziecko musi zadzwonić do fundacji i w pewnym sensie „poskarżyć się” na rodzica? Czy w tych przypadkach nie jest możliwa rozmowa z rodzicem o tym, co się dzieje w ich relacji?

Kiedy rodzic jest osobą, która stosuje przemoc, zachowuje się w krzywdzący sposób, to młody człowiek nie ma możliwości, żeby pokazać rodzicowi swoją perspektywę i powiedzieć o swoich potrzebach. Niestety, problem przemocy wiąże się z tym, że perspektywa sprawcy jest mocno zawężona. Osoba ta nie ma dostępu do swoich zachowań w obiektywny sposób. Często nie zdaje sobie sprawy z tego, że to, co robi, jest krzywdzące dla osób w otoczeniu. Takie próby samodzielnego poradzenia sobie z przemocą przez osoby młode zwykle kończą się brakiem efektów, a co za tym idzie dużą frustracją i bezradnością. Czasem też nasileniem przemocy. Bardzo się cieszymy, gdy młodzi ludzie mają w sobie gotowość, by o tym mówić. My tego nie postrzegamy jako skarżenia się na rodzica. Traktujemy to jako szukanie bezpiecznego sposobu poradzenia sobie z tą sytuacją. My - jako osoby dorosłe, specjaliści - możemy pomóc w wypracowaniu kroków, które pomogą ochronić się przed doświadczaną przemocą. Pomagamy np. w poszukaniu osoby w otoczeniu, która jest w oczach dziecka kimś zaufanym, z kim może porozmawiać, kto może zareagować i pokazać rodzicowi, że tak nie powinno być. To też nie jest tak, że każdy, kto stosuje przemoc, robi to z premedytacją i chęcią skrzywdzenia drugiej osoby. Czasami dzieje się to z braku umiejętności wychowawczych lub (i) braku umiejętności radzenia sobie z własnymi emocjami. To staje się dużym zagrożeniem. My podkreślamy dzieciom, że one nie mają takich możliwości, jakie mają dorośli, którzy stając przed rodzicem i rozmawiając z nim, mają w jego oczach trochę większy autorytet i możliwości, np. pokazania tej perspektywy.

Co radzicie dzieciom, gdy w ich domu dzieje się coś złego?

Zwykle szukamy takiej osoby w otoczeniu, która będzie mogła zareagować. Teraz jest to utrudnione, bo dzieci nie chodzą do szkoły i nie mają możliwości wyjść z domu i w bezpiecznych warunkach porozmawiać z kimś dorosłym. Teraz gdy rodzic siedzi za ścianą i przysłuchuje się tym rozmową, jest to o wiele trudniejsze. Natomiast wiem, że psychologowie szkolni, pedagodzy, wychowawcy dalej działają i reagują. Na szczęście zwykle udaje się nam w takich sytuacjach wypracować sposób kontaktu z takim zaufanym dorosłym. Czasami szukamy momentu, kiedy rodzic będzie czymś zajęty i wtedy w drugim pokoju może porozmawiać np. z pedagogiem szkolnym o tej sytuacji. W skrajnych sytuacjach, gdy dziecko wyczerpało wszystkie dostępne możliwości i wyraża zgodę na podjęcie działań, my sami kontaktujemy się ze szkołą i przedstawiamy sytuację, prosząc o podjęcie działań. Staramy się jednak, żeby w najmłodszych budować poczucie sprawczości, bo to dodaje siły i pomaga mierzyć się z bezradnością, jaką wywołuje doświadczenie przemocy.

Powiedziała pani, że w tym okresie izolacji, dochodzi do częstych kłótni. Czego najczęściej dotyczą?

