Czy to już koniec lata? Korzystajmy z słońca, by chronić się przed depresją i stwardnieniem rozsianym

Monika Piorun
08.08.2016 11:50
Czy to już koniec lata? Korzystajmy z słońca, by chronić się przed depresją i stwardnieniem rozsianym
Fot. Synoptycy nie mają dla nas dobrych wieści. Z każdym dniem będzie zimniej. Wykorzystujmy ostatnie dawki promieni słonecznych, by uzupełnić poziom witaminy D

Synoptycy nie mają dla nas dobrych wieści. Z każdym dniem temperatura w Polsce zacznie spadać. Wykorzystujmy ostatnie dawki promieni słonecznych, by uzupełnić poziom witaminy D.

Mimo że początek tygodnia jest jeszcze ciepły, to specjaliści ostrzegają o ochłodzeniu. W kolejnych dniach słupki rtęci przekroczą maksymalnie kilkanaście stopni. Wszystko za sprawą niżu znad Skandynawii, który sprawi, że na razie upały do nas nie wrócą. Na początku tygodnia będzie jeszcze powyżej 20°C, ale w drugiej połowie sierpnia nie możemy liczyć na to, że końcówka wakacji będzie tak gorąca, jak w ostatnich latach.

Choć statystycznie na świecie robi się coraz cieplej, a amerykańska agencja kosmiczna NASA poinformowała nawet, że pierwsza połowa 2016 roku jest najgorętsza w historii, to jednak w naszej części świata front gorącego powietrza znad Afryki, który rozgrzewał nas do tej pory, spotka się z niezwykle zimnym (jak na tę porę roku) frontem z Europy Północnej.

Słońce - antydepresant i lek na stwardnienie rozsiane

Zawsze warto zabezpieczać skórę przed promieniami UV, które w nadmiarze mogą prowadzić do nowotworów skóry. W naszej części świata, słonecznych dni w roku jest jednak na tyle mało, że latem powinniśmy jak najczęściej korzystać z dobroczynnych właściwości naturalnego światła. Przyda się to, by podnieść odporność naszego organizmu, ale także przeciwdziałać depresji. Naukowcy już dawno zaobserwowali, że słońce może działać na nasz organizm jak antydepresanty, a w niektórych przypadkach jest nawet skuteczniejsze niż prozak.

Najnowsze badania potwierdzają jednak nie tylko antydepresyjne działanie promieni słonecznych, ale także ich bezpośredni związek ze stwardnieniem rozsianym. Na terenach słabo nasłonecznionych przypadki tej choroby zdarzają się nawet dwukrotnie częściej!

Im mniejszy dostęp do naturalnego światła, tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia schorzeń neurodegeneracyjnych - np. choroby Alzheimera, parkinsona a także zmian otępiennych zaburzających prawidłową pracę mózgu. 

Badaczom z Centrum Genetyki Człowieka Wellcome Trust Uniwersytetu w Oksfordzie udało się potwierdzić ścisły związek pomiędzy stwardnieniem rozsianym a ekspozycją na światło słoneczne. Mieszkańcy terenów słabo nasłonecznionych są bardziej narażeni na tę chorobę.

Im mniej słońca, tym więcej chorych na SM

Zależność pomiędzy położeniem geograficznym a wzrostem zachorowalności na stwardnienie rozsiane przewidział jednak już ponad 60 lat temu prof. Roy Swank z Oregon Health and Science University w Portland.

Neurolog przekonywał, że choroba ta nie ma wcale podłoża autoimmunologicznego, jak dotąd uważali specjaliści. Tego typu schorzenie powinno się według niego traktować raczej jak upośledzającą krążenie krwi autoimmunologiczną reakcję organizmu, która może zostać wywołana poprzez różnego rodzaju infekcje wirusowe (np. ospę wietrzną lub półpasiec), nietolerancję pokarmową, dietę wysokotłuszczową, a nawet pasożyty.

Teorię prof. Swanka popierał nieżyjący już prof. Charles Poser z Harvard Medical School, który uważał, że czynniki genetyczne nie wystarczą, by zachorować na stwardnienie rozsiane. Skoro jednak można ją traktować jedynie jako odpowiedź organizmu na określone bodźce, to nie jest to choroba nieuleczalna. Jeśli będziemy w stanie je precyzyjnie zidentyfikować, wkrótce będzie można pomóc 2,5 miliona pacjentów na całym świecie.

Zobacz, jak wygląda codzienność z perspektywy osoby cierpiącej na stwardnienie rozsiane

Dla chorych na SM każdy dzień jest jak trzęsienie ziemi. Nie jest łatwo normalnie funkcjonować, gdy czujemy, że zaraz możemy stracić kontrolę nad własnym ciałem.

___

Redakcja Radio Zet Zdrowie/π