System nakładania kwarantanny i izolacji działa już tylko teoretycznie

28.10.2020
Aktualizacja: 28.10.2020 14:00
Sanepid jest przeciążony, system działa tylko w teorii
fot. LUKASZ GDAK/Polska Press/East News

System nakładania kwarantanny i izolacji działa już tylko teoretycznie – tak wynika z nieoficjalnych rozmów reportera Radia ZET z sanepidem i z osobami, które mają dodatni wynik testu na COVID-19. Służby sanitarne są tak przeciążone, że na telefon od nich możemy czekać bardzo długo (mogą również w ogóle nie zadzwonić).

Co w praktyce nie działa? Z naszych ustaleń wynika, że rzadkością jest już telefon z prośbą o przygotowanie listy osób, z którymi zakażony miał kontakt. Zatem szansa, że osoby, które mogły zostać przez niego zarażone zostaną wysłane na kwarantannę, jest bardzo mała. Mimo lawinowo wzrastającej liczby osób chorych. Również policja coraz rzadziej sprawdza, czy zakażeni są w domach. Podobnie jest z teoretycznie obowiązkowymi telefonami od lekarza POZ po uzyskaniu pozytywnego wyniku testu. To również nie zawsze działa.

Historie naszych słuchaczy

Pan Przemysław telefon z sanepidu dostał dokładnie tydzień po otrzymaniu pozytywnego wyniku testu na obecność koronawirusa SARS-CoV-2. – Dopiero od tego momentu znalazłem się w systemie i mogłem zalogować się do aplikacji Kwarantanna Domowa. Do czasu telefonu izolowałem się sam i dałem znać osobom, z którym miałem kontakt – opowiedział reporterowi Radia ZET.

Inny słuchacz Radia ZET od tygodnia czeka na jakąkolwiek informację od służb sanitarnych. Nie odwiedzają go policjanci, nie ma jak zalogować się do aplikacji. – Gdyby trafiło na nieodpowiedzialnego człowieka, to mógłby on bez problemu wychodzić do sklepu albo chodzić po mieście – mówi nam pan Krzysztof.

W podobnej sytuacji jest pan Bartek: – Wynik pozytywny dostałem dwa dni temu. Widziałem się wcześniej z wieloma osobami, ale nie wiem, które z nich powinienem zgłosić do kwarantanny. Zresztą i tak nie mam, jak tego zrobić, bo sanepidowska infolinia jest przeciążona i nie ma możliwości się tam dodzwonić.

Służby sanitarne są już przeciążone

Z nieoficjalnych rozmów reportera Radia ZET z pracownikami sanepidu wynika, że sytuacja jest fatalna. Teoretycznie do osoby zakażonej należy zadzwonić niezwłocznie po tym, jak trafi ona do rejestru pacjentów dodatnich. "Ale kolejka jest tak duża, że takie telefony są wykonywane często po trzech dniach, a bywa że i po tygodniu", mówią nieoficjalnie pracownicy sanepidu. I nawet jeśli zakażony pacjent poda listę osób, z którymi miał kontakt, to i one taką informację mogą dostać bardzo późno albo wcale. Oznacza to, że potencjalnie zakażeni mogą nieświadomie zarażać innych ludzi.

Nie było telefonu z sanepidu? Policja i tak cię może odwiedzić

Ale, co istotne, osoba zakażona, nawet jeśli nie dostała telefonu z sanepidu, musi liczyć się z tym, że odwiedzą ją policjanci. Jej dane są bowiem w systemie wraz z informacją o konieczności izolacji.  "Ale policjanci są też niesamowicie przeciążeni. W dodatku wielu z nich musi obsługiwać protesty, dlatego ich wizyty bywają na przykład raz na tydzień" – usłyszeliśmy w sanepidzie.

Jak więc nad tym zapanować? W sanepidzie słyszymy, że jedyne co nam zostaje, to zdrowy rozsądek.

  • Jesteś chory, zostań w domu.
  • Gdy poczujesz się lepiej, sam najpierw zadzwoń do lekarza, by upewnić się czy możesz zakończyć izolację.
  • Widziałeś się z kimś chorym? Nie wychodź przez jakiś czas z domu i sprawdzaj, czy występują objawy choroby.