Zakaz aborcji w trosce o niepełnosprawnych i dzieci z zespołem Downa?

20.03.2018 21:24

Wraz z początkiem wiosny szykują się w Polsce masowe protesty. 21 marca na ulice wyjdą studenci, a dwa dni później szykuje się kolejny Czarny Piątek i strajk kobiet w całym kraju. Wszystko przez projekt zaostrzający prawo aborcyjne, zakazujący przerywania ciąży m.in. w przypadku upośledzenia płodu. Jego zwolennicy twierdzą, że nowe przepisy mają chronić nieuleczalnie chorych. Przeciwnicy argumentują zaś, że to łamanie praw człowieka.

Aborcja, zakaz aborcji, Projekt "Zatrzymaj aborcję", Projekt "Ratujmy Kobiety" fot. Shutterstock

— Abp Gądecki dziękuje za pozytywną rekomendację projektu "Zatrzymaj aborcję" — taką informację przekazała Polska Agencja Prasowa po tym, jak Sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka przyjęła propozycję zaostrzenia jednych z najbardziej restrykcyjnych przepisów w Europie przepisów dotyczących możliwości przerywania ciąży.

Przeczytaj: Projekt "Zatrzymaj aborcję" przegłosowany. Komentarze po debacie

W drugiej dekadzie XXI wieku, w środku Europy, w kraju liczącym prawie 38 milionów obywateli (z czego połowę stanowią kobiety), jedna z największych agencji informacyjnych podaje wiadomość o tym, że wysoki rangą przedstawiciel kościoła rzymskokatolickiego wyraża zadowolenie z planów odebrania Polkom prawa do przerywania ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu. Nie tyczy się to tylko wiernych katoliczek, które nie podzielając tego zdania mogłyby liczyć co najwyżej na ekskomunikę czy brak rozgrzeszenia podczas spowiedzi. Prawo w tej kwestii dotyczy przecież wszystkie obywatelki. Wierzące i niewierzące. Chrześcijanki, buddystki, ateistki czy feministki. To, jakie mają poglądy, może nie mieć wkrótce żadnego znaczenia. Jeśli tylko będą zdolne do płodzenia dzieci i zajdą w ciążę, to będą je rodzić. Nie ma zmiłuj! Nawet wtedy, jeśli ciężkie wady genetyczne płodu uniemożliwią mu dalszą egzystencję po porodzie. Nawet, jeśli noworodki nie będą mieć mózgu ani odpowiednio wykształconych organów. 

(S)Prawa kobiet

W niedzielę (w dzień święty, wolny od grzechu ulegania pokusie zakupów w galeriach handlowych), jeszcze zanim skierowano do dalszych prac kontrowersyjny projekt "Zaostrzyć aborcję", przed siedzibami kurii w kilku miastach w Polsce protestowali przeciwnicy wprowadzenia zakazu możliwości przerywania ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu. W rękach mieli wieszaki symbolizujące najprostsze narzędzie do wykonania nielegalnej aborcji. Bez lekarza. Bez opieki medycznej. W prymitywnych warunkach.

Polki, których nie stać na "turystykę aborcyjną" i wyjazd poza granice naszego kraju, by dokonać tego zabiegu w klinikach oferujących tę usługę odpłatnie (Ordo Iuris proponowało za to karę do 3 lat więzienia), skazane są na "podziemie aborcyjne". Choć według oficjalnych danych w Polsce co roku przeprowadza się ok. tysiąca legalnych aborcji, to nie ma jednak statystyk dotyczących nielegalnych zabiegów, choć ich liczba może być wielokrotnie wyższa.

Prawo aborcyjne, funkcjonujące do tej pory, uważane jest za jedno z najbardziej restrykcyjnych nie tylko w Europe, ale także na świecie. Dopuszcza możliwość przerwania w trzech sytuacjach:

  • w przypadku zagrożenia życia i zdrowia kobiety (do momentu osiągnięcia przez płód zdolności samodzielnego życia poza organizmem matki)
  • gwałtu/gdy do ciąży doszło z powodu popełnienia czynu zabronionego (do 12. tygodnia ciąży)
  • ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub choroby zagrażającej jego życiu (95 proc. aborcji dokonywanych jest z tego powodu).

W październiku 2017 roku, po masowych protestach społecznych w całym kraju, ostatecznie odrzucono projekt ustawy wprowadzającej całkowity zakaz aborcji w Polsce. Zgodnie z nowym projektem "Zatrzymaj Aborcję", który poparła Sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka, ma być zlikwidowana możliwość przerywania ciąży w ostatnim przypadku, kiedy dochodzi do wad genetycznych i chorób prowadzących do ciężkiego upośledzenia płodu. Sęk w tym, że aż 95 proc. aborcji dokonywanych jest właśnie z tego powodu. Zwolennicy zaostrzenia obecnie obowiązujących przepisów twierdzą, że zależy im na ochronie osób niepełnosprawnych i np. dzieci z zespołem Downa

Zagłosuj

Czy jesteś za zaostrzeniem przepisów aborcyjnych w Polsce?

