Wąglik, toksyny i szkodliwe drobnoustroje na ubraniach z sieciówek

Monika Piorun
14.09.2016 15:36
Wąglik, toksyny i szkodliwe drobnoustroje na ubraniach z sieciówek

Aż dwie trzecie ubrań zakupionych w popularnych sklepach z odzieżą może zawierać szkodliwe drobnoustroje chorobotwórcze, a wśród nich bakterie wąglika skórnego. Eksperci alarmują, że zanim włożymy nowe spodnie czy koszulkę, powinniśmy je koniecznie wyprać, najlepiej w wysokiej temperaturze!

Kiedy mikrobiolodzy z Nowego Jorku wzięli pod lupę najczęściej kupowane w sklepach z odzieżą ubrania - spodnie, bluzki, kurtki czy bieliznę - przecierali oczy ze zdziwienia.

Bez względu na to, czy pobrane próbki pochodziły z tańszych czy droższych, bardziej luksusowych domów handlowych, na materiałach udało się im wykryć nie tylko drobne mikroorganizmy, drożdżaki, pozostałości kału, wydzieliny z pochwy czy drobiny flegmy, którą wydzielamy z siebie podczas kaszlu, ale też groźne dla zdrowia norowirusy, paciorkowce, gronkowce czy prowadzące do biegunki i zatruć wirusy żółtaczki typu A, a nawet... bakterie wąglika!

Jeśli wydaje Ci się, że na takie atrakcje po 11 września mogą liczyć tylko Amerykanie, to jesteś w błędzie. W Polsce od początku lat 90. stwierdzono 26 zakażeń wąglika skórnego, głównie za sprawą produktów z wełny lub skóry pochodzących z Indii, Afganistanu, Pakistanu oraz krajów afrykańskich.

Nie ma reguły - jeśli mamy pecha, to na wąglika możemy trafić nawet kupując podhalański sweter z owczej wełny. Kilkanaście lat temu głośno było o przypadku nastolatki, u której bakterie wąglika pochodzące z ciepłej, góralskiej odzieży doprowadziły do bolesnych obrzęków, wrzodów i pęcherzyków na ciele, wyleczonych dopiero za pomocą miesięcznej kuracji penicyliną.

Tysiące kilometrów do sklepowej półki

koszule

fot. East News

Nie wszyscy zdają sobie jednak sprawę z tego, że pierwszy lepszy T-shirt, zanim trafi na sklepową półkę musi przebyć od 18 do 50 tys. km. Wyobraźmy sobie, co mógłby przywlec za sobą człowiek, który nie mógłby się umyć po tak długiej podróży?

Z takiej perspektywy pranie i suszenie nowych ubrań w wysokiej temperaturze wydaje się całkiem sensowne. Niestety wiele ludzi uważa, że dopóki nowo zakupiona odzież się nie pobrudzi, nie warto niszczyć tkaniny w pralce. Zawsze łatwiej iść na skróty, dlatego większość z nas woli nie zadawać sobie trudu związanego z suszeniem materiału, prasowaniem i po zakupie kolejnej pary jeansów lub nowej koszulki zdejmuje jedynie metkę i nosi je tak długo, aż zasłużą na powędrowanie do brudnika.

Niewiele lepiej traktujemy nasze piżamy. Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że rzadziej zmieniają je kobiety. Statystyczny mężczyzna zakłada czyste okrycie do snu co 13 dni. Panie wypadają w tej klasyfikacji dużo słabiej - zdarza się im to robić co 17 dni. Według ekspertów grozi to infekcjami skórnymi, zakażeniem gronkowcem, a nawet zapaleniem pęcherza moczowego. Koszule nocne powinniśmy zmieniać minimum raz w tygodniu.

Prof. Sally Bloomfield z  London School of Hygiene & Tropical Medicine wyjaśnia, że na piżamach egzystuje mnóstwo mikroorganizmów, ponieważ człowiek nieustannie zrzuca z siebie łuszczący się naskórek. Warto pamiętać, że każdy z nas przenosi w jelitach bakterie E.Coli, które dla większości z nas nie są groźne. Dopiero kiedy przedostają się do dróg moczowych, mogą powodować stan zapalny.

W przypadku odzieży, którą zakładamy do spania, niebezpieczeństwo zakażeń jest o tyle istotne, że wkładamy je na nagie ciało, a każda drobna ranka lub otarcie może stać się źródłem infekcji i spowodować, że zalegające na nich bakterie lub wirusy przedostaną się do organizmu.

Zagłosuj

Jak często zmieniasz piżamę?

Liczba głosów:

Chemia w bawełnie

EN_00947153_1237

fot. Xinhua / eyevine/EAST NEWS

Przędza bawełniana w chińskiej fabryce w Hangzhou w prowincji Zhejiang. W materiałach sprowadzanych z Azji bardzo często wykrywany jest toksyczny toluen i rakotwórczy benzen

Myślisz, że nie ma zdrowszego dla skóry materiału niż bawełna? Sporo w tym prawdy, ale nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że zanim z roślinnych włókien powstanie tkanina, trzeba użyć aż 8 tys. różnych dodatków chemicznych.

Zawartość metali ciężkich, zaburzających gospodarkę hormonalną ftalanów, nonylofenolów oraz podrażniających drogi oddechowe antymonów jest najwyższa w kolorowych ubraniach.

Mniej toksyczna jest bawełna niebarwiona, którą spotyka się na rynku dosyć rzadko. Jednak i do niej może przenikać spora ilość toksycznych środków owadobójczych stosowanych podczas upraw. Sprzyja to uczuleniom skórnym, których ilość wzrosła w ostatnich latach.

Niemieccy naukowcy szacują, że alergie spowodowane przez same tylko barwniki stanowią już 2% wszystkich alergii skórnych. Spory wpływ na to ma też powszechnie dostępna kolorowa odzież z poliestru.

Skóra pod jej wpływem szybko się poci, a szkodliwe substancje łatwiej przenikają do naszego organizmu. Pierwszym objawem uczulenia może być świąd i wysypka. Jeśli zauważymy je na naszym ciele, nie idźmy w zaparte i przestańmy nosić szkodzący nam materiał.

Szczególnie uważać powinniśmy na ubranka dla dzieci. Powinny one być wykonane z naturalnych materiałów, najlepiej w mniej intensywnych kolorach, by ograniczyć do minimum ilość szkodliwych chemikaliów i podrażniających formaldehydów.

Nie ma jednak sensu twierdzenie, że jasna odzież jest zdrowsza niż ta w ciemniejszych kolorach. Warto pamiętać, że biały kolor uzyskiwany jest za pomocą chlorowanych wybielaczy.

gots-logo_rgb

Jeśli jednak producenci stosują się obowiązujących zasad, nie powinno to nam szkodzić. Firmy, które nie stosują do produkcji chloru otrzymują certyfikat GOTS (Global Organic Textile Standard) lub Oeko-Tex Standard 100.

Kiedy znajdziemy stosowne oznaczenie na metce, możemy mieć pewność, że dany produkt jest wolny do chloru, a na dodatek zawarte w nich barwniki są biodegrodawalne. 

oko_tex_logo
Zagłosuj

Czy pierzesz nowe ubrania zanim je pierwszy raz założysz?

Liczba głosów:

Wypierz nowe ubranie, by pozbyć się toksyn i... wąglika!

Przeczytaj: Substancje chemiczne w popularnych produktach szkodzą tak jak papierosy

Markowa odzież wierzchnia - znajdź coś dla siebie

___

Redakcja Radio Zet Zdrowie/Gazeta Wyborcza/π