Mama chorego dziecka zabrała głos w sprawie aborcji. Czy żałuje?

27.10.2020
Aktualizacja: 27.10.2020 10:30
Aborcja: matka chorego dziecka zabiera głos w sprawie aborcji.
fot. Shutterstock

Zaostrzenie  przepisów antyaborcyjnych przez Trybunał Konstytucyjny wywołało lawinę protestów w całym kraju. Wiele Polek czuje zniewolenie w kwestii kluczowej – życia. Czują się przymuszane do, najprawdopodobniej, najtrudniejszej decyzji w ich życiu – urodzenia chorego dziecka. To moment, gdy głosy matek, które podjęły decyzję o urodzeniu, powinny być najbardziej widoczne.

  • Od piątku w całej Polsce trwają protesty związane z czwartkowym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów o dopuszczalności aborcji.
  • Do protestów i publicznych dyskusji włączają się kobiety, które wychowują niepełnosprawne dzieci.
  • Trwa czarny protest. W sieci zaczęły wypowiadać się mamy, które wychowują chore dziecko. Opowiadają, jakie są skutki podjęcia decyzji o urodzeniu nieuleczalnie chorego dziecka. 

Matka 5-letniego dziecka z niepełnosprawnością dała sobie prawo do zabrania głosu w tej sprawie. Poznajcie Agnieszkę Jóźwicką, która od 5 lat wychowuje swojego chorego synka. Nie mówi, że żałuje, ale nie przekonuje też, że jest łatwo. Wyznaje, jak jest naprawdę.

Zaczęła wpis od słów: „Dlaczego pozwalam sobie napisać, co sądzę o wyroku TK? Bo jestem matką. I to matką niepełnosprawnego dziecka. Osobą, która z tego powodu zmieniła swoje życie pięć lat temu o 180 stopni. Człowiekiem, który od 12 tygodnia ciąży leżał na Oddziale Terapii Wad Płodu. Kobietą, która przez kilka miesięcy czuwała przy swoim dziecku na OIOM Terapii Wad Wrodzonych Noworodków i Niemowląt. Opiekunką swojego niepełnosprawnego Syna przez 24 godziny na dobę. Tym samym jestem jego lekarką, pielęgniarką, nauczycielką i rehabilitantką”.

Jest dla swojego dziecka wszystkim – opiekunką, pielęgniarką, psychologiem, lekarką. A kto pamięta o niej, o tym, czego potrzebuje, by czuć się na siłach, wychować swoje ciężko chore dziecko.

Wpis kobiety jest przede wszystkim szczery i odpowiada na niełatwe pytanie: czy żałuje się decyzji o urodzeniu dziecka; co pomaga, a co nie; jak wygląda życie rodzinne z chorym dzieckiem i co oraz kto jest dla niej wsparciem? Wsparcia nie ma przede wszystkim e strony państwa – żadnego . Nie ma pomocy finansowej, zdrowotnej, psychicznej, a utrzymanie takiego dziecka przy życiu – o które przecież tak walczymy – to koszta rzędu miliona złotych. „Kolejna sprawa to koszty, jakie ponosi rodzic niepełnosprawnego dziecka. U nas w pięć lat „stuknęło” ponad pół miliona złotych. Nie na markowe ciuchy, wytworne jedzenie i eko zabawki z drewna za 1000 zł. Na leki, lekarzy, badania, rehabilitację i sprzęty rehabilitacyjne. I nikt z rządu nam tej kasy nie dał. To nasze ciężko zarobione pieniądze, oszczędności całej rodziny i wsparcie darczyńców. Wsparcie, o które muszę prosić codziennie, chować dumę w kieszeń i żebrać. Tak, żebrać. Wiecie, jakie to jest uwłaczające?”.

Mama 5-letniego chłopca kieruje ważny apel do rządzących o wsparcie – tak bardzo potrzebne każdego dnia. „Więc może najpierw Rządzący niech zrobią WSZYSTKO, by pomóc tym, którzy JUŻ na tym świecie są i codziennie zmagają się z chorobą. Potem niech się wezmą za tych, co na ten świat mają przyjść i zapewnią im i ich rodzinom maksymalne możliwe wsparcie. A potem niech rozpatrują co rodzicom wolno, a czego nie. A jeśli mają wątpliwość, niech się przejdą na oddział Terapii Wad Płodu i Terapii Wad Noworodków i Niemowląt. I powiedzą w twarz przyszłym matkom, jaką OBECNIE mają dla nich ofertę pomocy. I materialnej i psychologicznej”.

O głos w sprawie zaostrzenia antyaborcyjnych przepisów została poproszona również siostra Małgorzata Chmielewska, która wychowuje adoptowanego niepełnosprawnego syna. W rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym” powiedziała: „Walkę o życie trzeba zacząć od wsparcia tych, którzy ciężar takiego trudnego życia mają nieść. Wtedy wybór życia będzie łatwiejszy."