Zamknij

Ten szczegół odróżnia chorych zaszczepionych od niezaszczepionych. I nie jest to szczepienie

19.11.2021
Aktualizacja: 19.11.2021 12:07
Ratownik mecyczny o chorych na COVID-19
fot. PAWEL RELIKOWSKI / POLSKAPRESS/Polska Press/East News

Większość osób z COVID-19, do których wzywana jest karetka, to osoby niezaszczepione. Niestety w ciężkim stanie. To ich odróżnia od osób chorych zaszczepionych – zdradza ratownik medyczny, Adam Stępka.

– Macie obawy przed szczepieniem przeciwko COVID-19? Ulegacie retoryce proepidemików? To powiem Wam coś... Pół godziny temu skończyłem 12-godzinny dyżur. 100 proc. moich dzisiejszych pacjentów z COVID-19 nie było szczepionych. Wszyscy wymagali transportu do szpitala. Wszyscy wymagali tlenoterapii o wysokim przepływie, w tym jedna osoba CPAPu (ciągłego dodatniego ciśnienia w drogach oddechowych). Wszyscy dusili się – napisał w niedzielę na swoim profilu na Facebooku Adam Stępka, ratownik medyczny i rzecznik Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi. Dodał: – Czy naprawdę warto ryzykować własnym życiem (i życiem bliskich osób) i ignorować możliwości?

Różnica między chorymi zaszczepionymi, a niezaszczepionymi

W rozmowie z PAP ratownik medyczny przyznał, że był to jego pierwszy dyżur, podczas którego wszystkie wezwania karetek do pacjentów z podejrzeniem COVID-19 były od osób niezaszczepionych. Dodał, że obecnie zdecydowana większość wyjazdów covidowych dotyczy tego typu pacjentów, a ich stan zdrowia często wymaga hospitalizacji. Choć oczywiście zdarzają się też wyjazdy do osób zaszczepionych.

– Nie jest tak, że jeździmy tylko i wyłącznie do osób nieszczepionych, bo osoby zaszczepione również chorują. Szczepionka nie chroni bowiem przed samym zachorowaniem, ale przed ciężkim przebiegiem COVID-19. I to, jako ratownicy, medyczni możemy potwierdzić wieloma przykładami – tłumaczy Stępka i dodaje, że jest jedna, szczególna różnica: z osobami chorymi na COVID-19, które były zaszczepione, kontakt jest normalny i logiczny, nie mają one wysiłku oddechowego. Z kolei, gdy medycy udzielają pomocy nieszczepionym, wskazania dotyczące saturacji są bardzo niskie, często zagrażające życiu. Z powodu braku tlenu mówią one pojedynczymi wyrazami, męczą się podczas oddychania, mogą też dusić się flegmą.

– Zdarzają się pacjenci z saturacją na poziomie 50-65 proc., czyli o wiele mniej niż wynosi norma. To osoby, które się duszą, zachorowanie przechodzą ciężko, w wielu przypadkach wymagają hospitalizacji i podłączenia do respiratora. Nie są to tylko osoby starsze, ale również w wieku 30-40 lat – tłumaczy ratownik i dał przykład 88-letniej pacjentki, zaszczepionej i chorej na COVID-19. Powodem wezwania karetki nie był jednak ciężki przebieg choroby, lecz złamanie nogi.

– To był zwykły uraz ortopedyczny, jakich wiele. Pani była zaszczepiona, w bardzo dobrym stanie ogólnym, z saturacją 92 procent, nie wymagała tlenoterapii, można było skoncentrować się na zabezpieczeniu jej urazu – wyjaśnił.

Dlaczego ludzie się nie szczepią przeciwko COVID-19?

Kiedy ratownicy pytają, dlaczego pacjenci nie zaszczepili się przeciw COVID-19, w odpowiedzi słyszą wiele wymówek.

To brak wiary w szczepionkę, przekonanie, że jest ona eksperymentem medycznym. Zdarzają się pacjenci, którzy twierdzą, że medycy otrzymują za to pieniądze, lub uważają, że są młodzi i przejdą zakażenie łagodnie. Nic bardziej mylnego – tłumaczy ratownik i dodaje, że taka postawa podważa sens pracy ratowników medycznych i lekarzy oraz ich walki z epidemią.

– To dla nas bardzo irytujące, że jako społeczeństwo nie chcemy korzystać z istniejącego antidotum. My medycy możemy zapracowywać się po ręce, nie wychodzić z dyżurów przez całe doby i jakoś to wytrzymamy, ale sami z tą pandemią nie wygramy. Do tego, żeby z nią wygrać, potrzebna jest odpowiedzialność społeczeństwa – uważa ratownik i apeluje, by się szczepić przeciwko COVID-19. Nie robimy tego tylko dla siebie, ale również dla bezpieczeństwa swoich najbliższych.

Źródło: PAP/ Facebook