Jak rozmawiać z umierającym na raka? Psychoonkolog podpowiada, jak pomóc

06.02.2020
Aktualizacja: 06.02.2020 17:25
Psychoonkolog: na czym polega jego praca?
fot. Shutterstock

Kiedy choruje osoba bliska, choruje cały system rodzinny. Choroba narzuca swoje prawa i zmusza do zmian, na które czasami nie jesteśmy gotowi. Po usłyszeniu bardzo ciężkiej do udźwignięcia diagnozy nowotworowej jedni uciekają od problemu, inni potrafią się z nim zmierzyć. Jak w takich momentach wygląda praca psychoonkologa?  Co powiedzieć, gdy ktoś jest chory na raka? Opowiada Adrianna Sobol, psychoonkolog ze Szpitala Onkologicznego Magodent. 

Wiktoria Dróżka:  Na czym polega praca psychoonologa?

Adrianna Sobol: Psychoonkolog ma kilka zadań. Po pierwsze, towarzyszy pacjentowi od momentu podejrzenia choroby nowotworowej do każdego kolejnego etapu diagnostyki i leczenia. Skupia się na psychoedukacji pacjenta onkologicznego i koncentruje na możliwych reakcjach emocjonalnych, które mogą towarzyszyć chorobie. Udziela wsparcia pacjentowi, ale także jego bliskim. Psychoonkolog jest także ważnym łącznikiem pomiędzy personelem medycznym a pacjentem. To ważna funkcja, dzięki której dwie strony uczestniczące w procesie terapeutycznym mogą się wzajemnie lepiej zrozumieć. Często pacjenci pod wpływem silnych emocji, które towarzyszą im w gabinecie, czują się rozkojarzeni i zagubieni, nie są w stanie skupić się na przekazywanych informacjach. Podczas swoich konsultacji często wyjaśniam to, co umknęło im w rozmowie z lekarzem lub jest dla nich niezrozumiałe.

Wiktoria Dróżka:  Jak wygląda psychologiczna pomoc, terapia dla osób z chorobą nowotworową?

Adrianna Sobol: Choroba nowotworowa ma wiele wymiarów. Niezwykle trudny, ale jednocześnie niezmiernie ważny jest moment potwierdzenia diagnozy i następujący po nim etap przeżycia żałoby po sobie zdrowym, zaakceptowanie choroby. Na tym etapie może pojawić się zarówno złość, jak i stan depresyjny. Wielu pacjentów przeraża już sama wizja bycia pacjentem onkologicznym. Pacjenci nie potrafią poradzić sobie z narastającym strachem i szukają pomocy. Zadaniem psychoonkologa jest pomóc pacjentowi w nazwaniu i uporządkowaniu emocji tak, by jakość rozpoczynającego się leczenia była możliwie najlepsza. Choroby nowotworowe są specyficzne, obciążone szeregiem negatywnych konotacji. Mimo fascynującego postępu medycyny i faktu, że raka można dziś w wielu przypadkach skutecznie leczyć, to stereotypy są wciąż obecne w świadomości społecznej. To powoduje duże obciążenie psychiczne – zarówno dla chorego, jak i jego otoczenia. Szacuje się, że nawet 20–30 proc. pacjentów onkologicznych wymaga intensywnej interwencji psychologicznej.

Wiktoria Dróżka:   Czy pacjenci mają opory, żeby przychodzić po pomoc do  psychoonkologia po diagnozie?

Adrianna Sobol: Niektórzy pacjenci już na etapie podejrzenia choroby nowotworowej, w procesie diagnostyki szukają profesjonalnego wsparcia psychoonkologicznego, inni nie czują takiej potrzeby, często nie zdają sobie sprawy, że z takiej pomocy mogą skorzystać, jeszcze inni obawiają się, że skorzystanie z konsultacji psychoonkologicznej będzie świadczyło o ich słabości a przecież w chorobie trzeba wykazać się siłą, co na starcie tej drogi jest błędnym przekonaniem. Chciałabym podkreślić, że wsparcie psychoonkologiczne jest kierowane również dla osób towarzyszących w chorobie. To kolejna grupa, która często ma opory korzystania z takiej formy pomocy. Często uważają, że nie wypada, że również mają być silni. I tak zaczyna się spirala zakładania „masek” i wzajemnego oszukiwania się – jakimi to jesteśmy siłaczami. A znacznie prościej i zdrowiej byłoby być po prostu autentycznym.

Wiktoria Dróżka: Jak sobie pani z tym radzi? Co robi? Jak przełamuje bariery pacjenta?

Adrianna Sobol: Nigdy nikogo nie zmuszam do konsultacji. Jeśli ktoś ma bariery, obawy podczas konsultacji to na początku zawsze skupiam się na psychoedukacji z zakresu leczenia onkologicznego. Za tym kryje się czysta merytoryka, doświadczenie pracy na oddziale i praktyczne wskazówki. To przeważnie daje pacjentowi narzędzie do lepszego przechodzenia przez chorobę. Pacjent dobrze poinformowany, to pacjent lepiej leczący się. Później jak pacjent oswoi się w kontakcie z psychoonkologiem przechodzimy stopniowo do emocji.

