Chemia miłości: co się dzieje z organizmem zakochanych?

14.02.2017 13:59

Wystarczą zaledwie 4 sekundy, by impulsy elektryczne w naszych mózgach doprowadziły do wytworzenia się fenyloetyloaminy odpowiadającej za to, że na widok kogoś, kto się nam podoba, nasze serce zaczyna szybciej bić i czujemy "motylki w brzuchu". Pod względem chemicznym substancja ta jest podobna do... amfetaminy, dlatego szybko uzależniamy się od obecności obiektu naszych westchnień. 

Chemia miłości: co się dzieje z organizmem zakochanych? fot. Chemia miłości: co się dzieje z organizmem zakochanych? fot. YouTube.com/WebMD

Odnosisz czasami wrażenie, że pomiędzy zakochanymi dosłownie "iskrzy"? Masz rację! Jony sodu oraz potasu pobudzone do aktywności za sprawą wrażenia osiągniętego pod wpływem uroku, jakiemu ulegamy za sprawą drugiej osoby, pędzą do mózgu szybciej niż Pendolino - około 400 km/h.

Jeśli tylko nasz potencjalny partner w mgnieniu oka przejdzie pierwszą selekcję i po porównaniu z wyidealizowanym wzorcem naszej drugiej połówki w naszej podświadomości dalej będziemy chcieli wejść w bliższą relację, niemal od razu możemy się zakochać. Co się wtedy dzieje z naszym ciałem?

Hormony miłości

2-Fenyloetyloamina (PEA) produkowana w części międzymózgowia zwanej hipotalamusem, odpowiada za to, że na widok ukochanej lub ukochanego możemy niemal stracić dech, ponieważ substancja ta powoduje problemy z oddychaniem oraz wzmaga tempo bicia naszego serca. Przez to nasze policzki stają się nieco zaróżowione, zaczynamy się pocić, lekko drżą nam ręce a źrenice stają się nieco powiększone.

Co ciekawe całkiem spore ilości fenyloetyloaminy można znaleźć w czekoladzie (a nawet w żółtym serze), choć niestety nasz organizm bardzo szybko rozkłada ten związek. Nie możemy więc liczyć na to, że słodkie przekąski trwale poprawią nam nastrój.

W dalszej kolejności u zakochanych dochodzi do wzrostu poziomu dopaminy - zwanej "molekułą szczęścia" i noradrenaliny, która działa jak adrenalina. Pod ich wpływem zaczynamy patrzeć na świat przez różowe okulary. Nie docierają do nas żadne krytyczne informacje dotyczące tego, kto wpadł nam w oko. Podnosi się na ciśnienie krwi i stajemy się bardziej odporni na ból. To właśnie wtedy zdaje się nam, że możemy "przenosić góry".

Niestety takie uczucia towarzyszą nam tylko w obecności partnera. Kiedy tylko go zabraknie - dochodzi do spadku poziomu serotoniny i wpadamy w ponury nastrój. Trudniej się nam wtedy skoncentrować i zachowujemy się niemal jak nałogowcy cierpiący na tzw. syndrom odstawienia.

Dopóki nasz organizm znajduje się pod wpływem "narkotyków miłości" trudna nam przejść do kolejnego etapu związku, który wymaga wypracowania wspólnych zwyczajów, tradycji i zachowań, pomocnych w budowaniu silnej więzi w przyszłości.

Jak długo możemy się czuć zakochani?

Zrzut ekranu 2017-02-14 o 13.48.34
fot. geralt, pixaby.com, CC0 Public Domain

Ile czasu możemy być na "miłosnym haju"? Według naukowców stan zauroczenia może trwać od 2 do nawet 5 lat, na co ma wpływ wiele różnych czynników. W dalszej perspektywie sama "miłosna chemia" nie wystarczy, by utrzymać trwałą relację pomiędzy partnerami.

U dojrzałych par dochodzi do uaktywnienia się tzw. hormonów peptydowych, które są niezbędne do tego, by poczuć się stabilnie i bezpiecznie w obecności naszego wybranka lub wybranki. Przywiązanie do drugiej osoby możemy poczuć za sprawą wazopresyny i oksytocyny, których działanie jest długotrwałe i może trwać nawet wiele lat.

Takie "miłosne narkotyki" mogą zapewnić nam szczęście do późnej starości, kiedy przywiązanie i trwała przyjaźń mają dużo większe znaczenie niż młodzieńcze wybuchy namiętności, które rozpalają nasze pożądanie na początkowym etapie zakochania.

Zagłosuj

Ile razy w życiu byłaś/byłeś zakochana/zakochany?

serce
fot. East News
_______

zdrowie.radiozet.pl/π

Oceń