Dzięki upowszechnieniu badań prenatalnych, które wykrywają wady odpowiedzialne za tę przypadłość, w wielu krajach zmniejszyła się liczba dzieci, które przychodzą na świat z zespołem Downa. Ta kwestia niemal całkowicie nie dotyczy już np. Islandii, gdzie w ciągu zaledwie dekady prawie w ogóle nie rodzą się upośledzone dzieci. Na świat z zespołem Downa przychodzi nie więcej niż 1-2 dzieci rocznie (częściej z powodu pomyłki lekarza niż w wyniku świadomej decyzji rodziców).

Świat bez wad (genetycznych)

W Stanach Zjednoczonych z powodu zagrożenia zespołem Downa dokonuje się 67. proc. aborcji. Nieco więcej we Francji (77 proc.). Najwyższy wskaźnik przerywania ciąż z tego powodu notowany jest zaś w Danii (98. proc.). Na takie dane powołuje się stacja CBS News, która w 2017 roku opublikowała głośny dokument opisujący, dlaczego na Islandii niemal w ogóle nie rodzą się dzieci z zespołem Downa.

* (Chcesz oglądać filmik z polskimi napisami? Pamiętaj, żeby ustawić opcję tłumaczenia w ustawieniach!)

Reportaż wywołał międzynarodową dyskusję na temat tego, czy świat jest już gotowy na to, by dzięki możliwościom współczesnej medycyny wyeliminować ze społeczeństwa osoby dotknięte tym syndromem. Zwolennicy zakazu przerywania ciąży ze względu na wady genetyczne twierdzą, że bronią praw ludzi z zespołem Downa lub niepełnosprawnych, którzy nie urodziliby się, gdyby można było dokonać aborcji z powodu ich przypadłości. Powołują się przy tym na prawa człowieka i ochronę życia od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci.

Zespół Downa nie jest głównym powodem aborcji w Polsce

Jak donosi "Rzeczpospolita", ze sprawozdania rządu z wykonania ustawy o planowaniu rodziny i warunkach przerywania ciąży (które trafiło do parlamentarzystów 10 stycznia) wynika jednak, że zaledwie 21 proc. aborcji w Polsce dokonywanych jest z powodu zespołu Downa. W 16 proc. przypadków syndrom ten występował wraz z innymi problemami (wadami serca, rozszczepami kręgosłupa czy wodogłowiem). W 2016 roku zespół Downa był więc przyczyną co najwyżej 37 proc. tzw. aborcji eugenicznych. Nie zaś 95 proc., jak twierdzą popierający zaostrzenie prawa aborcyjnego.

Zagłosuj

Czy według Ciebie obecnie obowiązujące przepisy dotyczące aborcji należy zmienić?

Według przeciwników nowego prawa, zaproponowane przepisy w kwestii przerywania ciąży nie zważają na prawa kobiet (które omen nomem są też prawami człowieka). Polski oddział Amnesty International wskazuje, że zaostrzenie prawa aborcyjnego narusza art. 7 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, który gwarantuje m.in. wolność od tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania a w szczególności poddawania bez swobodnie wyrażonej zgody doświadczeniom lekarskim lub naukowym:

"

Nikt nie będzie poddawany torturom lub okrutnemu, nieludzkiemu albo poniżającemu traktowaniu lub karaniu. W szczególności nikt nie będzie poddawany, bez swej zgody swobodnie wyrażonej, doświadczeniom lekarskim lub naukowym. "

Zdaniem międzynarodowej organizacji państwo nie ma prawa odbierać obywatelkom prawa do możliwości przerwania ciąży, jeśli względy medyczne przemawiają za tym, że może to szkodzić jej zdrowiu fizycznemu lub psychicznemu a także w przypadku możliwości upośledzenia płodu.

Zmuszanie kobiet do kontynuowania ciąży w takim przypadku może być traktowane jako pogwałcenie Praw Człowieka. Warto zaznaczyć, że dotyczy to jednak państwa świeckiego. Nie religijnego (nie mylić z religijnością, która nakazuje, by "nie czynić drugiemu, co Tobie niemiłe"). W Polsce zdążyliśmy się już przyzwyczaić do tego, że nawet największe agencje informacyjne powołują się na zdanie biskupa (nie lekarza, nie ojca ani polityka) na temat kwestii mających bezpośredni wpływ na zdrowie i życie kobiet (nie tylko katoliczek) oraz kolejnych pokoleń Polaków...

Projekt zaostrzenia jednych z najbardziej restrykcyjnych przepisów aborcyjnych wywołał burzę wśród internautów.

23 marca 2018 roku szykuje się kolejny Czarny Piątek. Udział w masowych manifestacjach w całym kraju zapowiedziały organizacje i środowiska walczące o prawa kobiet (m.in. Dziewuchy Dziewuchom, Nie Składamy Parasolek, Protest Kobiet, Feministyczna Brygada Rewolucyjna oraz wiele innych).

W Warszawie rozpoczęcie protestu zaplanowano na godz. 16.

Zrzut ekranu 2018-03-20 o 16.47.00 1

________

zdrowie.radiozet.pl/π

Oceń