Wiktoria Dróżka: Z jakimi emocjami spotykasz się w gabinecie? 

Adrianna Sobol: To jest cała gama emocji, która jest bardzo zmienna. Zmienia się szybko, w zależności na jakim etapie leczenia jest pacjent. Od złości, smutku, żalu, po spokój, wyrozumiałość a nawet radość. Każdy pacjent jest inny i nigdy nie da się tego uogólnić.

Wiktoria Dróżka:  Z czym zgłaszają się bliscy chorego?

Adrianna Sobol: Bliscy chorego zgłaszają się do psychologa, bo chcą otrzymać wskazówki jak być dobrym wsparciem. I tu już należy się zastanowić co to tak naprawdę oznacza? Niektórzy oczekują formułki, kilka słów, które pocieszą każdego. Niestety coś takiego nie istnieje. Bliscy potrzebują zrozumieć emocje pacjenta, ale także zająć się swoimi. Swoim strachem, lękiem, zagubieniem i obawą o przyszłość. Choroba nie tylko pacjenta wyrywa z bezpiecznego miejsca i rzuca na głęboką wodę. Dotyczy to również bliskich. Rodzina musi odnaleźć się w nowej sytuacji, wziąć na siebie nowe obowiązki, zmienić dotychczasowe życie. Ale najtrudniejsze jest zmaganie ze swoją bezradnością. Dlatego bardzo się cieszę, że akcja„ List do opiekuna” w ramach kampanii „Żywienie medyczne – Twoje posiłki w walce z chorobą” zwróciła uwagę na rolę opiekuna, doceniając go i zwracając uwagę na jego potrzeby i emocje.

Wiktoria Dróżka: Czego głównie potrzebuje chory na raka? Jakiego wsparcia?

Adrianna Sobol: Chory potrzebuje przede wszystkim normalności, autentyczności w relacjach i autonomii. Te wszystkie aspekty składają się na godność chorowania. Od tego bym wyszła. Do tego dochodzą oczywiście takie aspekty, jak rzetelna wiedza na temat swojej choroby, dobry partnerski kontakt ze swoim lekarzem i holistyczne wsparcie. To bardzo ważne, ponieważ terapia onkologiczna jest całością – składają się na nią zarówno główna terapia, ale także właśnie wsparcie psychologiczne czy na przykład żywieniowe. Te aspekty są nierozerwalne. Chociażby w ten sposób, że wielu pacjentów ma opory przed wdrożeniem żywienia dojelitowego, jeśli mają problem z przyjmowaniem pokarmów drogą doustną i nie są w stanie pokryć zapotrzebowania żywieniowego w ramach tradycyjnych posiłków. To metoda podawania pożywienia poprzez różne specjalne zgłębniki bezpośrednio do żołądka lub jelita pacjenta. Uzupełnia to zapotrzebowanie na energię i wszystkie składniki odżywcze, przede wszystkim białko, którego w chorobie nowotworowej potrzeba więcej niż w stanie zdrowia. Dobrze odżywiony organizm ma szansę lepiej przejść przez proces terapii. Tymczasem pacjentów – a także ich bliskich – przed rozpoczęciem żywienia dojelitowego przez zgłębnik często wstrzymuje strach, wstyd i obawy. Bariera jest w głowie. I właśnie z psychoonkologiem może łatwiej ją pokonać.

Wiktoria Dróżka: Jak wzmocnić psychikę w procesie zdrowienia?

Adrianna Sobol: Nie uciekać od problemów, tylko się z nimi zmierzyć. Nazywać swoje lęki, strachy, bo gdy się je wypowie na głos, nagle okazuje się, że są mniej straszne. Korzystać ze wsparcia psychologicznego. I wyrobić w sobie dwie najważniejsze składowe zdrowia: zdrowy egoizm i umiejętność odpoczynku.

Wiktoria Dróżka: Czego nie mówić, o czym nie rozmawiać z osobą chorą na raka?

Adrianna Sobol: Przede wszystkim mówić i jeszcze raz mówić. Nie uciekać od trudnych rozmów. Jeśli nie wiemy co powiedzieć, jak zareagować to po prostu szczerze o tym powiedzieć. Czasem też nie trzeba mówić nic. Wystarczy usiąść obok siebie i złapać drugą osobę za rękę czy otrzeć łzy. Bliskość jest najważniejsza. I radziłabym unikać sformułowań typu „wszystko będzie dobrze”, „musisz pozytywnie myśleć”, „kto, jak nie ty, sobie z tym wszystkim poradzi”. Wiem, że za tymi zdaniami kryją się dobre intencje, ale u pacjentów budzą złość i frustrację.