Zamknij

Z jakimi problemami ukraińskie dzieci trafiają do polskich szpitali?

21.03.2022
Aktualizacja: 21.03.2022 14:07
Dziecko w szpitalu
fot. Piotr Hukalo/East News

Dzieci z Ukrainy przeżywają ogromny stres. Ich ojcowie często zostają na Ukrainie i walczą z rosyjskim agresorem. Obawiam się, że ciężkie doświadczenia mogą wpłynąć na całe życie tych dzieci – uważa dr Michał Wronowski, lekarz z Dziecięcego Szpitala Klinicznego Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Ewakuacja tych chorych dzieci jest priorytetem

Lekarze z Dziecięcego Szpitala Klinicznego UCK WUM od pierwszych w dni wojny w Ukrainie przyjmują małych pacjentów, by udzielić im medycznej pomocy. Do szpitala trafiają dzieci w różnym stanie. Między innymi z dzieci chorobami onkologicznymi, ewakuowane ze szpitali w miejscowościach atakowanych przez wojska rosyjskie. Są to ciężkie przypadki medyczne. Głównie dzieci z chorobami nowotworowymi, wymagające pilnej kontynuacji leczenia. Ich ewakuacja była i jest priorytetem, ze względu na ich stan zdrowia.

– Dzieci z chorobami nowotworowymi często mają niedobory odporności, zarówno na skutek leczenia, jak i samej choroby. Dlatego też leczenie w warunkach schronu czy piwnicy wiąże się dla nich z olbrzymim ryzykiem zakażeń – wyjaśnia dr Wronowski i dodaje: – W tej chwili w szpitalu mamy dziesięcioro takich dzieci. Kilkoro zostało przekazanych do innych państw Unii Europejskiej celem kontynuacji leczenia.

Dr Wronowski: mamy do czynienia z całą paletą chorób

Ale są też inne przypadki medyczne. Zdaniem dr. Wronowskiego lekarze mają do czynienia z całą paletą chorób.

– Hospitalizowane były u nas dzieci z COVID-19, padaczką czy ciężką niedokrwistością. Nie każdy pacjent otrzymujący pomoc w naszym szpitalu wymaga hospitalizacji – część znajduje pomoc w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym – zdradza ekspert.

Te doświadczenia będą rzutowały na całe ich życie

Dzieci, które trafiają do szpitala, bardzo często potrzebują również pomocy psychologicznej.

– Przebywają u nas dzieci będące zarówno świadkami okrutnych wydarzeń wojennych, jak i pacjenci, którzy ich jeszcze nie doświadczyli, ale zostali wyrwani ze swojej codzienności – tłumaczy dr Wronowski i dodaje: – Każdy z naszych pacjentów przeżywa ogromny stres. Rodziny są często rozdzielone – ojcowie pozostają na Ukrainie, uczestnicząc w walce z rosyjskim agresorem. Trudno sobie wyobrazić z jak olbrzymim lękiem może się to wiązać. Obawiamy się, że ciężkie przeżycia mogą wpłynąć na całe życie naszych pacjentów – staramy się udzielić im pomocy, aby nie rozwinęły zespołu stresu pourazowego.

– Te dzieci, dotknięte niejednokrotnie ciężką chorobą, przeżywają stres związany z działaniami wojennymi, poczuciem zagrożenia życia, straty – wszystko to jest niewyobrażalnie smutne – uważa ekspert i dodaje: – Ważne, aby zachować empatię i zrozumienie. Powinniśmy liczyć się z tym, że uciekające przed wojną dzieci staną się pacjentami naszych szpitali lub przychodni, będą chodzić do klasy z naszymi pociechami. (...) Pomyślmy, jaką chcielibyśmy uzyskać pomoc, gdybyśmy sami doświadczylibyśmy wojny. Zapewne liczylibyśmy wtedy na otwartość, życzliwość i empatię.

Mali pacjenci mogą liczyć na naszą pomoc

Zdaniem lekarza największe trudności może sprawiać komunikacja. Na szczęście zarówno mali pacjenci, ich opiekunowie, jak i personel medyczny mogą liczyć na wsparcie tłumaczy i wolontariuszy.

– Szczęśliwie ukraiński jest na tyle podobny do polskiego, że często jesteśmy się w stanie przekazać proste informacje. Niewątpliwie wspomagają nas także translatory zainstalowane na telefonach komórkowych – korzystamy z nich przy tłumaczeniu dokumentacji medycznej pacjentów – wyjaśnia dr Wronowski i dodaje: – Dzieci potrzebują również obecności i opieki osoby najbliższej przez 24 godziny na dobę. Stwarzamy ku temu odpowiednie, godne warunki. Dzięki wsparciu Fundacji Ronalda McDonalda żaden rodzic nie śpi w naszym szpitalu na podłodze – oddziały zostały wyposażone w wygodne leżanki, pościel dla opiekunów, nowoczesną kuchnię. Dla pacjentów w szczególnie trudnej sytuacji, wymagających hospitalizacji z dala od swojego domu możliwe jest także zakwaterowanie w Domu Ronalda McDonalda – całkowicie bezpłatne.

Źródło: PAP Mira Suchodolska