Tylko Polska nie refunduje leku. Dziennikarka pisze list do ministra zdrowia

12.08.2019 14:08
Tylko Polska nie refunduje leku. Dziennikarka pisze list do ministra zdrowia
fot. Instagram Anna Puślecka

Dziennikarka Anna Puślecka choruje na hormonozależnego raka piersi. Właśnie opublikowała list otwarty do ministra zdrowia z prośbą refundację leku. „Proszę wybaczyć formę i miejsce z którego piszę do Pana ten list, ale walczę o życie” – czytamy w poruszającym wpisie na Instagramie.

Anna Puślecka wskazuje na fakt, że rybocyklib, lek stosowany w leczeniu hormonozależnego raka piersi, jest refundowany w całej Unii Europejskiej z wyjątkiem Polski. Tymczasem miesięczna kuracja kosztuje aż 12 tys. złotych.

Proszę wybaczyć formę i miejsce z którego piszę do Pana ten list, ale walczę o życie. Ta walka nie dotyczy tylko mnie, ale tysięcy Polek – matek, córek, żon, partnerek. To sprawa życia i śmierci. Jestem młodą kobietą, mam dopiero 48 lat. Pracuję, mam rodzinę, przyjaciół, płacę regularnie ZUS i podatki. Nigdy poważnie nie chorowałam. W kwietniu zdiagnozowano u mnie rzadki przypadek hormonozależnego raka piersi. Choroba była na tyle podstępna, że nie ujawniła się podczas takich badań jak mammografia. Została wykryta niestety w stadium zaawansowanym – tak zaczyna się list Anny Puśleckiej do ministra zdrowia.

Dziennikarka zwraca uwagę na fakt, że w całej Unii Europejskiej refundowany jest nowoczesny, antynowotworowy lek rybocyklib. Jedynym krajem, który nie refunduje preparatu, jest Polska.

Rybocyklib przedłuża życie, ale miesięczna kuracja rybocyklibem kosztuje 12 tys. złotych, a roczna to aż 144 tys. złotych! Panie Ministrze, nie stać ani mnie, ani tysięcy Polek na tak drogie leczenie. Dlatego proszę Pana w imieniu swoim i tysiąca kobiet dotkniętych rakiem piersi o pomoc, aby rybocyklib jak najszybciej znalazł się na liście leków refundowanych dla kobiet w I i II rzucie leczenia (dla takich jak ja, po chemioterapii) – pisze Anna Puślecka.

Źródło: Instagram Anna Puślecka