Nie jestem w stanie wskazać, co jest najczęstszym powodem, natomiast od dzieci dowiadujemy się, że kłótnie są o codzienne życie w domu, np. nieposprzątany pokój, nieodrobione lekcje, wynikają też z różnych potrzeb domowników. Rodzą się też różne napięcia między domownikami, bo nie ukrywajmy, znaleźliśmy się wszyscy w bardzo trudnej sytuacji. Jesteśmy ze sobą non stop, a nie jesteśmy przyzwyczajeni, żeby być ze sobą tak długo. Nie we wszystkich domach dzieci mają własne pokoje, a nawet jeśli mają, to znalezienie własnej przestrzeni, odetchnięcie od siebie jest trudne, gdy nie można choćby wyjść na spacer. Do tego osoby poniżej 18 r.ż. nie mają możliwości opuszczenia domu bez rodzica. Jest to bardzo trudne, zarówno dla rodziców, jak i dla dzieci. I efekt jest taki, że konflikty nasilają się też w tych dobrych relacjach, w których rodzic troszczy się o dziecko i jest otwarty na jego potrzeby. Czasem po prostu przy silnym napięciu, jakie wywołuje w nas ta sytuacja, przy niepewności i natłoku informacji, które do nas docierają, to wszystko nas przytłacza. Mając do tego ograniczone możliwości zatroszczenia się o siebie, stajemy przed dużym wyzwaniem, żeby być w stanie się porozumieć.

Czy dziś Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, wie już, o ile więcej jest takich zgłoszeń? Jaka jest to skala w porównaniu do ubiegłych miesięcy?

Marzec był miesiącem rekordowym. W tym czasie rozpoczęliśmy też działanie 24 h/dobę. Co oznacza, że od 1 marca odbieramy telefon non stop. Obserwujemy wyraźny wzrost w nadsyłanych wiadomościach. W ubiegłym miesiącu odebraliśmy 1145 wiadomości. Podjęliśmy 76 interwencji w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia dziecka. To było coś, co nigdy nie wydarzyło się na taką skalę. Od 11 lat prowadzenia telefonu nie mieliśmy tylu wiadomości i interwencji. Tych wiadomości jest aż tyle, bo dzieci często nie mają dobrych warunków, żeby zadzwonić. Wolą z nami pisać, bo to jest łatwiejsze i dla nich bezpieczniejsze.

Przemoc to też krzyk. Kiedy można powiedzieć, że krzyk jest już przemocą?

Kiedy rozładowujemy swoją frustrację, złość, emocje na drugiej osobie. Oczywiście, każdemu z nas może zdarzyć się podnieść głos w momencie, gdy jesteśmy poddenerwowani, w napięciu. Natomiast, gdy wykrzykujemy bolesne słowa nie zatrzymujemy się, nawet gdy widzimy, że to wpływa na drugą osobę negatywnie, wywołuje w niej poczucie strachu, smutek, zaniepokojenie, dyskomfort, to staje się to krzywdzące.

Co może pomóc w sytuacji, gdy dochodzi do krzyku? Słowo „przepraszam” czy to jest już za mało?

Myślę, że słowo „przepraszam” jest bardzo ważne i my - dorośli - mamy taką trudność w przepraszaniu dzieci, młodych osób. Natomiast szczere przyznanie się do winy, przyznanie, że to zraniło -  ale nie tłumaczenie się - może bardzo pomóc. Mamy tendencję do mówienia: „Nakrzyczałem na ciebie, bo ty…”. Ważne jest, żeby spojrzeć w głąb siebie i zobaczyć, co ja w tej sytuacji zrobiłem, czy była to jedyna możliwa droga zareagowania. Cenne jest, gdy jesteśmy w stanie przyznać, że nie powinniśmy tak postąpić, postanawiamy zmianę zachowania, wprowadzamy te zmiany. Jest to sygnał dla drugiej osoby, że nie chcemy jej krzywdzić. Choć mamy momenty słabości, nie mamy intencji, aby ranić.

Czy różnego typu sytuacje przemocowe, które zgłaszają do fundacji dzieci, zdarzają się tylko w domach patologicznych, czy może niekończenie i jest to też problem z pozoru dobrych domów?

