Za 3 tygodnie nie będzie systemu ratownictwa medycznego - ostrzega szef związku

26.03.2020 15:07
Karetka pogotowia
fot. Shutterstock

- System ochrony zdrowia jest na krawędzi. Jest przeciążony. Przy aktualnej liczbie zgłoszeń i ich narastaniu, za jakieś 3 tygodnie nie będzie systemu ratownictwa medycznego - ostrzegał Gość Radia ZET, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych Piotr Dymon.

Gość Beaty Lubeckiej w porannej rozmowie Radia ZET nakreślił czarny scenariusz, jaki widać na horyzoncie: personel medyczny będzie się wykruszał, przez co wkrótce zabraknie ratowników do pomocy chorym.

- Ludzie będą umierali nie z powodu koronawirusa, ale dlatego, że nie będą mieli pomocy w stanach nagłych - ostrzegał Piotr Dymon, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych.

Ratownik zaapelował do słuchaczy, żeby byli nie zatajali informacji o stanie swojego zdrowia w rozmowie z dyspozytorami medycznymi ani zespołami ratownictwa medycznego.

- Wyjazd do złamania kości biodrowej kończy się tym, że zespół siedzi w karetce albo w miejscu wysłania 4-5 godzin, czekając na wyniki, czy pacjent był pozytywny czy nie, ponieważ miał kontakt z kimś, kto miał kontakt, albo osoba zgłaszająca zataiła te wiadomości. A trzeba wziąć pod uwagę to, że personel medyczny, nie pracuje w jednym miejscu, tylko na przykład w trzech. Czyli trzeba trzech medyków, żeby zastąpić jedną osobę, która idzie na kwarantannę. I to domino się robi coraz większe - tłumaczył Piotr Dymon w Radiu ZET.

Posłuchaj podcastu