Prof. Paweł Łuków o wojnie polsko-polskiej

29.10.2020 15:12
Protest
fot. Shutterstock

Czy płód to człowiek, czy życie jest wartością absolutną oraz jak przerwać spiralę nienawiści w Polsce - pytamy prof. Pawła Łukowa, filozofa, bioetyka z Uniwersytetu Warszawskiego.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matyja powiedział niedawno w Radiu ZET, że utrzymywanie ciąży z wadami letalnymi płodu nosi dla niego znamiona uporczywej terapii. Francuzi mawiają, że "zaciekłość terapeutyczna", musi mieć uzasadnienie w celu leczniczym. W przypadku wad letalnych takiego celu chyba nie ma?

Pojęcie „uporczywa terapia” pochodzi z etyki opieki u kresu życia ludzkiego. Użycie go w tym kontekście ma, tak to rozumiem, charakter analogii. Polski Kodeks Etyki Lekarskiej mówi, że w stanach terminalnych lekarz nie ma obowiązku stosowania uporczywej terapii. Lekarz powinien się też kierować wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej. Chodzi o szanse powodzenia terapii. Jeśli mamy do czynienia z ciężko uszkodzonym płodem i nie ma możliwości poprawy jego stanu, bo jest to uszkodzenie letalne, to trudno mówić, że utrzymywanie ciąży ma w takim wypadku ma charakter leczniczy.

Obecny w Polsce spór o aborcję jest jednak szerszy. Strajk Kobiet walczy o całkowitą wolność wyboru. Tymczasem środowisko katolickie stawia znak równości pomiędzy kobietą a płodem.

Raczej przyznaje bezwzględny priorytet życiu płodu w porównaniu ze zdrowiem fizycznym i psychicznym, a w niektórych wypadkach i życiem, kobiety.

No właśnie: płodu czy dziecka?

Klasyfikowanie płodu jako człowieka to kwestia filozoficzna. Tego problemu nie da się rozwiązać wyłącznie na podstawie danych biologicznych. Ten spór nie poddaje się rozwiązaniu, na które wszyscy by się zgodzili. I właśnie dlatego w tej sprawie nie można narzucać swoich poglądów innym. Twierdzenie, że pewna wartość w każdych okolicznościach, zawsze i wszędzie ma priorytet, wymaga bardzo solidnego uzasadnienia. Dostrzegają to także zwolennicy "świętości życia", dopuszczając poświęcenie ludzkiego życia w pewnych sytuacjach. Święci oddawali życie za wielkie wartości. I właśnie za to wierni wynoszą ich na ołtarze. Świat moralny nie jest tak spójny, jak byśmy chcieli. Często nie da się go uporządkować tak, aby wszystkie dobra i wszystkie interesy były w nim w pełni chronione. Chwaląc tych, co poświęcili życie dla wielkich spraw, potwierdzają to - choć może niekoniecznie chcieliby to przyznać otwarcie - także ci, którzy twierdzą, że rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego było trafne.

Jak wybrnąć z tej sytuacji?

Ten spór nie odbywa się w próżni normatywnej. Chodzi o normy ogólniejsze, które wskazują kierunek postępowania. Mówimy tu o kontekście prawnym, a dokładniej o ideałach i wartościach społeczeństwa demokratycznego. Jest to społeczeństwo przywiązane do takich wartości jak wzajemny szacunek, wolność jednostki, nieodbieranie innym prawa do brania odpowiedzialności za własne decyzje, tolerancja dla odmiennych poglądów. Mówienie, że mamy tu do czynienia ze sporem światopoglądowym i dlatego nie da się go rozwiązać bez narzucenia jednego ze światopoglądów pozostałym obywatelom, zakłada, że nie ma wspólnych ram, w których możemy prowadzić dyskusję. A my je mamy. Są to między innymi prawa człowieka i podstawowe zasady funkcjonowania społeczeństw demokratycznych. To są te ramy normatywne, w których można i trzeba dyskutować o akceptowalnych rozwiązaniach prawnych. Natomiast jeśli te ramy odrzucimy, tak jak to czynią ci, co chcieliby swój światopogląd usankcjonować prawem, to nie pozostaje nic innego jak przemoc.