Zamknij

Wirusolog: trzeba wrócić do masowego testowania w kierunku COVID-19

11.07.2022
Aktualizacja: 11.07.2022 09:50

Masowe testy w kierunku zakażenia koronawirusem mogą pomóc w ocenie rzeczywistej sytuacji pandemicznej w Polsce, a także ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa. Wirusolodzy nie mają żadnych wątpliwości. 

Mobilny punkt pobrań
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/ EAST NEWS

W wielu krajach europejskich rośnie liczba osób zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2. Włochy, Francja, Niemcy, Wielka Brytania. Jedynie w Polsce – według oficjalnych statystyk – liczba zakażonych jest nadal niska. Czy to oznacza, że w Polsce ludzie nie chorują? Niestety nie. W Polsce po prostu nie testuje się chorych. Zdaniem ekspertów to duży błąd.

Masowe testowanie jest konieczne, by zatrzymać koronawirusa

– Szerokie testowanie jest absolutnie konieczne. Teraz zupełnie nie wiemy, jak wygląda przebieg epidemii w Polsce – uważa prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, wirusolog z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie i dodała: – Tylko masowe testowanie może przerwać transmisję wirusa SARS-CoV-2.

Ekspertka odniosła się do słów ministra zdrowia Adama Niedzielskiego dotyczących tego, że "dopóki obłożenie szpitali nie przekroczy około 5 tys. hospitalizacji, nie będzie powrotu do masowego testowania".

– Nie rozumiem w ogóle tej deklaracji. Nie wiem, skąd akurat ta granica 5 tys. hospitalizowanych. Jeśli chodzi o nowoczesną epidemiologię, to im więcej będziemy wiedzieli o rozprzestrzenianiu się wirusa, tym lepiej dla nas i systemu opieki zdrowotnej. Szerokie testowanie jest absolutnie konieczne, przecież pandemii nikt nie odwołał, wirus nie zniknął. Tylko masowe testy umożliwiłyby identyfikację zakażonych, ich samoizolację i przerywanie łańcucha transmisji – uważa prof. Szuster-Ciesielska i dodaje, że w Polsce nie wiemy, jak wygląda przebieg epidemii w Polsce, nie wiemy, które subwarianty u nas dominują. Inaczej niż w krajach Europy Zachodniej np. Wielkiej Brytanii czy Niemczech.

Podkreśliła, że nikt by nie chciał, aby zwiększona liczba hospitalizacji z powodu COVID-19 była zaskoczeniem dla systemu opieki zdrowotnej w Polsce.

– Tym bardziej że odsetek dodatnich wyników testów wynosi w tej chwili 18 proc. To jest dużo w sytuacji, gdy Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) mówi, że tych pozytywnych wyników spośród wszystkich testowanych nie powinno być więcej, niż 5 proc., bo wtedy możemy mówić o kontroli epidemii – zaznaczyła ekspertka.

Kiedy przyjąć kolejną dawkę szczepionki przypominającej?

Odnosząc się do wyszczepienia społeczeństwa w Polsce przeciwko COVID-19 ekspertka wskazała, że ten wskaźnik stoi w miejscu od dłuższego czasu na poziomie 58,8 proc. W tym kontekście zwróciła uwagę, że nowe subwarianty koronawirusa bardzo dobrze uciekają przed odpowiedzią poszczepienną i poinfekcyjną, a wiele osób jest już kilka miesięcy po dawce przypominającej.

Jest jeszcze sporo osób, które nie przyjęły trzeciej dawki szczepionki. Prof. Szuster-Ciesielska, zapytana o to, czy lepiej teraz zdecydować się na przyjęcie trzeciej dawki przypominającej, czy poczekać do jesieni na zaktualizowaną wersje, odpowiedziała: – Trudno na to pytanie w sposób jednoznaczny odpowiedzieć. Do września zostały jeszcze – albo tylko – dwa miesiące. Wiele zależy tu od wieku, stylu pracy, ogólnego stanu zdrowia, liczby kontaktów. Z jednej strony warto podać teraz dawkę przypominającą ze względu na to, że nie wiadomo, co nas czeka jeszcze w okresie wakacyjnym, a z drugiej strony może warto poczekać na szczepionkę aktualizowaną, bo podana we wrześniu zabezpieczy nas w lepszym stopniu na jesień. Mimo wszystko skłaniałabym się do doradzenia, aby jeszcze teraz przyjąć dawkę przypominającą.

Prof. Szuster-Ciesielska podkreśliła w rozmowie z PAP, że epidemia się nie zakończyła, a w Polsce mamy cały czas stan zagrożenia epidemicznego.

– Stąd apel o zakładanie maseczek podczas wakacji w miejscach publicznych: sklepach, urzędach, hotelach. To pozwoli na obniżenie ryzyka zakażenia, gdyż sytuacja, zwłaszcza w takich miejscach, sprzyja rozprzestrzenianiu się wirusa – wyjaśniła profesor.

Źródło: PAP Gabriela Bogaczyk