Zamknij

Wariant indyjski koronawirusa (B.1.617) – co o nim wiemy?

04.05.2021
Aktualizacja: 04.05.2021 13:39
Wariant indyjski koronawirusa
fot. Shutterstock

Wariant indyjski koronawirusa (B.1.617) został odkryty w Indiach i zdaniem ekspertów jest równie niebezpieczny, jak wariant brazylijski czy kalifornijski. Co wiemy o tym wariancie?

  1. Wariant indyjski – co o nim wiemy?
  2. Wariant indyjski – czy powinniśmy się martwić?

– U ewakuowanego z Indii polskiego dyplomaty potwierdzono indyjski wariant koronawirusa – poinformował prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. To pierwszy potwierdzony przypadek zakażenia tym wariantem w Polsce. Polski dyplomata od tygodnia przebywa w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym przy ul. Wolskiej w Warszawie. Jego rodzina – chora ciężarna żona oraz czwórka dzieci – przebywają w szpitalu MSWiA w Warszawie. 

Lekarze z niepokojem obserwują sytuację. Kilka dni temu dr n. med. Paweł Grzesiowski, immunolog, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z COVID-19 napisał na Twitterze: "Nowy wariant koronawirusa SARS-CoV-2 wchodzi do gry – chodzi o wariant indyjski (B.1.617)". I dodał, że w Wielkiej Brytanii potwierdzono już kilkaset przypadków zakażeń tym wariantem, a liczba ta stale rośnie. Przypadki zakażeń tym wariantem odnotowano również we Włoszech, Francji, a także w Rosji. 

Z obawy przed zakażeniami Wielka Brytania oraz kraje Unii Europejskiej drastycznie ograniczyły możliwość poruszania się pomiędzy Indiami (wpuszczane są tylko osoby mające obywatelstwo któregoś z krajów UE lub prawo stałego pobytu, jednak muszą one bezwzględnie przejść dziesięciodniową kwarantannę). Indie zostały wciągnięte na "czerwoną listę" miejsc docelowych objętych ograniczeniami również poza UE (np. w Australii oraz Nowej Zelandii). Polska również ogranicza możliwość poruszania się pomiędzy naszym krajem a Indiami. LOT ogłosił, że realizowane są tylko loty typu cargo.

Dlaczego ten wariant wzbudza takie obawy? Co wiemy o wariancie indyjskim?

Wariant indyjski – co o nim wiemy?

Wariant indyjski, czyli B.1.617, hinduscy badacze zgłosili do jednej z baz już 5 października 2020 r., po wykryciu go w pojedynczej próbce wymazu poddanej sekwencjonowaniu genomu. Od tego czasu sieć śledzenia zmienności wirusa znacząco się rozwinęła w różnych krajach. Wiadomo już, że ma on już 13 mutacji sensownych, czyli takich, które prowadzą do zmiany pojedynczych aminokwasów w strukturze wirusowych białek.

– Pięć z tych mutacji prowadzi do zmian w białku kolca koronawirusa, które jest najważniejsze z punktu widzenia odporności swoistej ozdrowieńców i osób zaszczepionych. Dwie z nich dotyczą domeny wiążącej receptor, niewielkiego fragmentu białka kolca, ale niezwykle istotnego dla mechanizmu zakażania komórek. To właśnie z ich powodu wariant indyjski okrzyknięto w mediach mianem "podwójnego mutanta" – tłumaczy dr hab. Piotr Rzymski, ekspert w dziedzinie biologii medycznej i badań naukowych Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.

– Wariant indyjski ma dwie istotne mutacje E484Q i L452R, jest zatem „mieszanką” wariantu brazylijskiego (P.1) i kalifornijski (1.427) – tłumaczy dr Grzesiowski i dodaje: – Brak jeszcze danych o ucieczce naszej odporności, ale ten wariant nie będzie mniej groźny niż powyższe. Wyścig z wirusem nabiera tempa, ale nowe warianty nie odpuszczają. Dlatego szczepmy się jak najszerzej, bo im mniej zakażeń, tym mniej mutacji.

Wariant indyjski koronawirusa (B.1.617) jest obecne badany, ale już kilka rzeczy zdołano ustalić.

  1. Wariant indyjski może łatwiej się rozprzestrzeniać, ponieważ ma mutację L452R, która zmienia część białka kolca, dzięki któremu patogen ten wnika do komórki wiążąc się z enzymem ACE2, występującym w prawie wszystkich komórkach organizmu. I choć ten wariant nie jest bardziej śmiertelny niż inne, to pośrednio wiąże się z wyższym ryzykiem śmierci (im więcej osób zachoruje, tym więcej może umrzeć z powodu COVID-19).
  2. Nie wiadomo, czy obecnie dostępne szczepionki przeciwko COVID-19 będą skuteczne wobec tego wariantu. Zdecydowana większość szczepionek opiera się na białku szczytowym koronawirusa. Znajduje się ono na zewnętrznej powierzchni wirusa i właśnie je „widzi” nasz układ odpornościowy podczas infekcji, wytwarzając skuteczne przeciwciała. Jeśli mutacje zmienią kształt białka wypustek, wówczas te przeciwciała mogą stać się mniej skuteczne. Wstępne badania sugerują, że mutacja L452R może pomóc koronawirusowi SARS-CoV-2 przechytrzyć układ odpornościowy.
  3. Wariant indyjski ma też drugą mutację – E484Q, która również zmienia białko kolca i sprawia, że wirus jest mniej podatny na wytworzone wcześniej przeciwciała.
Zobacz także

Wariant indyjski – czy powinniśmy się martwić?

W Indiach od wielu dni sytuacja epidemiologiczna jest bardzo ciężka. Z danych WHO wynika, że od początku pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 zdiagnozowano u ponad 19 mln osób, a zmarło z powodu COVID-19 ponad 215 tys. osób. Te dane – co podkreślają eksperci – mogą być mocno zaniżone. Kraj ten ma do czynienia z drugą falą zakażeń. Zarówno dzienna liczba zakażeń, jak i zgonów dramatycznie rośnie. Być może odpowiedzialny za ten wzrost zachorowań jest wariant indyjski, choć nie jest to pewne, bo niestety w tym kraju jest mało prób sekwencjonowania tego wirusa.

Jest za wcześnie, aby stwierdzić, czy wariant indyjski, podobnie jak południowoafrykański, nigeryjski, czy brazylijski, będzie stanowić poważne zagrożenie w Europie. Jednak w przypadku zdrowia publicznego, lepiej jest zapobiegać niż leczyć. Dlatego powinniśmy się szczepić przeciwko COVID-19, by w ten sposób ograniczyć transmisję wirusa i uniemożliwić mu mutowania. Poza tym należy zachować dystans, zakrywać usta i nos w miejscach publicznych.

Najgorzej byłoby, gdyby nowe mutacje, w tym wariant indyjski, zniweczyły wysiłki związane ze szczepieniami. Jeśli ten wariant jest w stanie wywołać chorobę u zaszczepionych osób, stwarza to ryzyko powstania w przyszłości epidemii na ogromną skalę.

Źródło: PAP/ Twitter/ The Conversation