Wydaje mi się, że nie ma rodzin, w których to nie występuje. Tak naprawdę w każdym domu może dochodzić do takich sytuacji. To nie status społeczny ani sytuacja materialna świadczą o tym, że w domu dochodzi do przemocy czy też nie. Musimy pamiętać, że do przemocy może dochodzić w każdym domu, również profesorów, lekarzy, tak samo jak wśród robotników czy osób bezrobotnych.

Skłonność do przemocy przechodzi z pokolenie na pokolenie. Rodzice, którzy nie znają języka miłości, w dzieciństwie też doświadczali najczęściej przemocy. Kto im mam pomóc i w jaki sposób?

Niestety, kiedy sami nie dostaniemy takiej miłości i troski w dzieciństwie, to może nieco utrudniać nam nawiązywanie bezpiecznych i zdrowych relacji ze swoimi dziećmi. Ważne jest, aby mieć świadomość swoich słabości. Każdy z nas ma jakieś niedoskonałości, które wynikają z naszego wychowania, doświadczeń, aktualnie przeżywanych trudności. W momencie, gdy mamy skłonność do reagowania agresją w stosunku do innych, warto, abyśmy zastanowili się, co to mówi o naszych potrzebach i co możemy zrobić, aby o siebie zadbać, żeby nie krzywdzić innych. Mamy prawo sięgnąć po pomoc dla siebie i od tego warto zacząć. Z pomocą przychodzą też ośrodki  pomocy społecznej, które organizują warsztaty umiejętności wychowawczo-rodzicielskich, nasza fundacja organizuje różne warsztaty dla rodziców dzieci na różnych etapach rozwoju. Można też korzystać z pomocy poradni pedagogiczno-psychologicznej, która współpracuje ze szkołą i ma możliwość, objęcia opieką, nie tylko dziecka, ale też rodzica pod kątem umiejętności wychowawczych. Tych możliwości jest dużo.

W sytuacji, gdy słyszymy, że np. sąsiad dość często krzyczy na swoje dziecko, kiedy powinniśmy zareagować?

Kiedy słyszymy, że jest to przedłużający się, powtarzający krzyk. Gdy słyszymy, że dzieci płaczą i dochodzą do nas różne inne niepokojące odgłosy. Zawsze kiedy coś nas niepokoi mamy prawo zareagować. Zdaje sobie sprawę, że to też może nie być łatwe iść do sąsiada i powiedzieć, że to nas niepokoi, że on krzyczy. Mamy różną gotowość, żeby podejmować tego typu działania. Kiedy nas to martwi i mamy przeczucie, że dzieje się coś złego, możemy złożyć anonimowy wniosek do sadu o wgląd w sytuację dziecka. Można wysłać go pocztą. To jest pierwszy krok, żeby ktoś sprawdził, czy jest tam wszystko w porządku. Wiele osób obawia się, że taki krok może zniszczyć rodzinę, więc należy podkreślić, że to ma na celu zbadanie, jak rodzina funkcjonuje. Jeżeli okaże się, że coś jest nie tak, to zarówno dziecku jak i rodzicom może zostać udzielona odpowiednia pomoc. Poza tym można też skontaktować się z Ośrodkiem Pomocy Społecznej lub zadzwonić na policję.

UNICEF podał, że w tak trudnym momencie rekomenduje instytucjom przygotowanie nowych zaleceń, które mogłyby pomóc przeciwdziałać przemocy domowej. Czy Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, podjęła jakieś nowe działania, w związku z epidemią?

My cały czas pracujemy nad dostosowaniem się do nowej sytuacji. Sprawdzamy, co jest potrzebne i co jest możliwe w obecnych okolicznościach . W Telefonie Zaufania w dalszym ciągu kontaktujemy się z otoczeniem dziecka, szkołą. Natomiast w sytuacji bezpośredniego zagrożenia kontaktujemy się z policją i służbami medycznymi.