Największa afera farmaceutyczna ostatniej dekady? Skandal z lekami na nadciśnienie

Monika Piorun
03.07.2018 12:37
Największa afera farmaceutyczna ostatniej dekady? Skandal z lekami na nadciśnienie z Chin
Fot. Shutterstock

Tysiące Polaków leczących się na nadciśnienie mogło zażywać preparaty zawierające wadliwy walsartan – substancję czynną, w którą niemal cały rynek farmaceutyczny zaopatrywał się u jednego producenta z Chin. „Dziennik Gazeta Prawna” ujawnił, że Główny Inspektor Farmaceutyczny, który wstrzymał w obrocie ponad 40 leków, konsultował się już w „trybie pilnym” z ministrem zdrowia. Sprawa ma charakter priorytetowy i jest koordynowana na szczeblu unijnym. Eksperci „o najgorszym boją się nawet myśleć...”

Jeśli potwierdziłoby się, że w jednej z chińskich fabryk, w której zaopatrywali się polscy i europejscy producenci leków, doszło do zanieczyszczenia substancji czynnej (walsartanu) wchodzącej w skład większości preparatów na nadciśnienie, a wada jakościowa zagrażałaby ludzkiemu zdrowiu, to „byłaby to największa afera farmaceutyczna w historii” – podał „Dziennik Gazeta Prawna”, powołując się na „doskonale zorientowane w sprawie” źródło. 

Problem z tanią substancją czynną z Chin w europejskich lekach na nadciśnienie

Na razie nie potwierdzono najgorszego z możliwych scenariuszy, w którym potencjalna wada jakościowa chińskiej substancji czynnej wchodzącej w skład dostępnych na terenie Unii Europejskiej leków na nadciśnienie mogłaby doprowadzić do negatywnych skutków zdrowotnych dla tysięcy europejskich pacjentów. Pod uwagę bierze się jeszcze dwa różne schematy rozwoju tej sytuacji.

Jeden – w którym nie uda się wykazać, że w Chinach doszło do powstania poważnej wady substancji czynnej, którą ze względu na cenę kupowali wytwórcy leków niemal z całej UE (przepisy tego nie zabraniają) – wtedy wstrzymane w obrocie preparaty powróciłyby na rynek. W drugim przypadku, gdyby wada jakościowa walsartanu została potwierdzona, ale nie udałoby się wykazać negatywnego wpływu na zdrowie pacjentów, trzeba byłoby zastąpić wszystkie leki z tą substancją czynną ich odpowiednikami. Niestety problem polega na tym, że niemal wszyscy producenci leków kupowali najtańszy walsartan w jednej chińskiej fabryce, dlatego obecnie na unijnym rynku trudno znaleźć leki na nadciśnienie, które by go nie zawierały. 

Ostatni, najgorszy scenariusz, przez ekspertów porównywany jest natomiast do afery z 2008 roku, kiedy to przemysł farmaceutyczny zaopatrywał się w jedną substancję czynną (heparynę) u jednego producenta z Chin. Niestety ten sprzedawał klientom sfałszowaną podróbkę ze 100-krotnie tańszym i trującym zamiennikiem heparyny. Wtedy na całym świecie doszło do masowych reakcji alergicznych i niebezpiecznych skutków ubocznych wśród pacjentów. Zmarło tysiące osób w wielu krajach. Zdaniem specjalistów z chińskim walsartanem może być więc tak samo jak z chińską heparyną, co niestety może mieć opłakane skutki, które trudno będzie potwierdzić standardowymi metodami...

Czy chiński walsartan zaszkodzi pacjentom z nadciśnieniem w całej Unii Europejskiej?

Ministerstwo Zdrowia oraz Główny Inspektorat Farmaceutyczny zapewniają, że polskie służby „są przygotowane na wszystkie możliwe scenariusze”. Choć „obecnie nie ma ważniejszej sprawy”, to jednak polscy urzędnicy niewiele mogą samodzielnie zdziałać. Problem ten ma charakter ogólnoeuropejski i na razie pacjenci muszą się uzbroić w cierpliwość podczas oczekiwania na raport końcowy oraz dalsze zalecenia Europejskiej Agencji Leków.

Niewykluczone, że kolejna wielka afera z wadliwymi, chińskimi substancjami czynnymi, które ze względu na niską cenę wykorzystywano na masową skalę w europejskich lekach, doprowadzi do sporych zmian dotyczących bezpieczeństwa lekowego w UE. Pozorna oszczędność producentów, którzy zaopatrywali się w niezbędny składnik preparatów na nadciśnienie w Chinach, może bowiem mieć wpływ na zdrowie tysięcy Europejczyków – w tym wypadku leczących się na nadciśnienie.

Zagłosuj

Czy Twoim zdaniem składniki leków z Chin powinny podlegać surowszej kontroli na terenie Unii Europejskiej?

Liczba głosów:

Problem polega na tym, że kontrole inspekcji farmaceutycznych najczęściej zbyt późno są w stanie wykazać nieprawidłowości dotyczące wybranych środków leczniczych – zwykle dopiero po wprowadzeniu ich na rynek. Jeśli wcześniej nie uda się potwierdzić żadnych problemów, większość wytwórców farmaceutyków ufa swoim dostawcom z Chin „na słowo” i wierzy, że towar, za który płacą, jest bez skazy. Niestety kolejny raz okazuje się, że niska cena może mieć wpływ na jakość tego, co się kupuje. Wkrótce może się więc okazać, że w całej UE niezbędne będzie wprowadzenie w życie stosownych zmian, które będą mogły ochronić pacjentów przez potencjalnymi skutkami ubocznymi pozornej oszczędności europejskich producentów leków.

TO CIĘ ZAINTERESUJE:

źródło: Dziennik Gazeta Prawna/Główny Inspektorat Farmaceutyczny

________

zdrowie.radiozet.pl/π