Szef WHO: "To kamień milowy w walce z pandemią"

29.09.2020 10:56
AFP PHOTO / WORLD HEALTH ORGANIZATION / CHRISTOPHER BLACK
fot. AFP PHOTO / WORLD HEALTH ORGANIZATION / CHRISTOPHER BLACK

"Kamieniem milowym" nazwał szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus nowe narzędzie do walki z pandemią. Sprawdź, o jakim rozwiązaniu mowa.

W 133 ubogich krajach na całym świecie diagnostykę koronawirusa usprawnią szybkie testy antygenowe, których wynik można poznać już w kilkanaście minut - donosi BBC. Sprawdź, czym są testy antygenowe, jak działają oraz czy są one dostępne w Polsce.

Testy antygenowe - co to jest?

Producenci leków - Abbott i SD Biosensor - dostali zlecenie od fundacji Billa i Melindy Gatesów na 120 milionów testów antygenowych, tzw. szybkich testów na obecność koronawirusa - informuje BBC. Testy mają trafić do 133 ubogich krajów, głównie w Ameryce Łacińskiej, żeby usprawnić diagnostykę koronawirusa.

Testy antygenowe wykrywają białko wirusa, wywołujące reakcję obronną organizmu. Wykonywane są z wymazu pobranego od pacjenta, ale zrobić je można w każdym szpitalu, bez konieczności wysyłania materiału biologicznego do wyspecjalizowanego laboratorium.

Choć testy antygenowe nie są tak dokładne jak testy genetyczne PCR, które wykrywają materiał genetyczny koronawirusa, ich koszt to zaledwie 5 dolarów, dlatego też mogą przyczynić się do ograniczenia transmisji koronawirusa w krajach ubogich, gdzie dostęp do testów genetycznych jest znikomy.

Szef WHO, Tedros Adhanom Ghebreyesus, powiedział, że to "kamień milowy w walce z pandemią".

Koreańskie testy antygenowe w Polsce

Testy antygenowe są używane także w Polsce, choć temat od początku budzi kontrowersje. W kwietniu do Polski trafiło 27 tys. testów antygenowych z Korei Południowej. Od razu zostały skierowane na "testy testów" do Państwowego Zakładu Higieny oraz dwóch szpitali w Warszawie. Eksperci mieli poważne wątpliwości, co do ich skuteczności.

W maju "Gazeta Wyborcza" pisała, że sprawdzanie testów "wypadło fatalnie: ich czułość określono na poziomie 15-20 proc". Z kolei biuro prasowe ministerstwa zdrowia poinformowało, że "zgodnie z raportem NIZP-PZH zgodność wyników jest na poziomie od 57 proc. wzwyż - w zależności od ilości wirusa w badanej próbce".

Tymczasem umowa z Koreańczykami wciąż działa. Ostatnia partia dotarła do Polski 6 września. Jak wynika z ustaleń dziennikarzy, zamówienie na pół miliona testów opiewa na kwotę 15 mln złotych.

16 września tvn24.pl donosił, że koreańskie testy antygenowe są używane w szpitalach, choć nie zostały zgłoszone do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. Rzecznik MZ zapewnił, że testy zostały zgłoszone i mogą być używane.

Źródło: bbc.com, tvn24.pl